sobota, 17 listopada 2012

Ty i twoje zdrowie są dla mnie najważniejsze

Powoli i prawie niedosłyszalnie zbliżałam się do drzwi prowadzących do pokoju Zayn'a. Wahałam się. Nawet nie wiedziałam co dokładnie mam mu powiedzieć. Doszłam do drzwi, wciągnęłam rękę i cicho zapukałam. Stałam wpatrując się w podłogę, czekając na jakąś jego odpowiedź, jednak nic nie usłyszałam. Oparłam się o futrynę i ponownie zapukałam. Znów nic.
- Zayn.. proszę otwórz.. porozmawiajmy- wyszeptałam
Poczekałam chwilę po czym usłyszałam kroki i dźwięk przekręcającego się klucza. Nacisnęłam na klamkę i niepewnym krokiem weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Zayn siedział na łóżku i wodził swoim wzrokiem po pokoju. Panował tam kompletny bałagan. Ciuchy porozrzucane po podłodze, a w powietrzu unoszący się dym papierosowy. Rozejrzałam się dookoła, po czym bez słowa poszłam otworzyć okno. Podniosłam kilak ubrań leżących na panelach i rzuciłam je na fotel, po czym usiadłam obok Zayn'a. Spojrzałam na niego, jednak on swój wzrok miał skierowany w zupełnie inną stronę.
-Zayn..- wyszeptałam nieśmiało. On odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie.
-Boże..- powiedziałam gdy zobaczyłam jego poobijaną twarz. Delikatnie dotknęłam największej rany na co od tylko się odsunął. Zabrałam rękę i patrząc przed siebie próbowałam ułożyć w głowie jakąś sensowną wypowiedź. Cicho westchnęłam po czym zaczęłam mówić.
-Wiem jak się teraz czujesz, ale naprawdę nie warto marnować czasu na siedzenie tutaj. Teraz pewnie myślisz co ja mogę o tym wiedzieć, bo przecież ja jestem szczęśliwa, ale kiedyś przeżywałam coś podobnego. Ktoś kogo kochałam wybrał inną, a mnie miał w dupie. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie miałam ochoty wychodzić z pokoju, ale teraz mogę śmiało powiedzieć, że nie warto. Ja poznałam Harry'ego i teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. On już się nie liczy. Z tobą też tak na pewno będzie. Jesteś wspaniałym chłopakiem i znajdziesz kogoś kogo pokochasz i o wszystkim zapomnisz.
-dzięki.. ale tu nie chodzi tylko o to.. Co teraz będzie ze mną i Harry'm? Z zespołem? Mamy udawać, że wszystko jest w porządku i, że się kochamy? Przecież on mnie nienawidzi..
-Nie będę cię oszukiwać. Na razie lepiej nie wchodź mu w drogę..
-Nie zamierzam. A jak ty się czujesz?
-Lepiej, ale idę do lekarza. Harry się przejął.
-Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze
-Ja też- powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam. Pożegnałam się z Zayn'em i wyszłam z jego pokoju, a następnie wróciłam do Harry'ego. On czekał już na mnie. Wzięłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyszliśmy. Po ok. 15 minutach dojechaliśmy pod jakąś klinikę. Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się pod drzwi jednego z gabinetu. Usiedliśmy na plastykowych krzesłach i czekaliśmy na naszą kolej. Rozglądałam się dookoła z uśmiechem na twarzy. Widać było, że Harry'emu zależy, bo wizyta w takiej klinice na pewno nie należy do najtańszych. Po chwili zza drzwi wyłoniła się miło wyglądająca brunetka po trzydziestce. Uśmiechnięta podeszła do nas i zaprosiła do środka. Na początku zadawała sporo pytań, a później postanowiła zrobić USG. Harry trzymał mnie za rękę i wpatrywał się w ekran, na którym było pokazane nasze dziecko.
-Jak na razie z dzieckiem jest wszystko w porządku, więc mogą być państwo spokojni, jednak pani omdlenia są niepokojące. Choruje pani na coś?- zapytała przyjemnym głosem pani doktor.
-W sumie to tak. Mam anemię i to dosyć w ciężkim stopniu.- powiedziałam i spojrzałam na Harry'ego, który wpatrywał się we mnie. No tak. Przecież on o tym nic nie wiedział.
-No to wszystko wyjaśnia. Omdlenia podczas silnego stresu lub zmęczenia są typowym objawem. Ale musi pani o siebie bardzo dbać, ponieważ anemia podczas ciąży może źle wpłynąć na rozwój płodu lub być przyczyną przedwczesnego porodu. Powinna pani się zdrowo odżywiać, nie przemęczać się i nie stresować.- powiedziała brunetka i podeszła do biurka. Wypisała jakieś leki i podała mi receptę.
-A pan niech o nią dba- uśmiechnęła się do Harry'ego i pożegnała się z nami. Wyszliśmy z gabinetu i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś?- zapytał przejęty Styles
-Bo nie sądziłam, że to ma jakieś znaczenie
-Ty i twoje zdrowie są dla mnie najważniejsze- oznajmił Harry po czym mnie przytulił.

____________________________________________________
Siemka Kociaki.

Przepraszam, że znów tak długo nic nie dodawałam, ale mam masę nauki.

Rozdział wyszedł baaaarodzoo nudny, ale niedługo postaram się dodać kolejny, mam nadzieję, że wyjdzie ciekawszy.

Przepraszam ze jakiekolwiek błędy :) Lots of love xxx

piątek, 2 listopada 2012

Dla mnie jesteś już nikim.

Stałam wpatrując się w przejęte oczy Harry'ego nie mając pojęcia co mam mu powiedzieć, a co najważniejsze jak to zrobić, żeby go nie zranić. Nie potrafiłam bym tego zrobić.
-Harry..- wyszeptałam prawie niedosłyszalnie- to nie tak..- powiedziałam chowając twarz w dłonie, tak, aby chociaż na chwilę powstrzymać łzy napływające mi do oczu.
-a jak?- zapytał z żalem w głosie. Był spokojny, ale smutny i zawiedziony. Najgorszy widok na świecie. Wolałabym chyba, żeby na mnie nakrzyczał, zwyzywał czy cokolwiek, niż patrzeć na jego smutą twarz i zawiedzione oczy.
-proszę cię..- powiedziałam cicho spoglądając w stronę Zayn'a z błaganiem w oczach. Widziałam po nim, że też nie wiedział jak ma się zachować i co ma mu powiedzieć.
-ja.. ja ci to wszystko wytłumaczę- oznajmił Zayn patrząc to na mnie, to na Harry'ego
-co ty mi chcesz wytłumaczyć? Że TY, mój przyjaciel i moja dziewczyna, która jest najważniejszą osobą w moim życiu razem..- nie dokończył, bo chyba nie mogło mu to przejść przez gardło. W jego głosie słyszałam żal, smutek, gorycz.. Wiedziałam, że w tym momencie miał ochotę się chyba rozpłakać. Mimo wszystko jest bardzo wrażliwy i źle znosi takie sytuację. Chciałam do niego podejść i go po prostu przytulić, ale wiedziałam, że w tym momencie chyba jestem ostatnią osobą, od której chciałby pocieszenia. Moje serce pękało od środka, gdy tylko myślałam o tym, że to przeze mnie teraz cierpi.
-to wszystko przeze mnie. To ja ją pocałowałam. Pragnąłem tego pocałunku i chyba jeszcze czegoś więcej. Przepraszam, ale to było silniejsze ode mnie. Ona jest idealną dziewczyną, a mnie już to wszystko przerosło. Kryłem to bo, ja byłem z Perrie, a Ania to przecież twoja dziewczyna, ale gdy się rozstałem z Per, to uczucia, którymi darzę Anią wzięły górę. Wiem, że teraz pewnie nie chcesz mnie znać i rozumiem cię, bo pewnie na twoim miejscu czułbym to samo, ale proszę cię nie miej żalu do niej. Jedyną winną osobą jestem ja. Ona cię naprawdę kocha i nawet gdybym wtedy nie wiadomo jak chciał, żeby między nami do czegoś doszło to by się nie stało. Ania szybko skończyła ten pocałunek, który był jedynym do czego doszło między nami tamtej nocy.- Zayn zakończył swoja wypowiedź, a ja podniosłam moje zapłakane oczy na Harry'ego. Bałam się jego reakcji. Nie wiedziałam, czy uwierzy w to co powiedział Zayn. Czułam jak robi mi się słabo, ale starałam się tego nie pokazywać. W tym czasie liczyło się tylko to, jak to się skończy.
-nie wierzę.. Ja mogłeś mi coś takiego zrobić?! Kurwa, ty chciałeś przelecieć moja dziewczynę! Nigdy ci tego nie wybaczę. Dla mnie jesteś już nikim. Nie istniejesz już dla mnie!- wykrzyczał Harry po czym rzucił się na Zayn'a. Nie miałam pojęcia co mam zrobić. Oboje upadli na podłogę, po czym Harry zaczął okładać Mulata pięściami. Nie miałam siły, nawet, żeby krzyknąć, żeby się uspokoili. Chłopaki jednak chyba słyszeli całą kłótnię, bo za chwile przybiegli i rozdzielili Harry'ego i Zayn'a. Mimo wszystko jednak Styles nie dawał za wygraną. Szarpał się jeszcze i próbował wyrwać się z rąk Louis'a i Liam'a. Dzięki bogu, oni byli silniejsi.
-Nienawidzę cię.- powiedział jeszcze ze złością Harry i splunął w stronę Malika. Spojrzałam tylko na niego i oparłam się o stół, bo czułam jak robi mi się jeszcze bardziej słabo. Miałam plamy przed oczami i co chwile oblewała mnie fala gorąca. Podbiegł do mnie Naill objął w talii i zaczął coś mówić, ale nie wiem już co, bo w tym momencie straciłam świadomość.

Gdy już się ocknęłam, nie bardzo wiedziałam co się dzieje. Dopiero po chwili przypomniałam sobie to co się wydarzyło, ale nie wiedziałam jakim sposobem znalazłam się na kanapie. Przed chwilę przecież stałam jeszcze w kuchni.. Odwróciłam głowę w drugą stronę i powoli otworzyłam oczy. Ujrzałam Harry'ego siedzącego na podłodze obok sofy. Trzymał moją dłoń i głupio wpatrywał się w podłogę. Dookoła panowała głucha cisza. Ulżyło mi gdy zobaczyłam go obok siebie. Delikatnie zacisnęłam palce na jego dłoni, co wyrwało go z przemyśleń. Wstał z podłogi, ukucnął obok mnie i pogłaskał po policzku. Miał delikatnie posiniaczona twarz i rozcięta wargę.
-wystraszyłaś mnie..- wyszeptał i delikatnie się uśmiechnął. Spojrzałam tylko na niego przepraszającym wzrokiem i otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale Harry położył na nich swój palec uniemożliwiając mi to.
-nic nie mów. Odpoczywaj..
-nie..- wyszeptałam zachrypniętym głosem- nic, mi nie jest..
-zemdlałaś. Naprawdę mnie wystraszyłaś.- powiedział i przyciągnął moją dłoń do swoich ust, po czym złożył na niej delikatny pocałunek
-to znaczy, że ty nie..
-oczywiście, że nie mam ci tego za złe.- przerwał mi- to nie twoje wina. Przepraszam, że musiało cię to tyle kosztować.
-nie masz mnie za co przepraszać, ale nie sądzisz, że zareagowałeś zbyt ostro w stosunku do Zayn'a?
-nie- rzucił bez zastanowienia- on próbował mi odebrać ciebie. Mój cały świat. Nienawidzę go.
-przecież on jest twoim przyjacielem- powiedziałam i pogłaskałam jego policzek
-był
-a co z zespołem?
-nie wiem. Chyba będę po prostu go ignorował. To nie może wpłynąć na osiągnięcia One Direction. Za daleko zaszliśmy, żeby teraz to zniszczyć przez takiego dupka.- powiedział Harry,a po jego oczach widziałam, że już nie chciał dłużej o nim rozmawiać, dlatego zmieniłam temat.
-a gdzie cała reszta?- zadałam pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy
-u nas. Louis i Liam wyszli z Zayn'em, a Patrycja z Niall'em pomogli mi z tobą, po czym tez wyszli. Ale koniec już rozmowy. Jest późno, a tym musisz odpocząć. Idziemy do sypialni- oznajmił po czym wziął mnie na ręce. Uśmiechnęłam się i dałam Harry'emu buziaka w policzek. Weszliśmy do pokoju, a Hazza uważając położył mnie na łóżku i przykrył kołdrą. Sam zgasił światło i położył się obok. Wtuliłam się w jego ramiona i czując tylko oddech na moim karku zasnęłam.

Gdy się obudziłam czułam się już o wiele lepiej. Przetarłam oczy, wstałam i poszłam do pokoju, z którego było telewizję. Stanęłam w drzwiach, oparłam się o futrynę i patrzyłam jak znudzony przełączał kanały podpierając głowę ręka. Uśmiechnęłam się sama do siebie, na myśl o tym, jaką jestem szczęściarą.
-oo.. moja księżniczka już wstała- powiedział uśmiechnięty Styles, po czym wstał i zmierzał w moim kierunku. Złapał mnie w talii, przyciągnął do siebie i złożył na moich ustach czuły pocałunek. Uwielbiam jak to robi.
-jak się czujesz?- zapytał tuląc do siebie
-już dobrze- odpowiedziałam posyłając Harry'emu szeroki uśmiech
-no to się ciesze. Ale i tak masz na 13.00 umówiona wizytę u lekarza- powiedział stanowczo i pocałował mnie w czoło
-ale po co? Przecież już się lepiej czuję. Nic mi nie jest.
-bardzo się cieszę, że czujesz się lepiej, ale o tym czy nic ci nie jest powie lekarz.
-i tak cię nie przekonam prawda?
-prawda.
-tak myślałam. Dobra pójdę do tego lekarza.- oznajmiłam z uśmiechem- a widziałeś się dzisiaj z chłopakami?
-tak, przyszli wszyscy razem z Pati, żeby zobaczyć jak się czujesz
-a Zayn?
-nie. On nie przyszedł. Zresztą dobrze, dla niego, że tutaj nie przyszedł, bo nie wiem jakby się to skończyło
-skarbie.. nie mów tak.
-rozmawialiśmy już o tym. On już się dla mnie nie liczy.
-dobra. ja teraz idę się przebrać i pójdę do nich na górę. Idziesz ze mną?- zapytałam mimo iż bardzo dobrze znałam odpowiedź
-nie. Nie chcę go widzieć.
Pocałowałam tylko Hazzę, po czym poszłam się ubrać. Zrobiłam sobie jeszcze tylko jakąś kanapkę i poszłam na górę. Im bliżej byłam tym bardziej obawiałam się tego spotkania. Trochę się wahałam zanim  zapukałam do drzwi, ale w końcu to zrobiłam. Otworzyła mi je Patrycja, a zaraz po tym jak mnie zobaczyła przytuliła mnie.
-hej, jak się czujesz?- zapytała z troską
-już lepiej, dzięki- odpowiedziałam i weszłam do mieszkania. ruszyłam w stronę salonu wiedząc, że wszyscy tam będą. Gdy weszłam każdy poderwał się z miejsca, ale wśród przyjaciół nie dostrzegłam Zayn'a.
-cześć. Jak się czujesz?- zapytał Naill podchodząc do mnie i delikatnie przytulając
-teraz już o wiele lepiej, ale i tak idę do lekarza. Harry nie odpuszcza
-i bardzo dobrze. Martwiliśmy się o ciebie- powiedział Liam słodko się uśmiechjąc
-dzięki.. A powiedzcie mi jak Zayn?
-no nie najlepiej. Ma strasznie poobijaną twarz, i w ogóle nie wychodzi z pokoju. Wczoraj pozwolił tylko, żebym zaopatrzyła mu rany, a później bez słowa poszedł do pokoju i nie stamtąd wychodzi. Nie chce z nikim rozmawiać, nic jeść. Nie wiemy już co robić.- powiedziała Pati ze zmieszaną miną
-dobra, spróbuję z nim pogadać. Ale jak na razie nie mówcie o tym Harry'emu.
-ok, a własnie.. Jak z nim?- zapytał Lou
-jest trochę poobijany, ale nic mu nie będzie. A o Zaynie to nie chce w ogóle słyszeć. Mówi, że nie chce go znać i że dla niego on już nie istnieje.
-Kurde.. Wczoraj naprawdę był wściekły. Nigdy go takiego nie widziałem..
-Dobra, spróbuję pogadać z Zayn'em- powiedział i skierowałam się w stronę jego sypialni.

________________________________________________
Jest kolejny!
Na początek chciałabym Was bardzo przeprosić za to, że tak długo nic nie dodawałam, ale zupełnie nie mam czasu. Ale postaram się to zmienić i dodawać częściej :)
Teraz jest 3.00 w nocy i nie wiem jak jutro wstanę, ale czego ja dla Was nie zrobię <3
Rozdział wyszedł trochę nudny, ale mi się zawsze tak wydaję więc, może nie jest tak źle.