Patrycja z Tomlinsonem na kolacji, a ja z Harrym sami w domu. Idealnie. Więc zaraz po tym jak wyszli....no dobra... może to pomińmy...
-nie odbieraj- szepnął mi do ucha gdy przerwał nam telefon
-może to coś ważnego, poczekaj- uśmiechnęłam się po czym odebrałam, a Harry przybliżył się tak aby wszystko słyszeć
-przekaż swojemu chłopakowi, że wcześniej czy później ja zrobię to co postanowiłem i wykorzystam każdy moment-fala gorąca przeszła moje ciało, a serce zaczęło szybciej bić. W tym momencie zaczęłam się naprawdę bać i przekonywać że dla Bleak'a to nie są żarty..
-powiedziałem ci, że masz ją zostawić- krzyknął Harry po tym jak zabrał mi telefon- niech tylko coś jej się stanie, a gorzko tego pożałujesz. Tylko spróbuj się do niej zbliżyć- powiedział Hazz, rozłączył się a telefon rzucił energicznie na szafkę. Schował twarz w dłonie i głośno odetchnął, po czym spojżał na moją twarz, na której malował się widoczny strach. W jego oczach widoczna była bezradność, która wręcz rozrywała go od środka.
-chodź do mnie-rozkazał wręcz po czym gwałtownie przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił-nie pozwolę cię skrzywdzić-powiedział po czym ucałował czubek mojej głowy
-wiem o tym..
#oczami Lou
Siedzę i patrzę na nią.. jej piękne brązowe oczy, długie, ciemne włosy opadające na ramiona i jej przesłodki uśmiech.. mój ideał, który naszczęście należy tylko do mnie. W takich chwilach uświadamiam sobie jakim wielkim jestem szczęściarzem, że spotkałem ją na swojej drodze. Jest moim słońcem, które wprowadziło mnóstwo światła do mojego życia, od razu po tym jak się w nim pojawiła.
-o czym tak myślisz?- zapytała Patrycja z uśmiechem popijając czerwone wino z kieliszka
-o tobie.. o tym jaka jesteś piękna.. i o tym jakim cholernym szczęściarzem jestem- powiedziałem patrząc jej głęboko w oczy. Jej policzki delikatnie się zaczerwieniły, co było naprawde słodkie, a mój uśmiech stał się jeszcze szerszy i bardziej pogodny.
-no to co.. Za nas?- zaproponowałem unosząc kieliszek z winem delikatnie do góry
-za nas- uśmiechnęła się i delikatnie dotknęła swoim naczyniem moje.
Zjedliśmy kolację i niestety musieliśmy wrócić wcześniej niż planowaliśmy, bo Patrycja źle się poczuła. Chyba się czymś zatruła, ale jak to by powiedział Daddy direction zdrowie przede wszystkim więc skończyliśmy wcześniej.
-jesteśmy!- krzyknąłem gdy wchodziliśmy do mieszkania
-co tak wcześnie?- zapytała Ania wychodząca z sypialni
-Pati się źle poczuła, więc rozumiesz. Ale, jeśli wam w czymś przeszkodziliśmy to przepraszamy i zachowujcie się jakby nas tu nie było.- zaśmiałem się i kazałem iść Patrycji do sypialni, żeby się położyła. Sam zrobiłem jej gorącą, malinową herbatę i dołączyłam do niej. Po chwili przyszła Ania z lekami dla Pati.
-zapiszę cię jutro do lekarza- powiedziałem gdy oboje leżeliśmy na łóżku i oglądaliśmy jakiś film.
-nie trzeba, naprawdę. Przejdzie mi- uśmiechnęła się i z powrotem przeniosła swój wzrok na ekran telewizora
-ale ja wolę być pewny, że jest wszystko dobrze. Zrozum, martwię się..-przeczesałem jej włosy palcami i odgarnąłem kosmyk włosów spadających na jej czoło, po czym delikatnie je ucałowałem.
-niech ci będzie..
-no i tak ma być. A teraz postaraj się zasnąć to ci dobrze zrobi.
#oczami Harry'ego
Obudziłem się dosyć późno, choć i tak wcześniej od tego mojego kochanego śpiocha. Wstałem i ubrałem się w pierwsze rzeczy na jakie się natknąłem, po czym poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie herbatę i odpaliłem laptopa. Napisałem 'dzień dobry' na twitterze po czym wziąłem się za robienie śniadania. Zrobiłem naleśniki, które zadziwiająco dobrze mi wyszły. Za chwilę przyszedł zaspany Louis, po nim Ania, a na końcu Patrycja.
-jak się czujesz?- zapytał Tommo
-tak sobie.. bywało lepiej- odpowiedziała Pati
-zjedz chociaż coś
-nie dam rady nic przełknąć. Przepraszam
-dobra, to chociaż herbatę wypij. Na 13 masz wizytę u lekarza, a przez resztę wieczoru zaopiekuje się toba Ania, bo my mamy program na żywo
-dobrze, damy radę
~*~
- i co?- zapytałem Louis'a i Pati wychodzących z gabinetu lekarskiego
-jakaś grypa, więc musi leżeć i brać leki, ale wykupimy je później, albo jutro bo teraz musimy spieszyć się do studia, bo pewnie już na nas czekają-odrzekł Lou, po czym szybko wsiedliśmy do samochodu i odwieźliśmy dziewczyny do domy, a sami pojechaliśmy do studia.
#oczami Ani
-idź szybko, przebieraj się w piżamy, a późnij do łóżka- rozkazałam Patrycji na wejściu a sama udałam się do salonu i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor, laptopa i poszłam do kuchni po coś do jedzenia po drodze jeszcze zaglądając do Pati.
-jak będziesz coś chciała to krzycz-oznajmiłam Patrycji i wróciłam do salonu. Co chwilę do niej zaglądałam, aby sprawdzić jak się czuje i żeby czasami sprawdzić jej temperaturę, ale z każdym razem gorączka wzrastało, a jej samopoczucie się pogarszało.
-wykończysz mi się tutaj- powiedziałam zmartwiona gdy spojrzałam na termometr
-aż tak źle?
-no nie najlepiej. Dobra, pójdę szybko do apteki i wykupie ci te leki, to ci pomogą- powiedziałam
-nie. Miałaś przecież nigdzie sama nie wychodzić.
-spokojnie, nic mi się przecież nie stanie. Apteka jest tuż za rogiem a jest jeszcze dosyć widno. Będzie dobrze- uśmiechnęłam się do widocznie niezadowolonej moim pomysłem Patrycji - wracam za 5 minut
Wzięłam torebkę, włożyłam buty i wyszłam z mieszkania. Schodami zeszłam na sam dół i frontowymi drzwiami wyszłam na chodnik. Szukałam w torebce recepty, na leki Patrycji, gdy dochodziłam do rogu zamieszkiwanego przez nas bloku.
-przepraszam- powiedziałam, w pośpiechu gdy wpadłam na kogoś stojącego tam.
-czekałam na ciebie kochanie..- zaśmiał się chłopak
-słucham? Chyba mnie z kimś pomy...- nie dokończyłam bo podniosłam wzrok na chłopaka i rozpoznałam w nim Bleak'a...
piątek, 15 marca 2013
sobota, 26 stycznia 2013
Mógłbym jej nigdy nie wypuszczać z rąk..
# oczami Harry'ego
Przerasta mnie już to. Ta sytuacja z której chyba nie ma wyjścia towarzyszy mi dwadzieścia cztery godziny na dobę, a jedyne co mogę zrobić to ją przytulić. Widzę jak ją to męczy. Ania próbuje to ukryć, ale ja ją za dobrze znam. Dla jej bezpieczeństwa postanowiłem, że zamieszka ze mną, Louis'em i Patrycją u nas w mieszkaniu, a reszta chłopaków pójdzie do mieszkania dziewczyn.
Ania z Patrycją rozpakowywały rzeczy, a ja siedziałem z Lou w kuchni.
-a lodówka jak zwykle pusta
-no, przydałoby się pójść do sklepu- powiedział Loui
-to idziemy?- zapytałem, a Tommo pokiwał twierdząco głową
Poszliśmy do wyjścia i zaczęliśmy się ubierać
-idziecie gdzieś?- zapytała Patrycja, która widziała nas z pokoju
-trzeba zrobić zakupy więc idziemy do sklepu. Idziesz z nami?- zaproponował Tommo
-no jasne- powiedziała i zaczęła zakładać buty
-ekhem- usłyszałem głos Ani. Stała oparta o futrynę i wpatrywała się w nas- a ja to co?
-a ty zostajesz w domu. Powiem chłopakom, żeby do ciebie przyszli- odpowiedziałem
-chyba sobie żartujesz. Louis weź mu coś powiedz, bo ja już nie mam na niego siły
-stary, naprawdę chyba trochę przesadzasz. Jesteś nadopiekuńczy. Przecież będzie z nami- stwierdził Louis. Co zrobię, że tak bardzo się o nią martwię?
W czwórkę wyszliśmy z mieszkania po czym wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do najbliższego supermarketu. Od razu chwyciłem Anię za rękę, po czym weszliśmy do sklepu. Chodziliśmy między regałami i szukaliśmy wszystkich potrzebnych rzeczy.
#Oczami Louis'a
-wiesz, że cię kocham?- powiedziałem do Pati, kiedy trochę oddaliliśmy się od Ani i Harry'ego.
-a ciebie co tak na miłości wzięło?- zapytała wodząc wzrokiem po kolejnych sklepowych półkach
-nie wiem. Tak po prostu.- przyciągnąłem ją do siebie i czule pocałowałem. Mógłbym jej nigdy nie wypuścić z rąk..
-ej.. nie w miejscu publicznym- zaśmiała się
-mam propozycję..- powiedziałem ciągle muskając jej malinowe usta
-hmm
-dzisiaj wieczorem.. zapraszam cię na romantyczną kolację.. we dwoje. Co ty na to?
-cudownie
#Oczami Harry'ego
Nasze gołąbki miziają się przy nabiale, a my robimy całe zakupy. No nic, trzeba będzie im przeszkodzić. Szliśmy w ich kierunku, gdy zobaczyłem między regałami postać, która bardzo mnie zaniepokoiła. Wysoki brunet w luźnej bluzie i okularach przeciwsłonecznych. Bleak. Mocno złapałem za nadgarstek Ani i zaprowadziłem do Louis'a.
-coś się stało?- zapytał wyraźniej zaniepokojony Lou
-idźcie szybko do samochodu. Ja muszę jeszcze coś załatwić.
Spojrzałem na Anię.. Domyśliła sie o co chodzi.. Widziałem w jej oczach strach i te błagalne 'nie idź tam, zostań ze mną', ale tym razem nie mogłem i szybkim krokiem ruszyłem w jego stronę.
-czego ty kurwa ode mnie chcesz?
-zemścić się- odpowiedział bez żadnych widocznych emocji
-proszę bardzo. Ale zostaw ją.. Ze mną możesz zrobić co chcesz, ale jej nie masz prawa dotknąć
#oczami Louis'a
-nie ruszajcie się stąd- rozkazałem dziewczynom, po czym szybko podszedłem do Harry'ego i Bleak'a.
-słuchaj, jeszcze raz zobaczę jakąś groźbę, czy cokolwiek,a będziesz skończony. Dobrze wiesz, że policja już się tobą interesuje więc wystarczy jeden ruch, a znów wrócisz do kolegów z więzienia. - powiedziałem stanowczo po czym Bleak odszedł bez słowa.
#oczami Ani
Każda sekunda stawała się dla mnie wiecznością gdy musiałam na nich czekać. Tak bezczynnie czekać.. Ręce mi się trzęsły i nie mogłam opanować myśli. Z trudem powstrzymywałam łzy, które cisnęły mi się do oczu. Hormony tylko jeszcze pogarszały sytuację.
-Boże, Harry- szepnęłam i natychmiast wtuliłam się w niego. Chłopak mocno odwzajemnił uścisk i pocałował mnie w czubek głowy
-ej, wszystko jest dobrze, kochanie..- wyszeptał mi gdy zauważył jak bardzo byłam przejęta.
Szybko dokończyliśmy zakupy i wróciliśmy do domu.
-to my wychodzimy- powiedziała Pati zaglądając do sypialni mojej i Harry'ego. Wyglądała obłędnie! Włosy upięte w ślicznego koka, mocniejszy makijaż i ubrana w to.
-powodzenia na randce!
-dziękujemy- krzyknął Lou po czym oboje wyszli. To mamy do tylko dal siebie.
_____________
Ta daa!
Wiem, że jest beznadziejny, ale pisany na szybko. I wiem, że jest krótki, ale musiałam przerwać w tym momencie :)
I mam do Was prośbę, abyście wzięli udział w ankiecie. (po prawej stronie, na górze) chałabym sie zorientować ile osób czyta i czy jest sens pisać dalej :)
KISSES xx
Przerasta mnie już to. Ta sytuacja z której chyba nie ma wyjścia towarzyszy mi dwadzieścia cztery godziny na dobę, a jedyne co mogę zrobić to ją przytulić. Widzę jak ją to męczy. Ania próbuje to ukryć, ale ja ją za dobrze znam. Dla jej bezpieczeństwa postanowiłem, że zamieszka ze mną, Louis'em i Patrycją u nas w mieszkaniu, a reszta chłopaków pójdzie do mieszkania dziewczyn.
Ania z Patrycją rozpakowywały rzeczy, a ja siedziałem z Lou w kuchni.
-a lodówka jak zwykle pusta
-no, przydałoby się pójść do sklepu- powiedział Loui
-to idziemy?- zapytałem, a Tommo pokiwał twierdząco głową
Poszliśmy do wyjścia i zaczęliśmy się ubierać
-idziecie gdzieś?- zapytała Patrycja, która widziała nas z pokoju
-trzeba zrobić zakupy więc idziemy do sklepu. Idziesz z nami?- zaproponował Tommo
-no jasne- powiedziała i zaczęła zakładać buty
-ekhem- usłyszałem głos Ani. Stała oparta o futrynę i wpatrywała się w nas- a ja to co?
-a ty zostajesz w domu. Powiem chłopakom, żeby do ciebie przyszli- odpowiedziałem
-chyba sobie żartujesz. Louis weź mu coś powiedz, bo ja już nie mam na niego siły
-stary, naprawdę chyba trochę przesadzasz. Jesteś nadopiekuńczy. Przecież będzie z nami- stwierdził Louis. Co zrobię, że tak bardzo się o nią martwię?
W czwórkę wyszliśmy z mieszkania po czym wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do najbliższego supermarketu. Od razu chwyciłem Anię za rękę, po czym weszliśmy do sklepu. Chodziliśmy między regałami i szukaliśmy wszystkich potrzebnych rzeczy.
#Oczami Louis'a
-wiesz, że cię kocham?- powiedziałem do Pati, kiedy trochę oddaliliśmy się od Ani i Harry'ego.
-a ciebie co tak na miłości wzięło?- zapytała wodząc wzrokiem po kolejnych sklepowych półkach
-nie wiem. Tak po prostu.- przyciągnąłem ją do siebie i czule pocałowałem. Mógłbym jej nigdy nie wypuścić z rąk..
-ej.. nie w miejscu publicznym- zaśmiała się
-mam propozycję..- powiedziałem ciągle muskając jej malinowe usta
-hmm
-dzisiaj wieczorem.. zapraszam cię na romantyczną kolację.. we dwoje. Co ty na to?
-cudownie
#Oczami Harry'ego
Nasze gołąbki miziają się przy nabiale, a my robimy całe zakupy. No nic, trzeba będzie im przeszkodzić. Szliśmy w ich kierunku, gdy zobaczyłem między regałami postać, która bardzo mnie zaniepokoiła. Wysoki brunet w luźnej bluzie i okularach przeciwsłonecznych. Bleak. Mocno złapałem za nadgarstek Ani i zaprowadziłem do Louis'a.
-coś się stało?- zapytał wyraźniej zaniepokojony Lou
-idźcie szybko do samochodu. Ja muszę jeszcze coś załatwić.
Spojrzałem na Anię.. Domyśliła sie o co chodzi.. Widziałem w jej oczach strach i te błagalne 'nie idź tam, zostań ze mną', ale tym razem nie mogłem i szybkim krokiem ruszyłem w jego stronę.
-czego ty kurwa ode mnie chcesz?
-zemścić się- odpowiedział bez żadnych widocznych emocji
-proszę bardzo. Ale zostaw ją.. Ze mną możesz zrobić co chcesz, ale jej nie masz prawa dotknąć
#oczami Louis'a
-nie ruszajcie się stąd- rozkazałem dziewczynom, po czym szybko podszedłem do Harry'ego i Bleak'a.
-słuchaj, jeszcze raz zobaczę jakąś groźbę, czy cokolwiek,a będziesz skończony. Dobrze wiesz, że policja już się tobą interesuje więc wystarczy jeden ruch, a znów wrócisz do kolegów z więzienia. - powiedziałem stanowczo po czym Bleak odszedł bez słowa.
#oczami Ani
Każda sekunda stawała się dla mnie wiecznością gdy musiałam na nich czekać. Tak bezczynnie czekać.. Ręce mi się trzęsły i nie mogłam opanować myśli. Z trudem powstrzymywałam łzy, które cisnęły mi się do oczu. Hormony tylko jeszcze pogarszały sytuację.
-Boże, Harry- szepnęłam i natychmiast wtuliłam się w niego. Chłopak mocno odwzajemnił uścisk i pocałował mnie w czubek głowy
-ej, wszystko jest dobrze, kochanie..- wyszeptał mi gdy zauważył jak bardzo byłam przejęta.
Szybko dokończyliśmy zakupy i wróciliśmy do domu.
-to my wychodzimy- powiedziała Pati zaglądając do sypialni mojej i Harry'ego. Wyglądała obłędnie! Włosy upięte w ślicznego koka, mocniejszy makijaż i ubrana w to.
-powodzenia na randce!
-dziękujemy- krzyknął Lou po czym oboje wyszli. To mamy do tylko dal siebie.
_____________
Ta daa!
Wiem, że jest beznadziejny, ale pisany na szybko. I wiem, że jest krótki, ale musiałam przerwać w tym momencie :)
I mam do Was prośbę, abyście wzięli udział w ankiecie. (po prawej stronie, na górze) chałabym sie zorientować ile osób czyta i czy jest sens pisać dalej :)
KISSES xx
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Nigdy nie byłaś mi obojętna
-wrócę najszybciej jak się da- powiedział troskliwie Harry i pocałował mnie w czoło
-dobrze, nie martw się o mnie- oznajmiłam i odprowadziłam Lokowatego do drzwi
-wiesz dobrze, że i tak będę. I pamiętaj o tym o czym ci mówiłem, żebyś nigdzie sama nie wychodziła i nikomu nieznajomemu nie otwierała drzwi
-pamiętam. A teraz idź, bo się spóźnicie- powiedziałam i posłałam Harry'emu wymuszony uśmiech.
-jakby coś się działo to dzwoń. Kocham cię- oznajmił Hazza, pocałował mnie czule w usta a później w pokaźny jak na czwarty miesiąc ciąży brzuch
-ja ciebie też kocham. Pa- pożegnałam się ze Styles'em i zamknęłam drzwi. Źle się czułam sama w tym mieszkaniu. Przed Harry'm udawałam, że wszystko jest w porządku, ale tak naprawdę bardzo się bałam. Nie mówię mu o tym, bo nie chcę go martwić, ale te groźby nie pozwalają mi nawet spać w nocy. Przy nim czuję się bardzo bezpieczna, ale nie zawsze przecież może przy mnie być. W końcu jest w zespole i ma też wiele obowiązków. Tak jak dzisiaj. Musiał pojechać razem z chłopakami do studia.
Włączyłam telewizję i laptopa aby choć na chwile zająć czymś myśli. Jak zwykle włączyłam jakiś film i zalogowałam się na twitterze. Nie miałam co robić więc czytałam tweety do mnie. Jak zwykle są i hejty i wiadomości, w których piszą, że mnie kochają. Odpisywałam na jak najwięcej z nich, gdy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Na wyświetlaczu zobaczyłam napis 'Harry <3'
-tak?- odebrałam ze znacznie pogodniejszym głosem
-jak tam? Wszystko dobrze kochanie?
-tak, wszystko ok
-no dobrze. Może uda nam się szybciej skończyć to wcześniej wrócę
-ok, czekam- rozłączyłam się i powróciłam do wcześniej wykonywanej czynności. Harry'ego nie było dopiero 40 minut, a ja czułam się jakbym nie widziała go cały dzień. Zadzwoniłam do Patrycji, która poszła do kosmetyczki i chwilę z nią porozmawiałam, żeby zająć czymś myśli. Chciałam, żeby Harry już wrócił. Porozmawiałam z nią kilka minut, ale po zakończonej rozmowie moje myśli znów wzięły górę. Co chwilę nerwowo spoglądałam na zegar i odliczałam czas do powrotu Hazzy.
Siedziałam na fotelu i bezcelowo przełączałam programy, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Serce zaczęło mi szybciej bić. Cicho podeszłam do drzwi i spojrzałam przez wizjer, aby zobaczyć kto to, ale gdy zobaczyłam osobę stojąca za drzwiami zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam myśleć. Serce biło mi jak szalone. Dzwonek zabrzmiał ponownie, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Postanowiłam jednak otworzyć. Spojrzałam niepewnie na chłopaka stojącego na klatce schodowej. To był Kacper. Ten sam, w którym byłam zakochana jeszcze przed wakacjami. Zakochana.. wtedy jeszcze nie wiedziałam jak mocne znaczenia ma to słowo. Dopiero teraz wiem co to znaczy kochać. To było zwykłe, ślepe zauroczenie.
-co ty tu robisz?- zapytałam z widocznym zniesmaczeniem w głosie. Nie otrzymałam odpowiedzi. Brunet wpatrywał się we mnie, a głównie w mój brzuch bez słowa.
-powiesz coś w końcu?- w moim głosie pojawiła się niewiadomego mi pochodzenia nienawiść. Moje uczucia do niego zmieniły się radykalnie. Kiedyś królował w mojej głowie, a na jego widok pojawiał mi się uśmiech na twarzy, a teraz? Teraz wręcz go znienawidziłam.
-nasza klasa jest tu na wycieczce, a ja chciałem cię zobaczyć i ci coś powiedzieć..- wykrztusił Kacper-ale ty.. jesteś..
-tak jestem w ciąży- przerwałam mu nieudolną wypowiedź
-dobra.. miałem ci coś powiedzieć. Więc odkąd wyjechałaś z Patrycją uświadomiłem sobie, że coś do ciebie czuję. Nigdy nie byłaś mi obojętna, ale dopiero wtedy to do mnie dotarło. -nie wiedziałam co mam powiedzieć. Gdybym usłyszała to kilka miesięcy wcześniej byłabym prze szczęśliwa, ale teraz miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
-i co? Myślałeś, że ci się po tym rzucę na szyję? A co się z tobą działo kiedy cię potrzebowałam? Teraz jestem w końcu szczęśliwa i nie pozwolę ci tego zepsuć
-z kim jesteś szczęśliwa? Z gościem, który zrobił ci dziecko?- zakpił Kacper, a we mnie coś pękło. Po tych słowach go znienawidziłam do reszty.
-tak, dokładnie z nim. Kocham go
-kochasz? To czemu go tu z tobą nie ma? A może on nawet nie wie, że będzie miał dziecko?
-nie mów tak. - powiedziałam stanowczo
-czemu? Puściłaś się a teraz nie chcesz się do tego przyznać. Proste.
-słucham? Co ty do niej powiedziałeś?!- zobaczyłam zdenerwowanego Harry'ego zmierzającego w stronę Kacpra
-to co słyszałeś. Jest zwykłą dziwką- nie zdążył dokończyć, bo Harry go uderzył. Wystraszyłam się, ale dzięki Bogu szybko pojawiła się reszta chłopaków i zabrała Hazzę od chłopaka. Liam szybko do mnie podszedł i przytulił. Zaczęłam płakać. Za chwilę podbiegł Lokowaty i gwałtownym, ale czułym ruchem przyciągnął mnie do swojego torsu. Mocno przytulił i złożył kilka pocałunków na czubku mojej głowy. Staliśmy tak, aż trochę się uspokoiłam, a później weszliśmy do mieszkania. Chłopaki poszli na górę, żebyśmy mogli spokojnie sami porozmawiać. Leżałam z głową na kolanach Styles'a a on głaskał mnie jedna ręka po głowie, a druga po brzuchu.
-dobrze się chociaż czujesz?- zapytał troskliwie
-tak, dobrze
-powiesz mi kto to był? I czego od ciebie chciał?
-to był Kacper. Gdy chodziłam z nim do klasy coś między nami było. Bardzo mi na nim zależało, ale on miał dziewczynę i dawał mi tylko sprzeczne sygnały. Po prostu się mną bawił, a teraz.. przyszedł tutaj i powiedział, że chce ze mną być. Ale gdy mu powiedziałam, że teraz jestem szczęśliwa z ojcem mojego przyszłego dziecka, coś w niego wstąpiło.. Nie wiem co by się stało gdyby nie ty..- powiedziałam a w oczach ponownie pojawiły się łzy, które za chwile otarł Harry
-nawet nie wie co stracił- uśmiechnął się szeroko, co od razu spowodowało poprawę mojego humoru- a teraz nie myśl o tym. Nie możesz się denerwować.
______________________
Jest kolejny :)
Wiem, że znów długo czekaliście, za co bardzo przepraszam, ale rozumiecie, szkoła.
Rozdział wyszedł beznadziejny, ale za to następny postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu :)
-dobrze, nie martw się o mnie- oznajmiłam i odprowadziłam Lokowatego do drzwi
-wiesz dobrze, że i tak będę. I pamiętaj o tym o czym ci mówiłem, żebyś nigdzie sama nie wychodziła i nikomu nieznajomemu nie otwierała drzwi
-pamiętam. A teraz idź, bo się spóźnicie- powiedziałam i posłałam Harry'emu wymuszony uśmiech.
-jakby coś się działo to dzwoń. Kocham cię- oznajmił Hazza, pocałował mnie czule w usta a później w pokaźny jak na czwarty miesiąc ciąży brzuch
-ja ciebie też kocham. Pa- pożegnałam się ze Styles'em i zamknęłam drzwi. Źle się czułam sama w tym mieszkaniu. Przed Harry'm udawałam, że wszystko jest w porządku, ale tak naprawdę bardzo się bałam. Nie mówię mu o tym, bo nie chcę go martwić, ale te groźby nie pozwalają mi nawet spać w nocy. Przy nim czuję się bardzo bezpieczna, ale nie zawsze przecież może przy mnie być. W końcu jest w zespole i ma też wiele obowiązków. Tak jak dzisiaj. Musiał pojechać razem z chłopakami do studia.
Włączyłam telewizję i laptopa aby choć na chwile zająć czymś myśli. Jak zwykle włączyłam jakiś film i zalogowałam się na twitterze. Nie miałam co robić więc czytałam tweety do mnie. Jak zwykle są i hejty i wiadomości, w których piszą, że mnie kochają. Odpisywałam na jak najwięcej z nich, gdy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Na wyświetlaczu zobaczyłam napis 'Harry <3'
-tak?- odebrałam ze znacznie pogodniejszym głosem
-jak tam? Wszystko dobrze kochanie?
-tak, wszystko ok
-no dobrze. Może uda nam się szybciej skończyć to wcześniej wrócę
-ok, czekam- rozłączyłam się i powróciłam do wcześniej wykonywanej czynności. Harry'ego nie było dopiero 40 minut, a ja czułam się jakbym nie widziała go cały dzień. Zadzwoniłam do Patrycji, która poszła do kosmetyczki i chwilę z nią porozmawiałam, żeby zająć czymś myśli. Chciałam, żeby Harry już wrócił. Porozmawiałam z nią kilka minut, ale po zakończonej rozmowie moje myśli znów wzięły górę. Co chwilę nerwowo spoglądałam na zegar i odliczałam czas do powrotu Hazzy.
Siedziałam na fotelu i bezcelowo przełączałam programy, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Serce zaczęło mi szybciej bić. Cicho podeszłam do drzwi i spojrzałam przez wizjer, aby zobaczyć kto to, ale gdy zobaczyłam osobę stojąca za drzwiami zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam myśleć. Serce biło mi jak szalone. Dzwonek zabrzmiał ponownie, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Postanowiłam jednak otworzyć. Spojrzałam niepewnie na chłopaka stojącego na klatce schodowej. To był Kacper. Ten sam, w którym byłam zakochana jeszcze przed wakacjami. Zakochana.. wtedy jeszcze nie wiedziałam jak mocne znaczenia ma to słowo. Dopiero teraz wiem co to znaczy kochać. To było zwykłe, ślepe zauroczenie.
-co ty tu robisz?- zapytałam z widocznym zniesmaczeniem w głosie. Nie otrzymałam odpowiedzi. Brunet wpatrywał się we mnie, a głównie w mój brzuch bez słowa.
-powiesz coś w końcu?- w moim głosie pojawiła się niewiadomego mi pochodzenia nienawiść. Moje uczucia do niego zmieniły się radykalnie. Kiedyś królował w mojej głowie, a na jego widok pojawiał mi się uśmiech na twarzy, a teraz? Teraz wręcz go znienawidziłam.
-nasza klasa jest tu na wycieczce, a ja chciałem cię zobaczyć i ci coś powiedzieć..- wykrztusił Kacper-ale ty.. jesteś..
-tak jestem w ciąży- przerwałam mu nieudolną wypowiedź
-dobra.. miałem ci coś powiedzieć. Więc odkąd wyjechałaś z Patrycją uświadomiłem sobie, że coś do ciebie czuję. Nigdy nie byłaś mi obojętna, ale dopiero wtedy to do mnie dotarło. -nie wiedziałam co mam powiedzieć. Gdybym usłyszała to kilka miesięcy wcześniej byłabym prze szczęśliwa, ale teraz miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
-i co? Myślałeś, że ci się po tym rzucę na szyję? A co się z tobą działo kiedy cię potrzebowałam? Teraz jestem w końcu szczęśliwa i nie pozwolę ci tego zepsuć
-z kim jesteś szczęśliwa? Z gościem, który zrobił ci dziecko?- zakpił Kacper, a we mnie coś pękło. Po tych słowach go znienawidziłam do reszty.
-tak, dokładnie z nim. Kocham go
-kochasz? To czemu go tu z tobą nie ma? A może on nawet nie wie, że będzie miał dziecko?
-nie mów tak. - powiedziałam stanowczo
-czemu? Puściłaś się a teraz nie chcesz się do tego przyznać. Proste.
-słucham? Co ty do niej powiedziałeś?!- zobaczyłam zdenerwowanego Harry'ego zmierzającego w stronę Kacpra
-to co słyszałeś. Jest zwykłą dziwką- nie zdążył dokończyć, bo Harry go uderzył. Wystraszyłam się, ale dzięki Bogu szybko pojawiła się reszta chłopaków i zabrała Hazzę od chłopaka. Liam szybko do mnie podszedł i przytulił. Zaczęłam płakać. Za chwilę podbiegł Lokowaty i gwałtownym, ale czułym ruchem przyciągnął mnie do swojego torsu. Mocno przytulił i złożył kilka pocałunków na czubku mojej głowy. Staliśmy tak, aż trochę się uspokoiłam, a później weszliśmy do mieszkania. Chłopaki poszli na górę, żebyśmy mogli spokojnie sami porozmawiać. Leżałam z głową na kolanach Styles'a a on głaskał mnie jedna ręka po głowie, a druga po brzuchu.
-dobrze się chociaż czujesz?- zapytał troskliwie
-tak, dobrze
-powiesz mi kto to był? I czego od ciebie chciał?
-to był Kacper. Gdy chodziłam z nim do klasy coś między nami było. Bardzo mi na nim zależało, ale on miał dziewczynę i dawał mi tylko sprzeczne sygnały. Po prostu się mną bawił, a teraz.. przyszedł tutaj i powiedział, że chce ze mną być. Ale gdy mu powiedziałam, że teraz jestem szczęśliwa z ojcem mojego przyszłego dziecka, coś w niego wstąpiło.. Nie wiem co by się stało gdyby nie ty..- powiedziałam a w oczach ponownie pojawiły się łzy, które za chwile otarł Harry
-nawet nie wie co stracił- uśmiechnął się szeroko, co od razu spowodowało poprawę mojego humoru- a teraz nie myśl o tym. Nie możesz się denerwować.
______________________
Jest kolejny :)
Wiem, że znów długo czekaliście, za co bardzo przepraszam, ale rozumiecie, szkoła.
Rozdział wyszedł beznadziejny, ale za to następny postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)