poniedziałek, 25 czerwca 2012

Zapraszam na tego bloga! Nowe opowiadanie ale mogę potwierdzić, że będzie fajne, bo czytałam poprzednie tej autorki. Polecam! http://do-you-really-want-to-live-forever.blogspot.com/ I dziękuje za czytanie mojego bloga! :*

piątek, 15 czerwca 2012

Przepraszam Was, ale do wakacji ten blog zostanie zawieszony. Kolejny rozdział pewnie pojawi się po 1 lipca. Bardzo przepraszam, ale muszę to zrobić. Mam nadzieję, że nie przestaniecie go czytać! Pozdrawiam! ;*

środa, 13 czerwca 2012

gdzie idziemy?

# oczami Hazzy
 Była sobota. Dzisiaj miałem zostać wypisany ze szpitala. Czekałem an Anię, żeby pomogła mi się spakować.
-siemka! Jak tam się czujecie chlopaki?-zapytała wchodząc do sali. Wyglądała ślicznie! Jak ona się uśmiecha to dostaje ciarek. Nigdy nie czułem nic takiego do żadnej dziewczyny.
-już coraz lepiej. Prawie wszystko pamiętam-powiedział Lou
-to świetnie-odparła Ania
Podeszła do mnie, przywitała się i dostałem od niej buziaka w policzek.
-to co, pakujemy się? Za godzinę dostaniesz wypis.
Nie odpowiedziałem nic. Byłem tak zapatrzony w jej oczy, że nie dałem rady przez chwile nic powiedzieć.
-heeej...Harry, mówię do ciebie-powiedziała z uśmiechem
-taak, słyszę. Po prostu nie mogę uwierzyć, że mam taka wspaniałą dziewczynę:) Kocham cię.
-ja ciebie tez bardzo kocham-odpowiedziała
-a teraz dawaj swoje rzeczy. Muszę cię spakować-dokończyła po chwili
Wskazałem jej szafkę, w której były wszystkie swoje rzeczy. Ona włożyła je do torby.

Była 10.20, a o 11.00 miałem dostać wypis. Weszła Patrycja.
-hej!-powiedziała 
-hej-odpowiedziałem jej razem z Anką
-cześć kochanie-odpowiedział jej Louis po czym ona podeszła i go pocałowała.
Gadaliśmy, śmialiśmy się i żartowaliśmy. W końcu mogliśmy spędzić jakieś przyjemne chwile.

Kilka minut po 11.00 do sali weszła pielęgniarka i oznajmiła, że mogę już wyjść do domu.
-nareszcie!-powiedziałem
Miałem już dość tego szpitala. W końcu chciałem pójść gdzieś z Anką i spędzić z nią przyjemnie czas.
Załatwiliśmy jeszcze wszystkie potrzebne sprawy, pożegnaliśmy się z Lou i z Pati i nareszcie wyszliśmy ze szpitala. Wezwaliśmy taxi i pojechaliśmy do domu. Poszliśmy do mnie. Pogadaliśmy z chłopakami i rozpakowaliśmy rzeczy ( to znaczy Ania rozpakowała ;p )
Posiedzieliśmy w mieszkaniu około godziny, później wyszliśmy.
-gdzie idziemy?-zapytała Ania
-przed wypadkiem obiecałem ci spacer po Londynie, a ja zawsze dotrzymuje obietnic-odpowiedziałem
Ona się uśmiechnęła, a ja podszedłem do niej, pocałowałem w policzek i złapałem za rękę. Wyszliśmy i ruszyliśmy w miasto. Pokazałem jej wszystko co mogłem..między innymi Big Ben, London Eye..ogólnie wszystko co warto zobaczyć w stolicy Wielkiej Brytanii. Ostatnim miejscem jakie chciałem jej pokazać było miejsce,  w którym spędzałem większość samotnych chwil. Do tego miejsca zabieram tylko wyjątkowe osoby.
-pięknie tu-powiedziała Ania
-zawsze przychodziłem tu jak miałem jakiś problem. Przesiadywałem tu godzinami. Mogłem wszystko na spokojnie przemyśleć i choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Jesteś jedną z nielicznych osób, które wiedza o istnieniu tego miejsca.
-cieszę się, że w końcu jestem dla kogoś ważna i że komuś na mnie zależy-powiedziała Ania, a łzy popłynęły jej z oczu...

Przytuliłem ją najmocniej jak tylko mogłem. Wytarłem jej łzy i pocałowałem. Na początku były to tylko nie winne pocałunki, ale później stały się one coraz bardziej namiętne. Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem do najbliższego hotelu... 

:)

Hej ;) Jeśli czytasz tego bloga to na prawdę bardzo Ci dziękuję. Tylko proszę zostaw komentarz. To na prawdę pomaga. Zależy mi na każdym komentarzu  ;*

On CIĘ kocha!

Później znowu oglądaliśmy zdjęcia, filmy i słuchaliśmy ich piosenek. są genialne. Ale nie potrafiłam się bawić. Myślałam o tej sprawie z Harrym. Wiem, że po jego wyjściu ze szpitala czeka nas nie miła rozmowa.

Eleanor przez cały czas siedziała cicho. Nie uśmiechała się, ani nic. Była wpatrzona w jedno miejsce.

Taka nie codzienna sytuacja trwała do ok. 21.00. Nie długo po tym wszedł Lou. Usiadł na łóżku i spytał Eleanor:
-kto to jest?
-to twoja...twoja dziewczyna-odpowiedziała Pyśka, ale ledwo przeszło jej to przez gardło
Harry spojrzał na Louisa i Patrycję. Patrzył tak jakby chciał krzyknac: NIE TO NIE PRAWDA!
-a to ja już chyba trochę pamiętam. Pamiętam, że razem z Harrym jechałem do Eleanor. I pamiętam , że ja tak naprawdę już jej nie kocham i chyba nigdy tak na prawdę nie kochałem. Kocham Patrycje-powiedział Tommo
Nikt nie wiedział co powiedzieć. Wszyscy byliśmy w szoku. Po chwili El wybiegła z płaczem z sali. Pati pobiegła za nią.

#oczami Pati
Nie mogłam uwierzyć w to co powiedział Louis. on mnie kocha...Ale nie mogłam tego tak zostawić. Wybiegłam za Eleanor.
-Ej! Eleanor! Poczekaj!proszę!-krzyczałam do niej z drugiego końca korytarza
-Co?! Czego chcesz ode mnie?! Idź! Wracaj do nich, przecież on CIĘ kocha!
-On nie wiedział co mówi. Wróć tam i porozmawiajmy spokojnie
-Nie! To ty tam idź do nich. Nie mam ci tego za złe. To był jego wybór. Fajnie, że szczęście wam dopisało-powiedziała El odchodząc

Wróciłam do pokoju, w którym leżeli chłopaki. Podeszłam do Lou i chciałam z pogadać. Powiedziałam to Ance. Ona razem z chłopakami wyszła.
-ty to mówiłeś tak na prawdę szczerze?-zapytałam
-nie oszukuję w takich poważnych sprawach-odpowiedział
-jesteś pewny, że dobrze pamiętasz?
-gdybym nie był, to bym tego nie mówił, a jeśli mi nie wierzysz to zapytaj Niall'a albo Harrego
-nie muszę ich pytać, wierzę ci, bo...ja tez cię kocham
Louis uśmiechnął się. Nachyliłam się nad nim i go pocałowałam. Po chwili do pokoju weszła cała nasza banda i kończyliśmy oglądanie filmików 1D. Świetnie się bawiliśmy. Z każdym dniem chłopaki czuli sie coraz lepiej, a Louis powoli odzyskiwał pamięć.


niedziela, 10 czerwca 2012

To nie był wypadek...

-no tak, jej jeszcze tu tylko brakowało-pomyślałam
-co z Louisem-zapytała ładna brunetka
-obudził się niedawno, a teraz jest na badaniach, bo ma amnezję-odpowiedział Zayn
-jak to amnezję?
-normalnie! A ty co? Dopiero teraz się łaskawie pojawiłaś w szpitalu?! W najtrudniejszych momentach to MY siedzieliśmy przy nim i Harrym! A ty przychodzisz tu dopiero jak wszystko jest już dobrze?! Wiesz co, gdyby nie to, że zostałam dobrze wychowana to bym cie teraz wywaliła za drzwi!-powiedziałam wkurzona. Gdyby nie  Harry, który to przerwał to chyba bym ją uderzyła

Eleanor nie odezwała się nawet słowem. Chyba nie spodziewała się takiego powitania z mojej strony. Siedzieliśmy cicho. Nikt nic nie mówił. Zresztą po moim wystąpieniu to się nie dziwię. Cisze przerwało wejście policji. Pierwszy, który wszedł przedstawił się i swojego 'kolegę', który wszedł za nim.
-Dzień dobry. Chcieliśmy porozmawiać z panem Harrym Stylesem w sprawie wypadku.
-słucham?- powiedział Harry
-proszę wszystkich o wyjście. Chcemy porozmawiać w samotności-odparł policjant
-powiedział Harry wskazując na mnie
-no dobrze-odpowiedział policjant
Usiadłam na kanapie. Policjanci zadawali mu mnóstwo pytań.
-czy ma pan jakiś wrogów?-zapytał jeden z nich
Spojrzałam na Harrego, który w tym czasie patrzył się na mnie
-nie wiem. Musiał bym się dokładnie zastanowić-odpowiedział Harry
-A czemu pan pyta?-dokończył po chwili
-to proszę się zastanowić, a najlepiej zrobić listę i nam ja dostarczyć. Podejrzewamy, że to nie był wypadek. Ktoś to upozorował. Przewody hamulcowe zostały przecięte i to było główną przyczyną tego wypadku.

Rozmawiali jeszcze kilka minut po czym policjanci wyszli.
-jak to? To nie był wypadek?-zapytałam Hazzę
-na to wychodzi-odpowiedział
-ale kto mógł to zrobić?-zapytałam
Harry nie odpowiedział. Dopiero po głębszym zastanowieniu odparł:
-jeśli po tym co ci teraz powiem wyjdziesz z sali i oznajmisz, że nie chcesz nie znać to nie zdziwię się i nie będę miał ci tego za złe
-żartujesz sobie? Nie ważne co by się stało, co byś mi teraz powiedział, to nie zostawię cię-powiedziałam do Harrego
-jesteś kochana-powiedział
-a więc..zanim jeszcze poszedłem do x factora i poznałem chłopaków, to zadawałem sie z takimi nie ciekawymi typami. Byłem w trudnej sytuacji. Oni wtedy mi "pomagali". To znaczy ja tak myślałem, a oni bardziej mi szkodzili niż pomagali. Po prostu..<chwila ciszy>...wciągnęli mnie w narkotyki. Kazali mi brać i to na prawdę pomagało, ale później kazali mi je tez sprzedawać. Godziłem się na to bo wiedziałem na co ich stać. W końcu postawiłem się im, a wtedy mnie pobili. Sprawa poszła do prokuratury. Zostali skazani na 3 lata więzienia. ale miesiąc temu wyszli. I to oni pewnie żeby się na mnie zemścić zrobili coś z samochodem, tak żeby to wyglądało na wypadek. To ja powinienem leżeć teraz na miejscu Louisa-dokończył po chwili
-nawet tak nie mów, a o tych typkach musisz powiedzieć  policji.
Rozmowę przerwali nam Niall, Zayn, Liam, Pati i Eleanor wchodzący do pokoju.
-i jak? Dowiedzieliście się czegoś więcej od policjantow?-zapytał Zayn
Spojrzałam na Harrego. Jego oczy mówiły:
'nie mów o tym. Proszę'
-nie, nie chcieli nam nic konkretnego powiedzieć.

wtorek, 5 czerwca 2012

Jeszcze tego brakowało...

Rozmowę przerwała nam pielęgniarka, która chciała zabrać Harrego na badania. Po chwili wyszli.
Minęły zaledwie 2 minuty, a w sali pojawiły się tłumy dziewczyn i jakiś fotoreporterów. Nie miałam pojęcia o co chodzi. Niall razem z Zaynem wyprowadzili ich.
-o co chodzi?! Co to było-zapytałam
-to wy nic nie wiecie? No tak przecież nie jesteście stąd. A więc, my jesteśmy sławni. Mamy zespól One Direction. Braliśmy udział w x factor i zajęliśmy 3-cie miejsce. Było to już dostć dawno ale od tamtej pory dużo osób tak na nas reaguje-powiedział Niall
-dlaczego wcześniej nam nic nie powiedzieliście?-zapytałam
-bo tylko nie liczni traktują nas jak 'normalnych' ludzi. A poza tym, myślałem, że wiecie-odparł Niall

To było dziwne. Myślałam, że dobrze znam Harrego, a okazuje się, że nie wiem o nim prawie nic. Dziwna sytuacja. Niedawno wyznaliśmy sobie miłość, a ja dopiero teraz dowiaduję się o nim tak ważnej rzeczy.

Patrycja nie reagowała. Zachowywała się jakby żadne informacje z zewnątrz do niej nie docierały. Cały czas była wpatrzona w Louisa. Ona chyba naprawdę go kocha.
Rozmawialiśmy 3 godziny. Pytałam o wszystko co tylko przychodziło mi do głowy. Byłam w szoku. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Nie wiedziałam, czy mam być zła na Harrego, czy porozmawiać z nim o tym i wszystko spokojnie wyjaśnić.

Weszła pielęgniarka z Harrym. On nie wiedział, że dowiedziałam się o tym, że są sławni. Harry położył się na łóżku, a ja zapytałam go:
-dlaczego nie powiedziałeś mi, że jesteś sławny?
-co? Skąd o tym wiesz?-zapytał
-po tym jak wyszedłeś na badania, tutaj wbiegli fotoreporterzy i fani. Po tym chłopaki wyjaśnili mi wszystko
-nie chciałem żebyś wiedziała, bo myślałem, że jak się dowiesz to mnie zostawisz, bo pomyślisz, że za każdym razem jak wyjdę na ulicę to dziewczyny mnie podrywają. A poza tym fajnie było rozmawiać z kimś, kto kochał tego zwykłego Harrego Stylesa, a nie gwiazdę z 1D.
-dobra już nic nie mów
-zrozumiem, jeśli teraz wyjdziesz i powiesz, że nie chcesz mnie znać.
-żartujesz sobie? Ja cię kocham..ty moja gwiazdo
-ja ciebie też!
Pocałowaliśmy się.
-nie zasługuję na ciebie-powiedział Harry
-to ja nie zasługuję na ciebie-odpowiedziałam
Wtedy Patrycja powiedziała:
-Louis...hej...Louis
Odwróciłam się. Chłopaki podeszli do łóżka Louisa. Pomogłam Harremu usiąść. Louis otworzył oczy, ale nic nie mówił, a nawet nie reagował na nasze słowa. Mówiliśmy do niego, ale to było na nic. Wystraszyłam się trochę dlatego wezwałam lekarza.
-o co chodzi?-zapytał lekarz wchodząc do sali
-Louis Tomilson właśnie się obudził, ale nie reaguje na nic. Mówimy do niego, a on nic-wyjaśnił Niall
-rozumiem
-Halo? Wie pan jak się pan nazywa?
-co się stało?-zapytał wyczerpany Louis
-miał pan wypadek. Ale spokojnie wszystko jest już dobrze
-nic nie pamiętam. Nie wiem co się stało. Kim pan jest? Kim oni są? -mówił zdezorientowany
-aha. Widzę, że mamy do czynienia z amnezją. Za chwilę przyjdzie po pana pielęgniarka. Musimy wykonać niezbędne badania-odparł lekarz i wyszedł

Patrycja próbowała się nie rozpłakać, ale nie wychodziło jej to za dobrze. Po chwili pękła i zaczęła ryczeć.
Podeszłam do niej i mocno ja przytuliłam. Niall wyszedł z sali. Pati wyszła z a nim. Podeszłam do Harrego. On mnie objał. Przytuliłam się do niego. Łza poleciała mi po policzku. Sama nie wiem dlaczego. Czy dłatego, że to przydarzyło się Louisowi, czy dlatego, że Patrycja tak cierpi.
Po 5 minutach do pokoju weszli Niall i Patrycja.
-rozmawialiśmy z lekarzem-powiedział Niall
-i co?-zapytałam
-nie wiadomo ile potrwa ta amnezja. Może trwać kilka dni, a nawet kilka miesięcy. Ważne jest teraz, żeby przypominać mu ważne momenty z życia. Opowiadać mu, pokazywać zdjęcia, filmy itp.-powiedział Niall

Louis patrzył się na nas tak, jakbyśmy mówili w innym języku. Wtedy weszła pielęgniarka
-zabieram pana na badania-powiedziała uśmiechnięta
-a kim pani jest?-zapytał Louis, który nie wiedział o co chodzi
-jestem pielęgniarką, proszę iść ze mną
Louis spojrzał się na nas, bo nie wiedział co ma robić.
-idź z panią-powiedziała Pati
Po tych słowach Lou wstał i wyszedł z pielęgniarką.
Niall wyciągnął z torby laptopa i szukał jakiś zdjęć i filmów, które pomogłyby, żeby Louisowi wróciła pamięć. Znalazł zdjęcia z ich trasy koncertowej. Pokazał nam je. Były genialne! Wszyscy śmialiśmy się i chociaż na chwilę zapomnieliśmy o tym co się działo.

Wtedy weszła Eleanor.

niedziela, 3 czerwca 2012

(...) kocham cię-napisał

Zayn podszedł do niej. Usiadł obok i mocno przytulił. Rozmawiali szeptem. Nie wiem nawet o czym, bo byłam wpatrzona w Harrego. Trzymałam go za rękę, gdy poczułam drgnięcie jego palców. Wstałam z krzesła i pochyliłam się nad nim. Poruszył delikatnie głową po czym otworzył oczy. Moja łza skapnęła na jego policzek. Zaraz ją delikatnie wytarłam. Zobaczył to Zayn i podszedł do nas. Patrycja nie wstała. Cały czas siedziała przy Louisie. Z resztą nie dziwie się jej. Pewnie postąpiłabym tak samo na jej miejscu..
-c…co..s…co się..sta..stało?-zapytał z ledwością Harry
-nie mów teraz za dużo-powiedziałam
-mieliście wypadek-dokończyłam po chwili
-aa…co…z…z Louisem?-zapytał resztką sił
-tak samo jak ty jest po operacji i czekamy, aż się obudzi. Ale spokojnie już nic wam nie grozi. A teraz odpocznij. Może spróbuj zasnąć
-nie…nie chce…spa…spać
 -to na razie chociaż nic nie mów. Jak będziesz coś chciał to napisz-powiedziałam podając mu notes i długopis
Napisał na kartce: JAK DŁUGO TU SIEDZISZ?
-nie długo-odpowiedziałam
On znowu napisał: NA PEWNO! ZNAJĄC CIĘ TO PEWNIE SIEDZISZ TU OD KĄD NAS TU PRZYWIEŹLI. ZAWOŁAJ ZAYNA.
-co chcesz?- zapytał Zayn
ILE ANIA TU SIEDZI? I JAK DAWNO TEMU TU TRAFILIŚMY?
-przywieźli was tu po wypadku ok. 14 godzin temu. Ania siedzi przy tobie cały tan czas i nie chce pójść do domu się przespać ani nic.
ANIU! PROSZĘ  ZJEDZ COŚ! 14 GODZIN BEZ JEDZENIA? PROSZĘ, DLA MNIE. A POZA TYM TO DZIĘKUJĘ. I MOŻE TO NIE JEST ODPOWIEDNI MOMENT, ALE MUDZĘ CI TO POWIEDZIEĆ: KOCHAM CIĘ!-napisał
Gdy przeczytałam kartkę popłakałam się. Spojrzałam na Harrego, który miał łzy w oczach. Był wystraszony. Jego oczy mówiły same za siebie.
Zapłakana nachyliłam się nad nim, pocałowałam go i powiedziałam:
-ja też cię kocham
Harry uśmiechnął się i napisał:
WBREW POZOROM JESTM TERAZ NAJSZCZĘŚLIWSZYM FACETEM NA ŚWIECIE.
Cały czas płakałam. Harry otarł mi łzy i pocałował w rękę. Ten gest był cudowny. Patrzyliśmy sobie w oczy jak najszczęśliwsi ludzie ludzie na Ziemi. Wtedy weszli Niall i Liam.
-Harry! Obudziłeś się-powiedział Liam, który wszedł pierwszy
-Tak, ale nie powinien się jeszcze przemęczać, dlatego pisze to co ma do powiedzenia-wyjaśniłam chłopakom
-Świetnie, a co z Louisem?-zapytał
-czekamy jeszcze, aż się obudzi
Było już po 8.00, gdy przyszli lekarze na obchód.
-Obudził się pan. To bardzo dobrze. Po południu pielęgniarka zabierze pana na badania i jeśli wszystko będzie dobrze za kilka dni będzie pan mógł wyjść-powiedział jeden z lekarzy
-ok. godziny 18.00 przyjdzie tutaj policja, żeby przesłuchać pana w sprawie wypadku-dokończyła pani doktor
Lekarze wyszli. Zastanawiała mnie ta wizyta policji. Przecież to był wypadek. Ale ja się na tym nie znam
-idź do domu-powiedział Harry
-miałeś się nie przemęczać-odpowiedziałam
-już się dobrze czuję. Ale ty od kilkunastu godzin nie spałaś, ani nie jadłaś
-nie chce mi się spać, ani nie jestem głodna, a poza tym to nie pójdę stąd. Nie zostawię cię
-jesteś cudowna co ja bym bez ciebie zrobił?

I co z nimi?!

Zbiegłyśmy szybko na dół i wezwałyśmy taxi. Po 30 minutach byłyśmy już na miejscu. Wbiegłyśmy do szpitala. Zadzwoniłam do Nialla, żeby mi wyjaśnił gdzie mamy iść. Dowiedziałam się, że są na trzecim piętrze w pokoju nr 213. Wleciałyśmy do korytarza całe zapłakane i roztrzęsione. Zobaczyłam Nialla siedzącego przed pokojem.
-Niall! Co się stało?! CO z nimi?!-Patrycja krzyczała do niego
-Sam nie wiem. Jak przyjechałem okazało się, że są operowani. Nie chcieli mi nic więcej powiedzieć

Musiałam usiąść, bo zrobiło mi się słabo. Wszystkie najgorsze myśli przeszły mi przez głowę w ułamku sekundy. Niall zobaczył, że coś się ze mną dzieje więc zawołał pielęgniarkę. Ona dała mi jakieś leki uspokajające i zapewniła, że wszystko będzie dobrze
- a wie pani dokładnie co się stało?-zapytałam
-wiem tylko, że wypadek nie był z ich winy, ale oni ucierpieli najbardziej-odpowiedział pielęgniarka
-a co z nimi będzie?
-nie wiem trzeba czekać
Wyszłam do Nialla i Pati
-coś ci powiedzieli?
-nie wiele, wiem tylko tyle, że wypadek nie był z ich winy i że z nimi nie jest dobrze
Po tych słowach razem z Patrycja rozpłakałyśmy się. Nie wiedziałyśmy co robić. Niall wstał i nas przytulił. Płakałyśmy tak w jego ramię z 10 minut, gdy podszedł do nas lekarz.
-państwo jesteście od Harrego Styles'a i Louisa Tomilson'a?
-tak-odpowiedział Niall, bo my nie byłyśmy w stanie nic powiedzieć
-są już po operacji. Operacja się udała. Oboje są w ciężkim, ale stabilnym stanie. Harry Styles miał krwotok wewnętrzny, uraz głowy i ma złamaną rękę, a Louis Tomilson miał pękniętą śledzionę, którą musieliśmy usunąć, a w nogę wdała się infekcja, ale już panujemy nad sytuacją. Jeśli się nie pogorszy to za mniej więcej tydzień będą już się dobrze czuli, ale do tego momentu muszą zostać w szpitalu. W ciągu najbliższych 24 godzin powinni się obudzić.
-a możemy do nich wejść?-zapytałam
-proszę bardzo
-dziękujemy
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Harrego. Był taki bezbronny, smutny i zupełnie bez energii. jak nie on. Nawet jego loczki były jakieś inne. Łzy leciały mi z oczu strumieniami. nie mogłam się opanować. To było straszne. Podeszłam do łóżka na którym leżał i złapałam go za rękę. Usiadłam przy nim głaskałam jego posiniaczoną i podrapaną twarz. W tym czasie Patrycja stała nieruchomo patrząc na Louisa. Płakala jak dziecko. Nagle zaczęła krzyczeć:
-Louis! Dlaczego akurat ty?! Nie zdążyłam nawet ci powiedzieć co do ciebie czuję! Proszę cię! Obudź się, bo jeśli ty umrzesz to ja się zabiję! Rozumiesz?! Wiem, że nie znamy się długo, ale ja cię KOCHAM!!! Słyszysz?! Kocham cię!
Zaraz po tym zabrała ją pielęgniarka. Za nimi poszedł Niall
-Wszystko będzie dobrze. Nie bój się. Jestem i będę cały czas przy tobie. Nie opuszczę cię. Pamiętaj....Kocham cię...
Po tych słowach pocałowałam go w zakrwawione i sine usta.
Przyszedł Niall z Patrycją. Posadził ja na kanapie i powiedział, że dostała silne leki uspokajające i że powinna się teraz przespać.
Cały czas mówiłam do Harrego. Niall stał przy mnie i mnie wspierał. Patrycja momentalnie zasnęła. Obudziła się po 5 godzinach. Dochodziła północ. Niall pomógł jej wstać i posadził ja przy Louisie.
-jak się czujesz?-zapytałam Patrycji
-już lepiej. Przepraszam nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło.
-nie masz za co przepraszać, naprawdę-odparłam
-a co z nimi?-zapytała wyczerpana
-czas czekamy, że się obudzą, wtedy będziemy mogli się czegoś więcej dowiedzieć-powiedział Niall
-może powinnyście pojechać do domu, odpocząć, przespać się, a już na pewno coś zjeść
-nigdzie się stąd nie ruszę-powiedziałam
-ja też. Nie ma mowy, żebym stąd wyszła-powiedziała Patrycja

Siedzieliśmy tak wszyscy prawie nic nie mówiąc. Nikt nie miał na to ochoty.
Była 01.30 w nocy, gdy do sali weszli Zayn i Liam.
-i co z nimi?-zapytał Zayn
-Niall opowiedział im wszystko
-a jak wy tu w ogóle weszliście? Przecież jest noc. Kto was tu wpuscił?-zapytałam
-moja ciocia jest tutaj pielęgniarką-powiedział Liam
-długo tu siedzicie?-zapytał Zayn
-jak tylko się dowiedzieliśmy, że są w szpitalsię u to tu przyjechaliśmy-powiedziała Pati
-a ile dokładnie?
-tak z 12 godzin
-12 godzin bez snu i jedzenia? Dziewczyny idźcie do domu połóżcie się spać i coś zjedźcie-powiedział Liam
-nie, nie chcemy ich zostawić
-zrobicie jak chcecie..

Dochodziła 06.00. Całą noc wszyscy spędziliśmy w sali szpitalnej.
-pielęgniarka mówiła, że w każdej chwili mogą się obudzić, to może ja pojadę do domu i spakuję im trochę najpotrzebniejszych rzeczy-powiedział Niall
-dobry pomysł, może pojadę z tobą ?-zapytał Liam
-ok. To chodź.
Wyszli. Został z nami tylko Zayn.
-wszystko będzie dobrze, zobaczycie, niedługo się obudzą. Nie martwcie się-stwierdził Zayn
Widziałam, że mu również jest ciężko z tą sytuacją. Wstałam i go przytuliłam. Nie wytrzymał już. Rozpłakał się jak dziecko. Przytuliłam go mocniej i łzy też mi poleciały.
-idź porozmawiaj trochę z Patrycją, ona tego naprawdę potrzebuje-powiedziałam Zayn'owi na ucho.

sobota, 2 czerwca 2012

Czułam, że coś się stanie!

#oczami Louisa
Rano gdy się obudziłem nie wiedziałem co myśleć. Miałem cudowną dziewczynę, a obok mnie, na łóżku leży dziewczyna, na której widok serce mi mocniej bije, czuję jak na policzkach pojawiają się rumieńce, a nogi robią się jak z waty. Dziwnie się wtedy czuję. Nigdy się tak nie czułem przy żadnej dziewczynie. Fuck! Ja się chyba zakochałem, ale co z Eleanor? Przecież jesteśmy już ze sobą 9 miesięcy! Tylko co z tego jeśli ja nic do niej nie czuje? A Patrycja?! Z nią jest zupełnie inaczej. Przy niej jestem szczęśliwy. Jestem w 100% sobą i czuję, że  mogę jej wszystko powiedzieć. Może powinienem zerwać z Eleanor? Sam nie wiem. Pogadam jeszcze z chłopakami. Patrząc na zegarek zobaczyłem, że jest już po 13.00
-Patrycjaa...-obudziłem ją szeptem, przy czym głaskałem ją po głowie. Ledwo się powstrzymałem, żeby jej nie pocałować. Wyglądała tak słodko..
-która godzina?-zapytała otwierając oczy
-13.11-odpowiedziałem
-O jejuuu..nieźle
-idź do łazienki, masz tam ręczniki, pastę do zębów i wszystko, czego będziesz potrzebować. Bierz i się nie krepuj, ja idę zrobić śniadanie.
-Ok. Dziękuję bardzo
-Proszę
Uśmiechnąłem się i wyszedłem.
Podczas przygotowywania śniadania gadałem z Niallem, który pożerał to co robiłem.
-Niall..Co ja mam zrobić? Eleanor, naprawdę mi się podoba i już dosyć długo ze sobą jesteśmy, ale nic więcej, a Patrycja...w niej jestem chyba naprawdę zakochany.
-nie wiem. Może pogadaj z Patrycją. Razem zdecydujecie, co chcecie dalej robić. Jeśli chcecie być razem to zerwij z Eleanor.

Rozmowę przerwała nam Pyśka.
-to co jemy?!-zapytała
-naleśniki!!!-wykrzyczał Niall
-super! I'm love it!
Zjedliśmy wszystkie nalesniki. Patrycja poszła wziąć wziąć wszystkie rzeczy. Powiedziałem, że zaprowadzę Pati do jej mieszkania i z Harrym pojadę do Eleanor.
5 minut później byłem już z Patrycją w jej mieszkaniu i czekałem na Hazzę, aż się trochę ogarnie.
-to my jedziemy!-powiedziałem z Harrym (dziewczyny nie wiedzą, gdzie jedziemy)
-Pa! Nie wracajcie za późno-odpowiedziały dziewczyny

#oczami Ani
Chłopaki coś kombinują. Mam tylko nadzieję, że nic nie narobią. No nic, na pewno nic się nie stanie. Jak zwykle wszystko nie potrzebnie przeżywam.
-to co robimy?- tymi słowami Pati przerwała mi przmyślenia
-nie wiem... chodź może pooglądamy TV-zaproponowałam
Włączyłyśmy MTV. Leciały jakieś piosenki. Chyba przy tym zasnęłyśmy, bo po 40 minutach obudził nas telefon.
-Odbiorę-oznajmiłam
-Dziękuję-powiedziała Pyśka
-Halo?-to był Niall
-Anka?! Przyjeżdżaj z Patrycja do szpitala! Louis i Harry mieli wypadek!
-Co?! Podaj mi dokładny adres!-po tych słowach kazałam Patrycji podać mi kartkę i dlugopis
-No mów!
-Heverstoch Hill 254
-Dobra zaraz będziemy!-powiedziałam do Nialla rozłączając się. Po policzku spłynęła mi łza
-Co się stało?!-zapytała zdenerwowana Patrycja
-Louis i Harry mieli wypadek i są w szpitalu!
-O Boże!
-Chodź mam adres! Jedziemy!

A mógłbyś spać ze mną? :D

#oczami Patrycji

Louis od razu mi się spodobał, tylko kiedy Harry powiedział, że ma dziewczynę to się trochę załamałam. Liczyłam, że może coś z tego będzie. Ale trudno...zawsze mam takie szczęście. Mogę liczyć pewne tylko na przyjaźń. Ale gdy Louis zaprosił mnie na spacer to pomyślałam, że może coś z tego będzie. Zaczęłam sobie robić nadzieję. Spacerowaliśmy już dobrą godzinę, cały czas rozmawiając. 
-nie jest ci zimno? Tu w Londynie noce bywają chłodne-zapytał Louis
-trochę, ale wytrzymam, dzięki-odpowiedziałam
-nie ma 'wytrzymam' ! Nie możesz zmarznąć, bo się jeszcze przeziębisz
-spokojnie, nic mi nie będzie
-nie! Masz tu moją bluzę i kropka. Wziąłem ją, bo wiedziałem, że będzie chłodno
-nie chce, naprawdę. Ty też nie powinieneś zmarznąć
-zakładaj i koniec dyskusji!
-ok
 Po tej konwersacji on objął mnie i przytulił do siebie.
-nie przeszkadza ci, że cię objąłem, nie chcę, żeby było ci zimno, ale jeśli sobie tego nie życzysz to po prostu powiedz
-nie przeszkadza mi to. Dziękuję 
-nie masz za co dziękować
-mam, bo dopiero co się poznaliśmy, a dbasz o mnie jak byśmy się znali całe życie
-po prostu już taki jestem, a teraz może wracajmy do domu, bo się rozchorujesz
-ok. Chodźmy

10 minut później
-dobra to ja już wracam do domu-oznajmiłam
-nigdzie nie idziesz, zapraszam do mnie
-przepraszam ale nie. Muszę iść bo Anka będzie się martwić
-Proszę cię..! Ona poszła razem z Harrym do waszego mieszkania i pewnie już zapomnieli, że istniejemy
-no dobra, ale na pewno nie będę wam przeszkadzać?
-nie! Chodź i już przestań gadać, bo się rozmyslę
-dobra już idę.

Weszliśmy do mieszkania, był tam tylko Niall, bo Zayn i Liam poszli gdzieś ze swoimi dziewczynami. Niall siedział w kuchni i opychał się tym co zostało z imprezy. Louis zaprosił mnie do pokoju. Był ogromny! Na środku stało duże, dwuosobowe łóżko. Na ścianach była beżowa tapeta. Na jednej ścianie było ogromne lustro ze złota ramą. Na podłodze były ciemne panele, a na nich śliczny dywan. Było tam po prostu pięknie. Moglabym tam wejść o już nie wychodzić. I do tego wszystkiego jeszcze Louis. Było idealnie!
-jakieś specjalne życzenia?- zapytal z uśmiechem
-wystarczy, że jesteś. Jest idealne!
-cieszę się..
Po tych słowach położyliśmy się na łóżku i rozmawialiśmy. Z każdą chwilą lepiej się nam gadało.
-która godzina?-zapytałam
-dochodzi 4.00
-o...WOW-powinniśmy już iść spać 
-wiem o tym-odparł i wstał z łóżka
-to może lepiej wrócę do siebie?-zapytałam
-nie am mowy! Zostajesz- mówiąc to podał mi jego białą koszulkę i kolorowe bokserki
-dziękuję :)
-proszę. Masz tu łazienkę, możesz się przebrać i umyć 
-jasne, dzięki, tylko jest mały problem
-jaki?-zapytał
-boję się spać sama, a w nowym miejscu tym bardziej 
-Hahahah..! Dziwak z ciebie. To co mam spać z tobą?-zapytał
Odpowiedziałam mu szerokim uśmiechem.
-no dobra. Za 15 minut przyjdę
-będę czekać

Tak jak obiecał przyszedł za 15 minut. Czekałam już na niego. Była to trochę dziwna sytuacja, bo poznaliśmy się zaledwie kilka godzin temu, a już mam z nim spać. A poza tym to on ma dziewczynę!
-no to co? Idziemy spać wariatko?
-Idziemy. Dziękuję, że to robisz
-dla ciebie wszystko

Zgasiliśmy światło i poszliśmy spać. Długo nie mogłam zasnąć. Myślałam o tym, że już pierwszej nocy w Londynie wylądowałam w łóżku z chłopakiem, którego ledwo znam i na dodatek z zajętym chłopakiem.

#oczami Ani
Gdy obudziłam się rano było już po 10.00. Obok mnie nie było już Harrego. Ja  byłam tylko w bokserce i w  spodniach. Nie wiedziałam dlaczego, bo kładłam się  jeszcze w marynarce i w koturnach (chyba). Wstałam i poszłam do kuchni. Harry siedział na krześle i patrzył się przez okno. Podeszłam do niego
-dzień dobry-powiedziałam do niego z uśmiechem 
-O..dzień dobry-odpowiedział łapiąc mnie za rękę i przytulając do siebie
-jak się czujesz?-zapytał
-już dobrze, dziękuję. Dawno wstałeś?
-z godzinę temu
-aha. Dziękuje, że zostałeś to przez cała noc i za to, że się tak mną przejąłeś i w ogóle za wszystko
-nie masz za co dziękować. Nie potrafiłbym zrobić inaczej-powiedział z tym swoim zabójczym uśmiechem
-dobra. A teraz mów co chcesz na śniadanie?-zapytałam
-nie wiem wszystko co zrobisz na pewno będzie pyszne
-dobra idź do pokoju, a ja coś przygotuję

Po 5 minutach weszłam do salonu z talerzem pełnym kanapek. Postawiłam talerz na stole i usiadłam przy Harrym 
-jeszcze raz dziękuję za wszystko-powiedziałam i go pocałowałam
Trwaliśmy w pocałunku naprawdę długo. To było coś pięknego. Ale musieliśmy w końcu to skończyć.
-dobra, wystarczy już tego dobrego, a teraz jedz-powiedział do Harolda
-Buuuu..-odparł ze smutną miną
-jedz i nie marudź-powiedziałam 

Dziękuję :*

-a wy? Opowiedz coś o sobie - powiedział Harold
-A wiec... ;) Przyjechałyśmy tu w sumie przez przypadek i tak w ostatniej chwili. Ale nie żałuję. Marzyłyśmy, żeby tu przyjechać.
-od kiedy jesteście?
-od wczoraj <hahah>
-Aha.  Może jak chcesz to pokarze ci jutro miasto. Tu jest naprawdę pięknie, mimo brzydkiej pogody- zaproponował nieśmiały z rumieńcami  na twarzy
-Pewnie! Tylko sie tak nie denerwuj-powiedziałam
-Sorki. Samo tak wychodzi- był jeszcze bardziej speszony
-Nie denerwuj się tak, bo i ja za chwilę zacznę-stwierdziłam

Nagle, on spojrzał mi głęboko w oczy, uśmiechną się i czekał na moją reakcję. Nie mogłam oderwać wzroku od jego oczu i śnieżnobiałego uśmiechu. Patrzyliśmy się tak na siebie chyba wieczność, coraz bardziej przybliżając twarze.

*puk,puk*
Usłyszeliśmy pukanie i cała magia prysła, jak bańka mydlana. To był Louis.
-nie przeszkadzam? - zapytał
Po krótkiej chwili odpowiedzieliśmy wymuszonym NIE.
-chciałem tylko się zapytać, czy Patrycja może iść ze mną na spacer. Nie wiem kiedy wrócimy, dlatego pytam, nie chce żebyś się martwiła.
-Jasne, nie ma sprawy..-odpowiedziałam
-OK. Dzięki to my idziemy-powiedział to, jednocześnie zamykając drzwi.

Siedzieliśmy w głuchej ciszy. Nie mogłam już wytrzymać tak nic nie mówiąc.
-Może chodźmy do chłopaków. Głupio, że tak zastawiliśmy ich samych-zaproponowałam
-Pewnie, chodźmy-powiedział smutny i zakłopotany
-Hej, uśmiechnij się-odparłam łapiąc go za rękę i prowadząc do salonu

Weszliśmy i zaczęliśmy gadać z chłopakami. Podszedł Zayn i podał nam po piwie. Podczas rozmowy popijaliśmy piwo i jedliśmy przekąski. Rozmawialiśmy ok. 1 godziny. Po chwili powiedziałam do Harrego:
-wiesz co..muszę wracać. Trochę źle się czuję.
-rozumiem. Odprowadzę cię
-dziękuję

Schodząc po schodach trochę zakręciło mi się w głowie. Zrobiło mi się słabo i pobladłam. Zatrzymałam się  na chwilę. Harry zapytał, czy coś się stało, ale odpowiedziałam mu, że wszystko w porządku. Jednak po chwili...
-Halo? Ania! Nic ci nie jest?! Powiedz coś!-to był głos Harrego
Obudziło mnie dziwne uczucie, jakby spadła na mnie kropla deszczu.
-Co się stało?-zapytałam otwierając oczy
-Nie wiem, chyba zemdlałaś-powiedział Harry drżącym głosem.
Zobaczyłam jak łza spływa mu po policzku. To jego łza mnie obudziła-pomyślałam
-eeej...nie płacz. Harry proszę-powiedziałam patrząc mu w oczy
-przepraszam, ale nie wiem, czemu tak zareagowałem
-nie masz mnie za co przepraszać. Nie chcę, żebyś płakał, bo ja tez się rozpłacze

Zbliżyliśmy się do siebie, popatrzyliśmy w swoje zapłakane oczy i pocałowaliśmy się. Trwało to ok. 6 sekund, ale było to najlepsze 6 sekund w moim życiu

Nagle on wziął mnie na ręce i zaniósł do mieszkania. Położył mnie na łóżku, a sam usiadł obok mnie i głaskał mnie po głowie.
-Idź do domu, wracaj na imprezę -powiedziałam
-Nigdzie się stąd nie ruszę. Nie zostawię cię teraz samej-odparł bardzo przejęty
-Dziękuję
-Nie ma za co, a teraz zaśnij, to ci dobrze zrobi

Po tych słowach zamknęłam oczy i chciałam zasnąć. Poczułam jego ciepłe, drżące usta na moim czole i jego delikatną rękę odgarniającą włosy z mojego czoła. Po czym zasnęłam.

To ten chłopak z lotniska !

 Była dopiero 21.00, ale byłyśmy tak zmęczone, że postanowiłyśmy się położyć. Jednak nie mogłyśmy zasnąć., bo nad nami była chyba jakaś impreza. Muzyka na full, krzyki i tańczenie. Myślałam, że sufit się za chwilę załamie.

-Aaaaa..!!! No nie wytrzymam! Coś czuję, że nie polubimy się z sąsiadami z góry..-powiedziałam, a raczej wykrzyczałam
-Nie wiem. Nie myślę! Ja chcę tylko spać!-powiedziała Pyśka
-Idę do nich i grzecznie poproszę o ściszenie muzyki
-Ok. Tylko nie zrób awantury
-No jasne-powiedziałam cicho i wyszłam

Wściekła biegłam po schodach. Ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. W końcu byłam w piżamie :)
Gdy dotarłam pod drzwi mieszkania, z którego docierała muzyka, zapukałam..

-tak? - i zdziwienie...Zobaczyłam tego kolesia z lotniska.
-chciałam tylko poprosić, żebyście trochę ściszyli muzykę, bo jetem z koleżanką po długiej podróży i chcemy się przespać
-jasne, nie ma sprawy!-odpowiedział i zrobił ten swój zabójczy uśmiech
-dobra dzięki-uśmiechnęłam się i zaczęłam odchodzić po czym on złapał mnie za ramię
-hej..to nie ciebie widziałem na lotnisku? - zapytał trochę nie śmiało
-no chyba mnie-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-to fajnie, że się poznaliśmy- i znowu ten uśmiech! (Aaaaaaaaa! <3)
-może idź po swoją koleżankę i wpadajcie do nas-zapytał
-jesteśmy trochę zmęczone
-proszę.... :) za 30 minut chcę was widzieć u nas, bo jak nie to sam po was przyjdę ok ?
-ok ;)

Weszłam do naszego mieszkania i podeszłam do Pati.
-zaraz mnie zabijesz- powiedziałam
-co zrobiłaś?- zapytała pół przytomna
- za 30 minut mamy przyjść na imprezę do tych z góry
-że co? Nigdzie nie idę- krzyknęła
-proszeee...- + mina kota ze Shreka
-no dobra, ale tylko na chwilę
-Hahaha!  Kocham cię!

20 minut później byłyśmy już gotowe. Ubrałam się w białą bokserkę, czerwoną marynarkę i czarne rurki. Do tego założyłam czarne koturny ze srebrnymi ćwiekami. Patrycja założyła 'małą czarną', cieliste szpilki i cielisty sweter. Delikatnie się umalowałyśmy i uczesałyśmy włosy.

-No to co idziemy!- powiedziałam wesoła
-a czemu ty sie tak cieszysz?- zapytała Patka
-nie wiem, tak po prostu.
-jasne.. wiem, że o coś ci chodzi. Nie znamy się od wczoraj
-dobra skończ. Chodź, bo zaraz się na ciebie zdenerwuje i popsuje sobie humor.
-ok.

Doszłyśmy do drzwi mieszkania 151 b, czyli mieszkania nad nami
*puk, puk*
-Jesteście- powiedział ten sam chłopak co na lotnisku
-Jesteśmy- razem z Patrycja odpowiedziałysmy chórem
-cieszę się, zapraszam..

Weszłyśmy.

-chodźcie muszę wam kogoś przedstawić- powiedział do nas
-Ok. idziemy za tobą
-Chłopaki- zawołał 4 ślicznych chłopaków
-poznajcie się, to jest Zayn, Louis, Liam i Niall
-cześć, jestem Anka, a to Pati
-a ja Harry! Dla przyjaciół Hazza, albo Harold

Gadaliśmy ze sobą dość długo, po czym Harry powiedział do mnie :
-Chodź do sypialni pogadać. Tam będzie ciszej
-Nie powinnam zostawiać Pati
-Jak widzisz , chłopaki się już nią zajęli, nawet nie zauważą jak wyjdziemy
-Ok. To chodźmy :)

Przyszliśmy do sypialni i zaczęliśmy gadać. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Czułam się z nim jak z najlepszym przyjacielem. Jak byśmy się znali z 10 lat.

-Skąd jesteście? I wogule co tutaj robicie-zapytał Hazza
-Jesteśmy z Polski i przyjechałyśmy tu tak jakby na wakacje- odpowiedziałam
-a wy? W sumie nic o sobie nie wiemy- stwierdziłam
-Ja razem z chłopakami mieszkamy tu mnie więcej od roku. Louis ma dziewczynę Eleanor, Liam ma Daniell, a Zayn Perrie.
-aha to fajnie-odpowiedziałam z ledwością, bo nie mogłam powstrzymać, żeby nie zacząć krzyczeć: Aaaaaaaaa...!!!!!! On nie ma dziewczyny! Jest wolny!!!

Jesteśmy w Londynie!

W końcu nadeszła tak długo oczekiwana sobota. Patrycja nocowała u mnie dzisiejszej nocy, żebyśmy mogły się razem jeszcze ogarnąć. Wstałyśmy o 7.30. Byłysmy tak podekscytowane, że nie mogłyśmy spać od 5.00. Sprawdziłyśmy jeszcze, czy wszystko spakowałyśmy. O 11.00 byłysmy juz na lotnisku. Pożegnałam się z tatą, który nas odwiózł i pobiegłyśmy w stronę odprawy. Poszło dosyć szybko.

-Nie wierzę! Nie wierzę, że to się dzieje! Lecimy do Londynu- wykrzyknęłam do Patrycji siedząc już w samolocie
-Hehehe! Wiem! Już nie mogę się doczekać kiedy dolecimy!

Większą cześć podróży przegadałyśmy. Planowałyśmy też co będziemy robić w mieście. Po długich przemyśleniach i planowaniu zasnęłyśmy. Obudził nas głos stewardessy informujący pasażerów, że za pół godziny wylądujemy w Londynie. Byłysmy takie szczęśliwe i podjarane, że te pół godziny minęło nam jak pół minuty.

-w końcu jesteśmy- powiedziała Pati
-ja juz chce do naszego mieszkania bo padam na twarz - stwierdziłam wysiadając

Wychodziłyśmy uśmiechnięte, wesołe i naprawdę szczęśliwe. Schodząc po schodach moja uwagę przykuł pewien chłopak. Wyglądał zajebiście! Miał na sobie t-shirt  w czarno-białe paski, czerwone rurki i czarne conversy. Jego brązowe loczki były zabójcze! Zauważyłam, że on też się mnie spojrzał. Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnij uśmiech. Gdy to zobaczyłam myślałam, że padnę! Jego uśmiech  to poprostu cud!
Ale "NIE" pomyślałam. Taki chłopak napewno jest zajęty. No cóż..
Złapałysmy taxi i pojechałyśmy pod adres, pod którym miałyśmy wynajęte mieszkanie.
-WOW!-krzyknęłam gdy wysiadłyśmy
-nieźle!- powiedziała Pati

Gdy weszłyśmy do środka i znalazłyśmy nasze mieszkanie to oniemiałam.
Było ogromne! Długi korytarz prowadził do dużego salonu połączonego z jadalnią. Były też tam 3 łazienki i 4 sypialnie. Kuchnia była pomiędzy jedna z sypialni, a salonem. Od razu rzuciłyśmy się do ogladania, a bardziej zwiedzania naszego nowego domu. Po 10 minutach minutach bieganiny ogarnęłyśmy, że w tym bloku mieszkają same 'vipy' i gwiazdy. Nie mogłyśmy się już doczekać imprez, zwiedzania miasta i poprostu zabawy.

Prosimyy...

Z każdym dniem coraz bardziej nie mogłyśmy się doczekać wycieczki, bo marzyłyśmy o tym od zawsze. Jednak nasz entuzjazm przerwał nadchodzący czas, rozmowy z naszymi rodzicami. Miałyśmy o 16.00 przyprowadzić rodziców, nic im nie mówiąc do umówionej restauracji.
15.20..
Powiedziałam rodzicom, że muszą ze mną pojechać w pewne miejsce. Na początku było ciężko, ale w końcu ich przekonałam i pojechaliśmy. Była 15.55 gdy dotarliśmy na miejsce. Zauważyłam, że Pyśka z rodzicami już czekali. Podeszliśmy do ich stolika i się przywitaliśmy. Rodzice nie mieli pojęcia o co chodzi.

Minęły 2 godziny..
Rodzice byli już wtajemniczeni. Niestety nie chcieli się zgodzić.
-Mamo, tato prosimyyy...-powtarzałyśmy w kółko z Patrycją, robiąc przy tym słodkie oczy
-nie wiem..-westchnęła mama Pati.
-dziewczynki zostawcie nas na chwilę
Wyszłyśmy na zewnątrz. Czekałyśmy ok. 10 minut, aż z powrotem zawołali nas do stolika.
-macie naprawdę cudownych rodziców-powedzieli
-czyli tak?!-wykrzyknęłyśmy
-tak!
-Aaaaaaaaaaaaaaa..!!!
-No ok. Już się uspokójcie.



piątek, 1 czerwca 2012

Drobny wstęp..

Anka właśnie przyjechała pod szkołę i jak zwykle dzwoni do Patrycji :

-Halo?-odebrała Pati po 2 sygnałach
-Hej! Gdzie jesteś?-zapytałam
-Przy naszym sklepie. Wyjdź po mnie.
-Ok. Już idę.-rozłączyłam się

Po 5 minutach...
-Siemka-powiedziałam do zbliżającej się dziewczyny
-Hej :)- odpowiedziała Pati
-co tam?
-muszę ci coś powiedzieć
-słucham...
-Albo zaraz rzucisz mi sie na szyję, albo zaczniesz wrzeszczeć
-no mów!-krzyknęłam jej w twarz z uśmiechem na ustach
-a więc...Wczoraj zadzwonił do mnie kolega i powiedział, że ma 2 zbędne bilety samolotowe do Londynu. Na początku mu odmówiłam, ale później się zgodziłam. Więc za tydzień lecimy do Londynu!- wykrzyczała śmiejąc  się
-że co ty zrobiłaś ? - zapytałam zdziwiona
- co nie chcesz ze mną lecieć?
-pewnie, że chce, ale nie ma szans, żeby rodzice pościli nas same do Londynu i to miesiąc przed wakacjami
-oj tam.. Coś wymyślimy. A teraz chodź bo spóźnimy się do szkoły.

20 minut później byłysmy już w szkole i szłyśmy na pierwsza lekcję. Ledwo zdążyłyśmy dojść do s. 104 (tam mamy angielski), a już zadzwonił dzwonek.

-Hahahaahaa- usłyszalam hihotanie Pati
- co sie tak cieszysz-zapytalam
-teraz angielski
-wiem.. :)

<razem z Pyśką lubimy angielski. Nie tylko z powodu, że j. angielski jest dla nad prosty i ciekawy, ale zawsze na tej lekcji mamy jakieś niekontrolowane odpały. Mam jeszcze jeden powód z którego lubie ten przedmiot ... Kacper siedzi za mną i czesto wtedy gadamy>

*środek angielskiego*
Poczułam 'dźgnięcie' w plecy.
-co chcesz?-zapytałam odwracajac sie do Kacpra
-to prawda,że jedziecie z Patrycją do Londynu?- zapytał Kapi
-a co będziesz tęsknić?- zapytałam z rumieńcami szerokim usmiechem
-no jasnee..-i też rumieniec i usmiech
Odwróciłam sie już i cała lekcje byłam w innym świecie- Kacper..


Bohaterowie ;)

1. Anka
17-nastolatka. Chodzi do szkoły razem z Patrycją. Jej najlepsza przyjaciółką jest Aśka. Od pewnego czasu jest zakochana w Kacprze.
 2.Patrycja
Razem z Anką i Kacprem chodzi do jednej klasy. Ma kilka przyjaciółek, z Anka są tylko dobrymi koleżankami.
3. Kacper
Chłopak, w którym kiedyś bujała się Pati. Teraz to przeszło na Ankę. Ma dziewczynę-Oliwię.


4. Zespół 1D
5 przyjaciół. Mają zespół, ale nie są tak bardzo popularni i nie wszyscy jeszcze ich znają. W skład zespołu wchodzą : Zayn, Harry, Louis, Niall, Liam.