sobota, 29 grudnia 2012

Biała koperta

Siedziałam w salonie razem z Harry'm oglądając telewizję i przeglądając przeróżne stronki internetowe. Wszyscy gdzieś wyszli, więc mieliśmy cały do dla siebie.
-kocham cię wiesz?- wyszeptałam przytulając się do Hazzy
-ja ciebie też skarbie- powiedział przyciągając bliżej do siebie i pocałował mnie w czoło
-wiem, że wszystko potoczyło się bardzo szybko zaczynając od naszego poznania, przez ciążę, ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez ciebie- oznajmiłam wpatrując się w te jego przepiękne, pełnie czystej zieleni oczy
-ty i nasze przyszłe maleństwo jesteście dla mnie wszystkim- wyszeptał i musnął delikatnie moje wargi. Uśmiechnęłam się, zamknęłam oczy i odwzajemniłam pocałunek. Nie mogłam jednak długo delektować się smakiem jego ust, bo usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-nie otwieraj- powiedział Brunet nie przerywając pocałunku
-muszę. Może to coś ważnego. Poczekaj- oznajmiłam i wstałam z kanapy posyłając widocznie niezadowolonemu Harry'emu buziaka. Podeszłam do drewnianych drzwi i je otworzyłam, ale nikogo nie zastałam. Rozejrzałam się po klatce i nadal nikogo nie spostrzegłam. Zauważyłam za to białą kopertę leżącą na wycieraczce. Zdziwiło mnie to trochę. Podniosłam ją z podłogi i wróciłam do Harry'ego.
-kto to był?- zapytał
-nie wiem. Nikogo nie było przed drzwiami. Znalazłam tylko to- powiedziałam wręczając chłopakowi kopertę. Wziął ją ode mnie i otworzył. Wyciągnął jakieś zdjęcia i kartkę. Wzięłam do ręki zdjęcia i przeglądałam je siadając obok Loczka, który też im się bacznie przyglądał. Oglądałam je z przerażeniem w oczach. Na każdym byłam ja z Harry'm. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Po głowie krążyło mi tylko jedno pytanie: O co chodzi?!
Harry zaczął czytać dołączony list:
 Nowa dziewczyna? Muszę przyznać, bardzo ładna. I jak zauważyłem, że powiększacie rodzinę. Gratuluję, ale uważaj na nią. Wiesz dobrze, że ja nie odpuszczę.
-Boże, o co tu chodzi?!- zapytałam przerażona
-Spokojnie kochanie- powiedział przytulając mnie do siebie i całując w czoło- pamiętasz to co mówiłem ci w szpitalu? To o tych narkotykach i tak dalej?- twierdząco pokiwałam głową- Wiem, że ten wypadek to sprawka Bleak'a. Chciał się na mnie zemścić, ale mu nie wyszło. Teraz to tak zaplanował. Wie ja mi na tobie zależy i postanowił to wykorzystać. 
-a co zamierzasz z tym zrobić?- spytałam przejęta
-znajdę go i wyjaśnię. Nie pozwolę, żeby cię skrzywdził- oznajmił Harry i jeszcze mocniej mnie przytulił 
-przecież on jest niebezpieczny. Idź z tym na policję
-wiesz, że nie mogę, ale spokojnie, wszystko będzie dobrze zobaczysz- powiedział i mnie pocałował. Co miałam zrobić? Ufam mu bezgranicznie..

*Kolejny dzień*
-co chcesz na śniadanie?- zapytałam własnie wchodzącego do kuchni Harolda
-wiesz, że wszystko co zrobisz będzie pyszne- powiedział i pocałował mnie w usta. Uśmiechnęłam się i wzięłam się za robienie tostów.- rozmawiałem z moją mamą i zaprosiła nas dzisiaj na obiad- oznajmił szczęśliwy
-nas?- zapytałam bardzo zdziwiona tą informacją
-no tak. Bardzo chce cię poznać. A poza tym ty też musisz poznać przyszłą teściową- powiedział z szerokim uśmiechem Harry
-hah przyszłą teściową mówisz?- zapytałam i pocałowałam chłopaka
-oczywiście kochanie- oznajmił ukazując swoje słodkie dołeczki
-no dobra, a na którą mam tam być?
-mama prosiła, żebyśmy byli trochę wcześniej, czyli około 15
-no to zjemy śniadanie i się musimy przygotować. Muszę dobrze wypaść przed twoją mamą- oznajmiłam przejęta
Zjedliśmy śniadanie i wzięłam się za przygotowania. Delikatnie się umalowałam, włosy zostawiłam rozpuszczone i ubrałam na siebie jansowe rurki, zwiewną bluzkę w kolorze pudrowego różu a na nogi czarno-złote balerinki. O 11.30 byłam gotowa. Harry czekał już na mnie w pokoju.
-ślicznie wyglądasz, zresztą jak zawsze- powiedział i pocałował mnie w policzek
-dziękuję i nawzajem skarbie
Wyjechaliśmy z Londynu i podążaliśmy z stronę rodzinnego miasta Harry'ego. Po drodze kupiliśmy jeszcze kwiaty dla mamy Hazzy i Gemmy. Droga mimo, że dosyć długa minęła w mgnieniu oka i równo o 15 staliśmy przez domem rodziny Stylesów. Widziałam szczęście na twarzy chłopaka. Cieszył się, że znów może odwiedzić to miejsce. Bardzo się denerwowałam spotkaniem z jego rodziną, bo nie wiedziałam czy im się 'spodobam'. Harry złapał mnie za wilgotną od potu rękę i uspokoił mnie, żebym się nie stresowała.
-pokochają cię, zobaczysz. - uśmiechnął się szeroko i otworzył frontowe drzwi. Nie puszczając mojej ręki poprowadził mnie do salonu skąd było słychać rozmowy.
-dzień dobry- przywitaliśmy się wspólnie
-nareszcie jesteście- powiedziała uśmiechnięta brunetka i podeszła do Harry'ego. Mocno go przytuliła, a on dał jej bukiet kwiatów. Później podeszła do mnie i również mnie przytuliła
-witaj kochana- oznajmiła wesoło
-dzień dobry. Bardzo miło mi panią poznać- powiedziałam z mimo zdenerwowania szerokim uśmiecham na twarzy
-mi ciebie również. Harry zawsze jak do mnie dzwonił opowiadał mi o tobie. Jeszcze nigdy nie mówił w taki sposób o żadnej dziewczynie. Nie mogłam się doczekać, kiedy cię poznam!
Przywitałam się jeszcze z Gemmą i ojczymem Harry'ego. W sumie to nie było się czym denerwować, bo to przemili ludzie. Około 17.30 zasiedliśmy do stołu. Pomogłam trochę mamie Harry'ego w przygotowaniach obiadu i przy okazji dowiedziałam się kilku ciekawych historii z życia młodego Styles'a. Muszę przyznać, pani Styles świetnie gotuje. Jedząc posiłek dużo rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Później siedzieliśmy w salonie i rozmawialiśmy o dzieciństwie Harry'ego i tego jakim był dzieckiem.
-Chcielibyśmy wam coś powiedzieć- przerwał w pewnym momencie Loczek. Zdziwiłam się, bo nie rozmawialiśmy nic na ten temat. Nie wiedziałam co chce ogłosić.
Wszyscy zaczęli patrzeć się na mnie i Harry'ego. Ja nie wiedząc o co mu chodzi też się w niego wpatrywałam.
-Jesteście dla mnie bardzo ważni i chcę, żebyście wiedzieli coś co zmieni w sumie moje życie. Kocham Anię najmocniej na świcie i jestem prze szczęśliwy, że da mi taki skarb. Spodziewamy się dziecka- powiedział dumnie Harry, a ja z ogromnym zdziwieniem i ciekawością oczekiwałam na reakcję rodziny. Hazza dał mi buziaka i powiedział na ucho, że musiał im to powiedzieć. Było jednak po nim widać, że jest naprawdę szczęśliwy.
Podeszła do nas pani Styles i oboje nas przytuliła.
-nie spodziewałam się, że tak wcześnie zostanę babcią, ale naprawdę się cieszę. Podziwiam was, że mimo tak młodego wieku cieszycie się z tego. Harry jest prze szczęśliwy a to jest dla mnie bardzo ważne.
Później podszedł do nas ojczym Harry'ego i również nas przytulił i pogratulował. To naprawdę wspaniali ludzie!
-no i co? Wpadliście?- zapytała śmiejąc się Gemma. Zaczęliśmy się śmiać.
Cały wieczór minął w bardzo miłej atmosferze. Późnym wieczorem opuściliśmy Holmes Chapel i wracaliśmy do domu. Chociaż na chwilę zapomnieliśmy o tym co stało się wczoraj.

_____________________________________
Witam po raz kolejny! Na początek BARDZO, BARDZO, BARDZO PRZEPRASZAM za to, że przez tyle czasu nic nie dodawałam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :) Kolejny rozdział postaram się dodać szybciej. A poza tym chciałam serdecznie podziękować wszystkim którzy to czytają! Naprawdę dziękuję <3 

sobota, 17 listopada 2012

Ty i twoje zdrowie są dla mnie najważniejsze

Powoli i prawie niedosłyszalnie zbliżałam się do drzwi prowadzących do pokoju Zayn'a. Wahałam się. Nawet nie wiedziałam co dokładnie mam mu powiedzieć. Doszłam do drzwi, wciągnęłam rękę i cicho zapukałam. Stałam wpatrując się w podłogę, czekając na jakąś jego odpowiedź, jednak nic nie usłyszałam. Oparłam się o futrynę i ponownie zapukałam. Znów nic.
- Zayn.. proszę otwórz.. porozmawiajmy- wyszeptałam
Poczekałam chwilę po czym usłyszałam kroki i dźwięk przekręcającego się klucza. Nacisnęłam na klamkę i niepewnym krokiem weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Zayn siedział na łóżku i wodził swoim wzrokiem po pokoju. Panował tam kompletny bałagan. Ciuchy porozrzucane po podłodze, a w powietrzu unoszący się dym papierosowy. Rozejrzałam się dookoła, po czym bez słowa poszłam otworzyć okno. Podniosłam kilak ubrań leżących na panelach i rzuciłam je na fotel, po czym usiadłam obok Zayn'a. Spojrzałam na niego, jednak on swój wzrok miał skierowany w zupełnie inną stronę.
-Zayn..- wyszeptałam nieśmiało. On odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie.
-Boże..- powiedziałam gdy zobaczyłam jego poobijaną twarz. Delikatnie dotknęłam największej rany na co od tylko się odsunął. Zabrałam rękę i patrząc przed siebie próbowałam ułożyć w głowie jakąś sensowną wypowiedź. Cicho westchnęłam po czym zaczęłam mówić.
-Wiem jak się teraz czujesz, ale naprawdę nie warto marnować czasu na siedzenie tutaj. Teraz pewnie myślisz co ja mogę o tym wiedzieć, bo przecież ja jestem szczęśliwa, ale kiedyś przeżywałam coś podobnego. Ktoś kogo kochałam wybrał inną, a mnie miał w dupie. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie miałam ochoty wychodzić z pokoju, ale teraz mogę śmiało powiedzieć, że nie warto. Ja poznałam Harry'ego i teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. On już się nie liczy. Z tobą też tak na pewno będzie. Jesteś wspaniałym chłopakiem i znajdziesz kogoś kogo pokochasz i o wszystkim zapomnisz.
-dzięki.. ale tu nie chodzi tylko o to.. Co teraz będzie ze mną i Harry'm? Z zespołem? Mamy udawać, że wszystko jest w porządku i, że się kochamy? Przecież on mnie nienawidzi..
-Nie będę cię oszukiwać. Na razie lepiej nie wchodź mu w drogę..
-Nie zamierzam. A jak ty się czujesz?
-Lepiej, ale idę do lekarza. Harry się przejął.
-Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze
-Ja też- powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam. Pożegnałam się z Zayn'em i wyszłam z jego pokoju, a następnie wróciłam do Harry'ego. On czekał już na mnie. Wzięłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyszliśmy. Po ok. 15 minutach dojechaliśmy pod jakąś klinikę. Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się pod drzwi jednego z gabinetu. Usiedliśmy na plastykowych krzesłach i czekaliśmy na naszą kolej. Rozglądałam się dookoła z uśmiechem na twarzy. Widać było, że Harry'emu zależy, bo wizyta w takiej klinice na pewno nie należy do najtańszych. Po chwili zza drzwi wyłoniła się miło wyglądająca brunetka po trzydziestce. Uśmiechnięta podeszła do nas i zaprosiła do środka. Na początku zadawała sporo pytań, a później postanowiła zrobić USG. Harry trzymał mnie za rękę i wpatrywał się w ekran, na którym było pokazane nasze dziecko.
-Jak na razie z dzieckiem jest wszystko w porządku, więc mogą być państwo spokojni, jednak pani omdlenia są niepokojące. Choruje pani na coś?- zapytała przyjemnym głosem pani doktor.
-W sumie to tak. Mam anemię i to dosyć w ciężkim stopniu.- powiedziałam i spojrzałam na Harry'ego, który wpatrywał się we mnie. No tak. Przecież on o tym nic nie wiedział.
-No to wszystko wyjaśnia. Omdlenia podczas silnego stresu lub zmęczenia są typowym objawem. Ale musi pani o siebie bardzo dbać, ponieważ anemia podczas ciąży może źle wpłynąć na rozwój płodu lub być przyczyną przedwczesnego porodu. Powinna pani się zdrowo odżywiać, nie przemęczać się i nie stresować.- powiedziała brunetka i podeszła do biurka. Wypisała jakieś leki i podała mi receptę.
-A pan niech o nią dba- uśmiechnęła się do Harry'ego i pożegnała się z nami. Wyszliśmy z gabinetu i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś?- zapytał przejęty Styles
-Bo nie sądziłam, że to ma jakieś znaczenie
-Ty i twoje zdrowie są dla mnie najważniejsze- oznajmił Harry po czym mnie przytulił.

____________________________________________________
Siemka Kociaki.

Przepraszam, że znów tak długo nic nie dodawałam, ale mam masę nauki.

Rozdział wyszedł baaaarodzoo nudny, ale niedługo postaram się dodać kolejny, mam nadzieję, że wyjdzie ciekawszy.

Przepraszam ze jakiekolwiek błędy :) Lots of love xxx

piątek, 2 listopada 2012

Dla mnie jesteś już nikim.

Stałam wpatrując się w przejęte oczy Harry'ego nie mając pojęcia co mam mu powiedzieć, a co najważniejsze jak to zrobić, żeby go nie zranić. Nie potrafiłam bym tego zrobić.
-Harry..- wyszeptałam prawie niedosłyszalnie- to nie tak..- powiedziałam chowając twarz w dłonie, tak, aby chociaż na chwilę powstrzymać łzy napływające mi do oczu.
-a jak?- zapytał z żalem w głosie. Był spokojny, ale smutny i zawiedziony. Najgorszy widok na świecie. Wolałabym chyba, żeby na mnie nakrzyczał, zwyzywał czy cokolwiek, niż patrzeć na jego smutą twarz i zawiedzione oczy.
-proszę cię..- powiedziałam cicho spoglądając w stronę Zayn'a z błaganiem w oczach. Widziałam po nim, że też nie wiedział jak ma się zachować i co ma mu powiedzieć.
-ja.. ja ci to wszystko wytłumaczę- oznajmił Zayn patrząc to na mnie, to na Harry'ego
-co ty mi chcesz wytłumaczyć? Że TY, mój przyjaciel i moja dziewczyna, która jest najważniejszą osobą w moim życiu razem..- nie dokończył, bo chyba nie mogło mu to przejść przez gardło. W jego głosie słyszałam żal, smutek, gorycz.. Wiedziałam, że w tym momencie miał ochotę się chyba rozpłakać. Mimo wszystko jest bardzo wrażliwy i źle znosi takie sytuację. Chciałam do niego podejść i go po prostu przytulić, ale wiedziałam, że w tym momencie chyba jestem ostatnią osobą, od której chciałby pocieszenia. Moje serce pękało od środka, gdy tylko myślałam o tym, że to przeze mnie teraz cierpi.
-to wszystko przeze mnie. To ja ją pocałowałam. Pragnąłem tego pocałunku i chyba jeszcze czegoś więcej. Przepraszam, ale to było silniejsze ode mnie. Ona jest idealną dziewczyną, a mnie już to wszystko przerosło. Kryłem to bo, ja byłem z Perrie, a Ania to przecież twoja dziewczyna, ale gdy się rozstałem z Per, to uczucia, którymi darzę Anią wzięły górę. Wiem, że teraz pewnie nie chcesz mnie znać i rozumiem cię, bo pewnie na twoim miejscu czułbym to samo, ale proszę cię nie miej żalu do niej. Jedyną winną osobą jestem ja. Ona cię naprawdę kocha i nawet gdybym wtedy nie wiadomo jak chciał, żeby między nami do czegoś doszło to by się nie stało. Ania szybko skończyła ten pocałunek, który był jedynym do czego doszło między nami tamtej nocy.- Zayn zakończył swoja wypowiedź, a ja podniosłam moje zapłakane oczy na Harry'ego. Bałam się jego reakcji. Nie wiedziałam, czy uwierzy w to co powiedział Zayn. Czułam jak robi mi się słabo, ale starałam się tego nie pokazywać. W tym czasie liczyło się tylko to, jak to się skończy.
-nie wierzę.. Ja mogłeś mi coś takiego zrobić?! Kurwa, ty chciałeś przelecieć moja dziewczynę! Nigdy ci tego nie wybaczę. Dla mnie jesteś już nikim. Nie istniejesz już dla mnie!- wykrzyczał Harry po czym rzucił się na Zayn'a. Nie miałam pojęcia co mam zrobić. Oboje upadli na podłogę, po czym Harry zaczął okładać Mulata pięściami. Nie miałam siły, nawet, żeby krzyknąć, żeby się uspokoili. Chłopaki jednak chyba słyszeli całą kłótnię, bo za chwile przybiegli i rozdzielili Harry'ego i Zayn'a. Mimo wszystko jednak Styles nie dawał za wygraną. Szarpał się jeszcze i próbował wyrwać się z rąk Louis'a i Liam'a. Dzięki bogu, oni byli silniejsi.
-Nienawidzę cię.- powiedział jeszcze ze złością Harry i splunął w stronę Malika. Spojrzałam tylko na niego i oparłam się o stół, bo czułam jak robi mi się jeszcze bardziej słabo. Miałam plamy przed oczami i co chwile oblewała mnie fala gorąca. Podbiegł do mnie Naill objął w talii i zaczął coś mówić, ale nie wiem już co, bo w tym momencie straciłam świadomość.

Gdy już się ocknęłam, nie bardzo wiedziałam co się dzieje. Dopiero po chwili przypomniałam sobie to co się wydarzyło, ale nie wiedziałam jakim sposobem znalazłam się na kanapie. Przed chwilę przecież stałam jeszcze w kuchni.. Odwróciłam głowę w drugą stronę i powoli otworzyłam oczy. Ujrzałam Harry'ego siedzącego na podłodze obok sofy. Trzymał moją dłoń i głupio wpatrywał się w podłogę. Dookoła panowała głucha cisza. Ulżyło mi gdy zobaczyłam go obok siebie. Delikatnie zacisnęłam palce na jego dłoni, co wyrwało go z przemyśleń. Wstał z podłogi, ukucnął obok mnie i pogłaskał po policzku. Miał delikatnie posiniaczona twarz i rozcięta wargę.
-wystraszyłaś mnie..- wyszeptał i delikatnie się uśmiechnął. Spojrzałam tylko na niego przepraszającym wzrokiem i otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale Harry położył na nich swój palec uniemożliwiając mi to.
-nic nie mów. Odpoczywaj..
-nie..- wyszeptałam zachrypniętym głosem- nic, mi nie jest..
-zemdlałaś. Naprawdę mnie wystraszyłaś.- powiedział i przyciągnął moją dłoń do swoich ust, po czym złożył na niej delikatny pocałunek
-to znaczy, że ty nie..
-oczywiście, że nie mam ci tego za złe.- przerwał mi- to nie twoje wina. Przepraszam, że musiało cię to tyle kosztować.
-nie masz mnie za co przepraszać, ale nie sądzisz, że zareagowałeś zbyt ostro w stosunku do Zayn'a?
-nie- rzucił bez zastanowienia- on próbował mi odebrać ciebie. Mój cały świat. Nienawidzę go.
-przecież on jest twoim przyjacielem- powiedziałam i pogłaskałam jego policzek
-był
-a co z zespołem?
-nie wiem. Chyba będę po prostu go ignorował. To nie może wpłynąć na osiągnięcia One Direction. Za daleko zaszliśmy, żeby teraz to zniszczyć przez takiego dupka.- powiedział Harry,a po jego oczach widziałam, że już nie chciał dłużej o nim rozmawiać, dlatego zmieniłam temat.
-a gdzie cała reszta?- zadałam pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy
-u nas. Louis i Liam wyszli z Zayn'em, a Patrycja z Niall'em pomogli mi z tobą, po czym tez wyszli. Ale koniec już rozmowy. Jest późno, a tym musisz odpocząć. Idziemy do sypialni- oznajmił po czym wziął mnie na ręce. Uśmiechnęłam się i dałam Harry'emu buziaka w policzek. Weszliśmy do pokoju, a Hazza uważając położył mnie na łóżku i przykrył kołdrą. Sam zgasił światło i położył się obok. Wtuliłam się w jego ramiona i czując tylko oddech na moim karku zasnęłam.

Gdy się obudziłam czułam się już o wiele lepiej. Przetarłam oczy, wstałam i poszłam do pokoju, z którego było telewizję. Stanęłam w drzwiach, oparłam się o futrynę i patrzyłam jak znudzony przełączał kanały podpierając głowę ręka. Uśmiechnęłam się sama do siebie, na myśl o tym, jaką jestem szczęściarą.
-oo.. moja księżniczka już wstała- powiedział uśmiechnięty Styles, po czym wstał i zmierzał w moim kierunku. Złapał mnie w talii, przyciągnął do siebie i złożył na moich ustach czuły pocałunek. Uwielbiam jak to robi.
-jak się czujesz?- zapytał tuląc do siebie
-już dobrze- odpowiedziałam posyłając Harry'emu szeroki uśmiech
-no to się ciesze. Ale i tak masz na 13.00 umówiona wizytę u lekarza- powiedział stanowczo i pocałował mnie w czoło
-ale po co? Przecież już się lepiej czuję. Nic mi nie jest.
-bardzo się cieszę, że czujesz się lepiej, ale o tym czy nic ci nie jest powie lekarz.
-i tak cię nie przekonam prawda?
-prawda.
-tak myślałam. Dobra pójdę do tego lekarza.- oznajmiłam z uśmiechem- a widziałeś się dzisiaj z chłopakami?
-tak, przyszli wszyscy razem z Pati, żeby zobaczyć jak się czujesz
-a Zayn?
-nie. On nie przyszedł. Zresztą dobrze, dla niego, że tutaj nie przyszedł, bo nie wiem jakby się to skończyło
-skarbie.. nie mów tak.
-rozmawialiśmy już o tym. On już się dla mnie nie liczy.
-dobra. ja teraz idę się przebrać i pójdę do nich na górę. Idziesz ze mną?- zapytałam mimo iż bardzo dobrze znałam odpowiedź
-nie. Nie chcę go widzieć.
Pocałowałam tylko Hazzę, po czym poszłam się ubrać. Zrobiłam sobie jeszcze tylko jakąś kanapkę i poszłam na górę. Im bliżej byłam tym bardziej obawiałam się tego spotkania. Trochę się wahałam zanim  zapukałam do drzwi, ale w końcu to zrobiłam. Otworzyła mi je Patrycja, a zaraz po tym jak mnie zobaczyła przytuliła mnie.
-hej, jak się czujesz?- zapytała z troską
-już lepiej, dzięki- odpowiedziałam i weszłam do mieszkania. ruszyłam w stronę salonu wiedząc, że wszyscy tam będą. Gdy weszłam każdy poderwał się z miejsca, ale wśród przyjaciół nie dostrzegłam Zayn'a.
-cześć. Jak się czujesz?- zapytał Naill podchodząc do mnie i delikatnie przytulając
-teraz już o wiele lepiej, ale i tak idę do lekarza. Harry nie odpuszcza
-i bardzo dobrze. Martwiliśmy się o ciebie- powiedział Liam słodko się uśmiechjąc
-dzięki.. A powiedzcie mi jak Zayn?
-no nie najlepiej. Ma strasznie poobijaną twarz, i w ogóle nie wychodzi z pokoju. Wczoraj pozwolił tylko, żebym zaopatrzyła mu rany, a później bez słowa poszedł do pokoju i nie stamtąd wychodzi. Nie chce z nikim rozmawiać, nic jeść. Nie wiemy już co robić.- powiedziała Pati ze zmieszaną miną
-dobra, spróbuję z nim pogadać. Ale jak na razie nie mówcie o tym Harry'emu.
-ok, a własnie.. Jak z nim?- zapytał Lou
-jest trochę poobijany, ale nic mu nie będzie. A o Zaynie to nie chce w ogóle słyszeć. Mówi, że nie chce go znać i że dla niego on już nie istnieje.
-Kurde.. Wczoraj naprawdę był wściekły. Nigdy go takiego nie widziałem..
-Dobra, spróbuję pogadać z Zayn'em- powiedział i skierowałam się w stronę jego sypialni.

________________________________________________
Jest kolejny!
Na początek chciałabym Was bardzo przeprosić za to, że tak długo nic nie dodawałam, ale zupełnie nie mam czasu. Ale postaram się to zmienić i dodawać częściej :)
Teraz jest 3.00 w nocy i nie wiem jak jutro wstanę, ale czego ja dla Was nie zrobię <3
Rozdział wyszedł trochę nudny, ale mi się zawsze tak wydaję więc, może nie jest tak źle.

sobota, 13 października 2012

piątek, 12 października 2012

:)

Hej! :)
Mam do Was pytanie, czy są tutaj osoby, które czytały to opowiadanie i chciały by kolejne części? http://youaremydreamandlife.blogspot.com/ Jeśli tak, to albo skomentujcie tego posta, albo ostatni rozdział na owym blogu, bo nie wiem czy jesteście zainteresowani. Pozdrawiam! xxx

niedziela, 7 października 2012

Niech ci będzie.

RANEK
Dzisiaj popołudnie spędzam sama z Patrycją. Chłopaki wcześnie wyszli z domu, bo dzisiaj mają jakiś wywiad. Razem z Pati, leżałyśmy w piżamach na podłodze w towarzystwie tysiąca poduszek i kubkiem herbaty w ręku. Włączyłyśmy kanał na którym miał się pojawić program z udziałem One Direction i czekałyśmy długo przy tym rozmawiając. Szczerze mówiąc to trochę bałam się tego wywiadu. Bałam się, że padnie jakieś niezręczne pytanie, które może coś popsuć. Jakaś jedna nie do końca przemyślana odpowiedź, która może wszystko zrujnować. Chłopaki są sławni i zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie zależało na zniszczeniu ich, ich przyjaźni, czy nas. Ale niestety wiążąc się z nimi, wiążemy się z milionem fanów i tym całym światem show-biznesu, który wcale nie jest taki kolorowy.
- Co planujecie, teraz z Harry'm?- zapytała Patrycja, przerywając ciszę
- Jeszcze nie wiem. Nie rozmawialiśmy o tym, ale myślałam nad tym i postanowiłam, że będę tutaj kontynuowała naukę, po tym jak urodzi się dziecko. Więc, pewnie dopiero od nowego roku.
-  No to jak chcesz, to poczekam na ciebie i pójdziemy razem.- powiedziała Pati przy czym ładnie się uśmiechnęła
- Zaraz.. Jak to? Razem?! Czyli..
- Tak! Zostaję w Londynie!- przerwała mi i szeroko się uśmiechnęła, pokazując przy tym śliczne, białe i proste zęby.
- To genialnie!- powiedziałam uśmiechnięta i przytuliłam przyjaciółkę. 
Chwile po tym rozpoczął się program. Chłopaki siedzieli na kremowej, skórzanej kanapie, a na przeciwko nich siedzieli prowadzący. Przywitali się ze sobą jak i z publicznością w studio, po czym prowadząca zadała swoje pierwsze pytanie, które kierowała do Harry'ego.
- Harry, wszyscy od dłuższego czasu zastanawiamy się co jest pomiędzy tobą, a Anią. Jesteście parą?
-Tak! Ona jest wspaniała!- odpowiedział szeroko się uśmiechając, co wywołało uśmiech również na mojej twarzy.
- Kochasz ją, co?- zapytała ładna kobieta śmiejąc się przy tym
- Bardzo. Jest dla mnie najważniejszą osobą!
- To cudownie, a jak reszta chłopaków zareagowała na twoją nową dziewczynę? Zayn, powiedz nam co myślisz o Ani?- w tym momencie serce zaczęło mi szybciej bić. Mina Zayn'a mówiła sama za siebie. Spojrzał na Harry'ego, który tylko szeroko się uśmiechał po czym swój wzrok skierował w podłogę.
- hmmm.. Ania jest naprawdę milą i wesołą dziewczyną. Świetnie dogadują się z Hazzą i widać, że są bardzo szczęśliwi.- odetchnęłam. Zayn nie dał za bardzo po sobie poznać, że coś się stało, ale i tak jak już wrócą, będę musiała z nim porozmawiać. A może, lepiej powiedzieć prawdę? Mam coraz większe wątpliwości, co do tego, czy dobrze robię. Podczas dalszej części wywiadu, byłam zupełnie nieobecna. W mojej głowie toczyła się dyskusja na temat "zaryzykować i wyznać prawdę, czy tłumić w sobie wszystkie emocje i być pewną przyszłości". Przemyślałam każde rozwiązanie i możliwe jego skutki bardzo dokładnie. Postanowiłam porozmawiać z Malik'iem i razem z nim zadecydować, bo ta sprawa go również dotyczy. Nie wiem jak to się stało, ale moje przemyślenia zajęły mi trochę więcej czasu niż mi się wydawało, bo wyrwał mnie z nich pocałunek. Przede mną stał Harry i szeroko się uśmiechał.
- Oglądałaś?- zapytał nie odrywając ode mnie wzroku.
- Oczywiście- odpowiedziałam i przytuliłam się do niego
- I jak? Podobało się..- pytał muskając moje usta swoimi
- Bardzo..- wyszeptałam i odwzajemniłam pocałunek.
- Jak chcecie się całować to idźcie gdzieś indziej!- krzyknął wchodząc do pokoju Niall
Razem z Harry'm zaczęłam się śmiać po czym przysiedliśmy się do chłopaków i Patrycji siedzących na kanapie.
- Idę po coś do picia, Zayn chodź mi pomóc.- wymyśliłam pretekst, żeby z nim pogadać i wyszłam do kuchni, a zaraz za mną Malik.
- Harry, nic nie podejrzewa? No wiesz, podczas tego wywiadu, nic się nie stało?- zapytałam Zayn'a szeptem tak aby reszta tego nie usłyszała
- Raczej nie. Nic nie mówił na ten temat, więc chyba wszystko jest w porządku. A co myślisz, że się domyśla?
- Nie wiem, ale ja już powoli tego nie wytrzymuję. Nie chcę go okłamywać w nieskończoność. Myślę nad tym, czy nie lepiej by było powiedzieć mu prawdę..
- Proszę cię, nie. Ja wiem, że dla ciebie to duże poświęcenie, ale to może zepsuć naszą przyjaźń i zespół. Proszę..
- Dobra, Zayn, ale ja go nie mogę go wiecznie okłamywać i tym jednocześnie go ranić, za bardzo go kocham.
- Wiem! Myślisz, że mnie jest łatwo okłamywać przyjaciela?
- Wierzę, że ci również jest trudno, ale ja nie dam rady. Niedługo po prostu powiem mu prawdę. Nie chcę go okłamywać.
- Dobrze..Ok, ale daj mi jeszcze trochę czasu. Przez jakiś czas Harry jeszcze nie może się o tym dowiedzieć.
- Niech ci będzie.- rzuciłam
- O czym mam się nie dowiedzieć?!- zapytał zdenerwowany Harry wchodzący do kuchni. Nie miałam pojęcia co mam powiedzieć...

_____________________________________________________
Jest kolejny! :D Wiem, że miałam dodać w tygodniu, ale nie miałam zupełnie czasu. Codziennie, rano wychodziłam, a wieczorem wracałam. Ten rozdział też ledwo udało mi się napisać, dlatego jest taki krótki, ale mam nadzieję, że Wam się spodobał. Kolejny i już trochę dłuższy postaram się dodać za kilka dni. A i bardzo się cieszę, że ktoś tu zaczyna komentować! ;) Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Love You all xxxxx

niedziela, 30 września 2012

Tu tatuś :)

-śpisz?- usłyszałam ciepły i troskliwy głos Harry'ego. Mojego Harry'ego, który tak bardzo się o mnie troszczył. Który mówił do mnie z miłością w oczach i dla którego byłam całym światem.
-nie..- odpowiedziałam cicho spoglądając na bruneta. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam te iskierki w jego oczach. Było już późno, kiedy reszta wróciła, ale ja nie mogłam zasnąć tej nocy. Myślałam o tej sprawie z Zayn'em i o tym co zrobić z tym dalej. Powiedzieć Harry'emu? Nie wiem, czy to jest dobry pomysł. On jest bardzo wrażliwy i mógłby to źle odebrać. Ale nie mogę też tego ukrywać. Powinnam być z nim szczera. I co ja mam zrobić? Nie mam pojęcia. 
-coś się stało?- on tak mnie znał. Tylko na mnie spojrzał, usłyszał jedno słowo i wiedział, że jednak nie wszystko jest ok, ale mimo to postanowiłam mu nic nie mówić.
-nie, wszystko w porządku- skłamałam. Pierwszy raz powiedziałam mu coś co nie było prawdą, przez co źle się czułam, ale musiałam. Robiłam to dla jego.. dla naszego dobra.
-przecież widzę, że coś cię męczy. Wiesz, przecież, że mi możesz wszystko powiedzieć.- powiedział zielonooki i usiadł obok mnie.
-chodzi o Zayn'a.. strasznie się przejął, tą całą Perri'e. Naprawdę mu na niej zależało, a ona go tak potraktowała.- powiedziałam i spojrzałam w inna stronę tak, aby uniknąć jego wzroku. Bałam się, że jak  popatrzę w te jego cudowne oczy, to nie wytrzymam i wszystko mu powiem. Bardzo dobrze wiedziałam, że powinnam mu powiedzieć, ale nie potrafiłam. W sumie to Zayn mnie pocałował, więc ja nie jestem temu winna, ale przecież oni się przyjaźnią. To by nie wpłynęło dobrze na ich przyjaźń, więc postanowiłam to przemilczeć.
-ahhh, o to chodzi. Bałem się, że coś się stało, albo gorzej się czujesz.-powiedział, chwytając moją dłoń i splatając nasze palce.
-nie, czuję się całkiem nieźle. Naprawdę mi go szkoda.. Nie mogę oceniać Parrie, bo nawet nie miałam okazji jej poznać i nie wiem jak jest, ale wtedy zachowała się okropnie, robiąc coś takiego Zayn'owi. On na to nie zasługiwał.
-wiem.. Szkoda mi Zayn'a, ale my nie możemy się przejmować za niego. Pamiętaj, że nie możesz się denerwować.- oznajmił i położył głowę, koło mojego delikatnie zaokrąglonego brzucha.
Uśmiechnęłam się i położyłam rękę na plecach Hazzy, delikatnie głaszcząc go.
-hej skarbie. Tu tatuś. Kocham cię..- wyszeptał do brzuszka szeroko się przy tym uśmiechając. 'Tatuś'. Pierwszy raz nazwał się tatą, pierwszy raz powiedział, że kocha to dziecko. To było takie cudowne. Była już noc, więc położyliśmy się obok siebie i przytuleni zasnęliśmy.

#oczami Patrycji
-8.14, teraz albo nigdy- pomyślałam, gdy po przebudzeniu spojrzałam na zegarek. To był jedyny moment, gdy mogłam złapać rodziców w domu i z nimi porozmawiać. Cicho usiadłam na łóżku i tak, aby nie obudzić jeszcze śpiącego Louis'a wzięłam do ręki telefon. Długo zastanawiałam się nad tym, czy to dobry pomysł. Nie zawsze dogadywałam się z rodzicami. W sumie to wiedziałam jak zakończy się ta rozmowa, ale i tak nie wycofałam się. W końcu obiecałam to Tomlinson'owi.
-halo?- usłyszałam poważny, dojrzały, ale za razem bardzo ciepły głos mojej mamy
-cześć mamo- powiedziałam nie pewnie
-cześć kochanie. Co się stało, że dzwonisz?
-muszę ci coś powiedzieć.
-słucham..
-chcę na stałe przeprowadzić się do Londynu.- oznajmiłam ze ściśniętym gardłem.
-proszę? Ty chyba sobie dziecko żartujesz. Nie ma mowy. Nie zgadzam się.- powiedziała bardzo stanowczo.
-ale mamo, ja już podjęłam decyzję!- pierwszy raz miałam odwagę się jej postawić. Zawsze to ja ulegałam i wypełniałam ich każde polecenie. Ale nie teraz.
-czyli ty mnie tylko informujesz?- zapytała bardzo zdenerwowanym głosem
-w sumie to tak.
-jesteś tego pewna?
-tak- odpowiedziałam nie pewnie, bo nie wiedziałam co miała na myśli, pytając o to.
-dobrze. To twoja decyzja, ale do domu nie masz już po co wracać.- oznajmiła oschle, po czym się rozłączyła. Nie spodziewałam się tego zupełnie. Wiedziałam, że się zdenerwuje, że na mnie nakrzyczy, ale nie tego. Nie mogłam uwierzyć w jej słowa.
Położyłam delikatnie telefon na szafce myśląc, że Tommo jeszcze śpi i zaczęłam płakać. Zabolały mnie słowa mamy. Nigdy nie sądziłam, ze będzie w stanie powiedzieć mi coś takiego.
-ej.. kotek, co się stało?- zapytał Lou przytulając mnie od tyłu. Przysłuchiwał się mojej rozmowie, ale nic nie rozumiał.
-dzwoniłam do rodziców i powiedziałam, o tym, że chcę się tutaj przeprowadzić..
-i co oni na to?
-mama powiedziała, że nie mam po co wracać do domu..- powiedziałam wpatrując się w podłogę. Louis otarł łzy spływające po moich policzkach i złapał za rękę.
-zobaczysz, ze wszystko się ułoży. Rozumiem, że cię to zabolało, ale pamiętaj, że masz mnie i ja zawszę będę cie kochać.- usłyszałaś od bruneta.
-dziękuję, też cię kocham.

_____________________________________________________
Przepraszam Was za kolejny nudny rozdział, ale musi być kilka takich, aby później zaczęło się coś dziać. W następnych rozdziałach będzie już ciekawiej. Obiecuję :) Kolejny postaram się dodać w tygodniu. Chciałam jeszcze podziękować wszystkim, którzy to czytają! Love Ya xxx  

sobota, 22 września 2012

Bo miłość to zbyt silne uczucie.

To było silniejsze ode mnie. Nie panowałem nad tym, co robię, gdy ona mnie przytuliła i poczułem jej cudowny zapach. Jej włosy opadły na moje ramiona, a jej twarz była tak blisko mojej. Nie dałem rady się powstrzymać. Wiedziałem, że nie powinienem. Co więcej po prostu nie mogłem, bo to dziewczyna mojego przyjaciela, ale w niej jest coś wyjątkowego. Coś czemu nie można się oprzeć. Przyciąga jak magnes. Nie wiem co ja sobie myślałem. Ona jest zakochana w moim przyjacielu. Jest z nim w ciąży i są razem szczęśliwi. Dawno nie widziałem tak idealnej pary. Widać, że są dla siebie stworzeni. W tym jak na siebie patrzą, jest coś magicznego. Czy ja się w niej zakochałam? Sam nie wiem. Raczej nie. Chyba bardziej zauroczyłem, bo miłość to zbyt silne uczucie. Miłość była pomiędzy nią, a Harrym.

Gdy przez tą krótką chwilę smakowałem jej ust czułem się wyjątkowo. Jej ciepłe wargi były ukojeniem na cały ból. Już zapomniałem o tym wszystkim co się wydarzyło niedawno. O tym jak cierpię przez Perri'e, o tym jak podle się czułem. Przy niej można zapomnieć o całym świecie. Nie mogłem jednak długo cieszyć się tą chwilą, bo poczułem jak Ania odsuwa swoje usta od moich. Ta cudowna, niezwykła chwila skończyła się. Ale czego ja się spodziewałem? Że odwzajemni pocałunek i powie mi,że mnie kocha? Hehh.. głupie nadzieje głupiego chłopaka. Przecież ona kocha tylko jego. Dobrze o tym wiedziałem i musiałem się z tym pogodzić.
-eeej.. co robisz?- spytała bardzo spokojnie kierując wzrok ku moim oczom. Widziałem to dlatego wzrok skierowałem na swoje buty. Nie chciałem patrzeć w jej oczy. Dlaczego? Hmmm... sam nie wiem. Może dlatego, że czułem się głupio po tym co zrobiłem, a może dlatego, że gdybym znów spojrzał w te jej nieziemskie oczy to znów bym to poczuł. Coś czego nie powinienem.
-przepraszam..- wyszeptałem i przetarłem oczy ręką. Byłem zmęczony.
-zaynn..- wypowiedziała moje imię kładąc mi rękę na ramieniu. Czułem, że na mnie patrzy i oczekuje jakiegoś wyjaśnienia z mojej strony, jednak ja nie potrafiłem teraz na nią spojrzeć, a co dopiero jej to wyjaśnić. Przecież to jest bez sensu. Jak historia zdesperowanej nastolatki.
-co ja mam ci powiedzieć? Przepaszam.. Po prostu przepraszam.- oznajmiłem i chciałem od niej odejść, ale ona mi nie pozwoliła. Zatrzymała mnie. Ale po po? Ja nie mam siły, żeby jej teraz cokolwiek powiedzieć.
-powiedz mi czemu to zrobiłeś. Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć..- powiedziała i ciągnęła mnie za sobą na kanapę. "Możesz mi wszystko powiedzieć". Co ja mam jej powiedzieć? Że zauroczyłem się tobą, jest w tobie coś, przez co czuje motyle w brzuchu, ale wiem, że ty i Harry się kochacie więc zapomnij o tym? Wolę to przemilczeć. Zatrzymać te uczucia dla siebie. To i tak nic nie zmieni.
-nie chcę o tym rozmawiać. To i tak bez znaczenia.- odpowiedziałem bez zbędnych emocji. Chciałem stamtąd jak najszybciej wyjść, ale wiedziałem też, że Ania tak łatwo nie odpuści. Nie pozwoli mi pójść dopóki się nie dowie, o co mi chodzi- chodzi o to, że dzisiaj byłem już bardzo zmęczony tym wszystkim. Gdy poczułem cie tak blisko mnie nie potrafiłem ci się oprzeć. Masz w sobie coś, co tak na mnie działa. Zauroczyłem się, tak po prostu. Przepraszam, jeszcze raz..- opowiedziałem jej to z wielkim trudem. Każde słowo ledwo przechodziło mi przez gardło. Tak, ten Zayn Malik, uważany za wielkiego badboy'a który bez większego problemu podbija kobiece serca z trudem rozmawiał o tym co czuje. Nigdy nie lubiłem mówić o swoich uczuciach, ale teraz przychodziło mi to z nadzwyczajnym trudem.
-Zayn.. po pierwsze to podziwiam cię za to, że miałeś odwagę mi to powiedzieć, bo mało kto byłby w stanie to zrobić, ale wiesz o tym, że jestem z Harry'm i to jego kocham. Jest dla mnie najważniejszy i nie pozwolę żeby cokolwiek nas rozdzieliło. Przykro mi..- gdy usłyszałem te słowa, poczułem ukłucie w sercu. Mimo wszystko, że bardzo dobrze to wiedziałem, gdy usłyszałem to z jej ust to zabolało mnie to.
-wiem. Widzę jak na siebie patrzycie. To co jest pomiędzy wami jest wyjątkowe. Jesteście chyba najlepszą para jaką znam. Naprawdę.. Ale to nie zależało ode mnie. Nie chciałem tego. A teraz chciał bym być sam. Przepraszam..- powiedziałem po czym wstałem z kanapy i poszedłem do swojej sypialni. Wyszedłem na balkon i wyciągnąłem z kieszeni kurtki paczkę papierosów. Wziąłem jednego, wsadziłem go do ust i zasłaniając się od wiatru podpaliłem. Zaciągnąłem się głęboko i zamknąłem oczy. Usłyszałem pukane do drzwi mojej sypialni. Wiedziałem, że to Anka, więc postanowiłem to zignorować. Otworzyłem oczy i rozejrzałem się po mieście kolejny raz zaciągając się dymem. Pukanie nie ustawiało.
-wejdź..- powiedziałem, a raczej wymusiłem to z siebie.
Ujrzałem ją. Podchodziła w moja stronę, po czym otworzyła drzwi balkonowe. Spojrzałem na nią, ale szybko odwróciłem wzrok. Patrzyłem się gdzieś w niebo i gwiazdy zgromadzone dzisiejszej nocy nad Londynem. Ani ja, ani Ania nie odzywaliśmy się. Zdziwiło mnie trochę to co zrobiła. Bez słów usiadła naprzeciwko mnie i sięgnęła po papierosy. Wyciągnęła jednego z paczki i podpaliła go. Widać, że nie robiła tego pierwszy raz.
-jesteś w ciąży. Chyba nie powinnaś palić papierosów- rzuciłem w jej stronę kolejny raz zaciągając się szlugiem.
-jeden papieros mi nie zaszkodzi. Mam już dość tego wszystkiego.- oznajmiła i wypuściła dym w moją stronę.- tylko nie mów Harry'emu bo się wkurzy.
-spoko. Jak chcesz, ale mimo wszystko uważam, że nie powinnaś palić w ciąży. To może zaszkodzić dziecku.
-naprawdę, od jednego papierosa nic nam się nie stanie.
-Jak chcesz..
Posiedzieliśmy chwile w ciszy. Wcale nie było niezręcznie.
-niech to wszystko zostanie między nami, ok?- spojrzała na mnie gasząc papierosa.
-ok, jasne. Jak chcesz- odpowiedziałem i wyciągnąłem kolejnego, bo poprzedniego już zgasiłem kilka minut temu.
-dzięki. Nie chcę go zranić. On jest naprawdę bardzo wrażliwy i mógł by to źle zrozumieć. A teraz idę do siebie. Dobranoc- powiedziała kierując się do wyjścia.
-nie ma sprawy. Dobranoc- odpowiedziałam w sumie to bez emocji. Zabrzmiało to trochę nie miło, ale nie było stać mnie na nic milszego.
-i nie pal za dużo.- oznajmiła po czym straciłem ją z pola widzenia. Cicho się zaśmiałem ponownie się zaciągając. Jestem, już uzależniony i nic na to nie poradzę. Źle się z tym czuję, szczególnie gdy moi bliscy i fani mówią mi, że to mi szkodzi, ale ja nie potrafię z ty skończyć. Za każdym razem gdy coś się wydarzy to nie potrafię przejść przez to bez nikotyny.

_____________________________________________________________
Jest kolejny. Jakiś krótki i nudny wyszedł. No trudno.. niedługo postaram się dodać kolejny i mam nadzieję, że znacznie ciekawszy :) I jak wiecie, czym więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej. Przepraszam za błędy. Love Ya xxxxx

piątek, 14 września 2012

Nie wytrzymałem

Tak cholernie żałowałem tego jak się zachowałem i tak bardzo bałem się spojrzeć jej teraz w oczy. Obawiałem się, że ona mi tego nie wybaczy. Przecież jej się mogło coś stać i to przeze mnie. Nigdy bym sobie tego nie wybaczył, dlatego tak bardzo się ucieszyłem gdy usłyszałem jej głos. Nie ważne, że zachrypnięty i osłabiony. Był jej.
Wszedłem do pokoju, jednak pozostałem przy wyjściu. Zauważyli mnie chłopaki, więc wyszli, żebyśmy mogli sami porozmawiać i sobie wszystko wyjaśnić. Dyskretnie spojrzałem na Anię. Wyglądała strasznie, była blada i miała podkrążone oczy. Było widać, że dużo płakała i nie spała. Nie miała w sobie tej radości i energii co zawsze.
Wpatrywała się w podłogę. Chyba chciała, żebym to ja zrobił pierwszy krok. Nie wiedziałem, jak mam się zachować. Miałem ochotę po prostu do niej podejść, przytulić i powiedzieć, że ją kocham. Że kocham ją najmocniej na świecie. Że to ona wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Że dzięki niej jestem szczęśliwy. Jednak to nie było takie proste. Bez słów usiadłem obok niej i spojrzałem na rękę zawiniętą bandażem. Gdy to zobaczyłem, coś we mnie pękło. Tak chciałem ją przytulić. Ona nie zwracała jednak na mnie uwagi. Wzrok miła skierowany w zupełnie innym kierunku. Gdyby nie to, że tu przyszła i czekała na mnie, to pomyślałbym, że jej już nie obchodzę.
-przepraszam.. tak strasznie cię przepraszam, za to, że gdy ty mnie najbardziej potrzebowałaś ja sobie po prostu wyszedłem. Zachowałam się jak gówniarz... Nie wiem czemu tak zrobiłem. Chyba dlatego, że nie potrafię dać ci wsparcia w tej trudnej sytuacji..
-ale ty mnie wspierasz- przerwała mi Ania- wspierasz mnie zawsze kiedy jesteś obok mnie. Kiedy mówisz, że mnie kochasz. Kiedy mnie przytulasz i całujesz. To mi wystarczy.
-to czemu to zrobiłaś?
-heh.. myślisz, że ja potrafię to wytłumaczyć. To było ode mnie silniejsze. Chciałam.... chciałam ulżyć sobie i wam- powiedziała, a z jej zapuchniętych oczu zaczęły spływać łzy.
-błagam cie nie mów tak!- powiedziałem i mocno ja przytuliłem. Schowałem głowę w jej ramionach, bo nie chciałem by widziała jak do oczu napływają mi łzy. 'Chciałam ulżyć sobie i wam'.. jak mogłem nie zauważyć, że ona przeżywa to tak mocno, że byłaby w stanie się zabić..
-kocham cię i nie wiem co bym zrobił, gdybym cię stracił. Obiecaj mi, że nigdy, ale to nigdy juz tego nie zrobisz.
-obiecuję- oznajmiła wyczerpana
-nie zapomnij, że jesteś miłością mojego życia i jesteś dla mnie najważniejsza. Nie ważne co by się działo pamiętaj, że cię kocham.
-też cię kocham.. bardzo
Przytuliłem ją i znowu czułem to ciepło i radość. Byłem szczęśliwy, że znów jest blisko mnie. Wyszliśmy z pokoju i zaprowadziłem Anię do sypialni. Potrzebowała snu.

#oczami Patrycji
Sama nie wiedziałam co mam myśleć o tej sytuacji. Gdy zobaczyłam Anię w takim stanie, aż zrobiło mi się słabo. Zaprzyjaźniłyśmy się przez ten wyjazd do Londynu. Może dlatego byłam taka wściekła na Harry'ego. Nie wierzyłam, że on zrobił jej coś takiego. Miałam ochotę w tamtym momencie znaleźć go i powiedzieć co sądzę o jego zachowaniu, ale wtedy Anka była ważniejsza. Nim zajmę się później.

Cały dzień spędziłam z Louisem. Chodziliśmy po mieście przy okazji wchodząc do kilku sklepów. Gdy wróciliśmy do domu znalazłam kartkę z napisem: Postanowiliśmy wyjść i trochę się oderwać od rzeczywistości. Macie dom tylko dla siebie :). Poznałam, że to Ani pismo, co mnie ucieszyło, bo znaczyło, że lepiej się czuje. Usiadłam razem z Louisem na kanapie w pokoju i zaczęliśmy rozmowę.
-Wiesz, że Anka przeprowadza się na stałe do Londynu, a co z tobą? Wracasz sama do Polski?
-sama nie wiem jak mam zrobić. tutaj mam ciebie, chłopaków no i Anię, a tam będę sama..
-to co za problem? Zostań tutaj z nami.. ze mną-mówił uśmiechając się
-to nie jest takie proste. Nie znasz moich rodziców. Decyzja o przeprowadzce tutaj jest równoznaczna z pogorszeniem naszych kontaktów. A i teraz wcale nie są najlepsze.
Lou podszedł do mnie i przytulił do siebie. Poczułam bicie jego serca.
-zadzwoń i z nimi o tym pogadaj. Inaczej nie dowiesz się jak będzie
-wiem. Zrobię to jutro.- odpowiedziałam i musnęła jego wargi
-kocham cię..- wyszeptałam
-ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Resztę dnia spędziliśmy wspólnie. Kocham spędzać z nim czas!

#oczami Zayn'a
Szliśmy do jakiegoś klubu. Nie miałem, na to zbytniej ochoty, ale namówili mnie. Chciałem sobie poprawić humor i zadzwonić po Perrie, ale ona nie odbierała. Szedłem za nimi ciągle wybierając jej numer, ale za każdym razem było tak samo. W końcu sobie odpuściłem, tłumacząc, że pewne jest zajęta czy coś. Weszliśmy do klubu i podeszliśmy do baru. Zamówiliśmy kilka drinków, piwo i sok dla Ani. Usiedliśmy do stolika, ale za chwilę wszyscy poza mną, Anią i Harry'm ruszyli na parkiet. Ja nie miałem ochoty na tańczenie, Ania nie mogła, ze względu na bóle brzucha, a Harry nie chciał jej zostawić samej więc też z nami siedział. Ja zacząłem degustacja drinków. Jeden, drugi, trzeci.. Przerwała mi Ania, która już sama siedziała naprzeciwko mnie. Kazała Hazzie iść się bawić. Miała rację. Już wypiłem wystarczająco, żeby poprawić sobie samopoczucie, ale i jednocześnie, żeby się nie upić.
-Zayn...- przerwała naszą rozmowę
-słucham?
-to nie jest Perrie?- zapytała i wskazała na blondynkę stojącą przy barze i całującą się z jakimś chłopakiem
-taaaak, ale co ona tu robi?! I to jeszcze z jakimś chłopakiem?!
Zdenerwowany ruszyłem w ich stron.
-dobrze się bawisz?!- zapytałem zaskoczonej moim widokiem Perrie
-Zayn? Co ty tu robisz?!
-co ty tutaj robisz?! I to jeszcze liżąc się z jakimś facetem?!
-Zayn to nie tak!
-A jak?! Weź... już sobie daruj- powiedziałem i chciałem od niej odejść, ale ona mnie zatrzymała
-poczekaj! Ja cie przepraszam. To dla mnie nic nie znaczyło! Tylko ty się dla mnie liczysz..
-tylko szkoda, że ty już dla mnie nie- odburknąłem i ruszyłem w stronę wyjścia. Wyjście uniemożliwiła mi Ania.
-zostań. Nie psuj sobie zabawy przez kogoś takiego. Ona na ciebie nie zasługiwała. Chodź i zapomnij.
-dzięki, ale chyba straciłem już ochotę na zabawę.
-to poczekaj tu chwilę. Powiem Harry'emu, że wychodzimy.
-my?-
-tak my. Nie puszczę cie teraz samego.
Ania poszła do Harry'ego, a ja czekałam na nią przed wyjściem. Było chłodno, a powietrze było bardzo orzeźwiające. Typowa londyńska noc. Nie wiem, dlaczego tak się mną przejęła, ale doszedłem do wniosku, że Harry ma wielkie szczęście będąc z nią. Taka dziewczyna to skarb.
-to co idziemy?- zapytała wychodząc z klubu
-jasne- odpowiedziałem wymuszając uśmiech
Szliśmy powoli cały czas rozmawiając. Czułem się przy niej bardzo swobodnie.
Doszliśmy po upływie ok. 30 minut.
-to ja lecę do siebie- powiedziała i chciała otwierać drzwi, gdy ja powstrzymałem
-nie proszę. Zostań ze mną.
-na pewno?
-tak,
-ok. Ale jak będziesz już chciał zostać sam to mów.
-oczywiście.
Siedzieliśmy w pustym mieszkaniu i rozmawialiśmy przy blasku księżyca padającego na nas zza okna. Zwierzyłem się jej ze wszystkiego co czułem.
Ona dokładnie mnie wysłuchała, a później przytuliła. Potrzebowałem tego, ale nie wytrzymałem i w pewnym momencie ja pocałowałem.

_________________________________________________________
Hej wszystkim. Wiem, że poprzedni rozdział był beznadziejny, ale w zamian teraz macie dłuższy i mam nadzieję, że lepszy. Jak wiecie zaczęła się szkoła i pewnie nie będę dodawała rozdziałów częściej niż co tydzień. Ale zobaczymy. Teraz jeśli chcecie szybko, kolejny rozdział i dowiedzieć jak potoczą się ich losy to komentujemy! Love Ya xxxxx

niedziela, 9 września 2012

Tylko płacz..

-skarbie..lepiej już?- zapytał z przejęciem Harry, leżąc obok mnie i głaszcząc po brzuchu
-tak, już jest ok. Nie martw się.
-to przez ten stres. Nie możesz się tak denerwować. Od teraz odpoczywasz i robisz jak najmniej. A jak już będziemy w Londynie to pójdziemy do lekarzy, żeby zobaczyć, czy z naszym maluszkiem wszystko w porządku.
-ale po co mam iść do lekarza? Na pewno wszystko dobrze.. to po prostu przez nerwy.
-pójdziesz do lekarza i koniec dyskusji. A teraz jeśli chcemy zdążyć na samolot to powinniśmy się zbierać.
Faktycznie było już dosyć późno, więc Harry szybko spakował nasze rzeczy. Nie pozwolił mi nic robić.  Dobrze, że chociaż pozwolił mi samej wyjść z hotelu. Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy na niedaleko położone lotnisko. Gdy dolecieliśmy w Londynie była 2.00 w nocy. Przyjechaliśmy do domu i od razu poszliśmy do sypialni. Momentalnie zasnęłam wtulona w Harry'ego.

KILKA DNI PÓŹNIEJ..
Z każdym dniem coraz ciężej jest mi z tą sytuacją. Wiem, że w tym momencie jestem pozostawiona sama sobie. Wiem, że jest ze mną Harry, który mnie wspiera, ale mimo wszystko, czuję się źle. W głowie cały czas mam słowa mojej mamy. Wiem, że to co mówiła nie jest prawdą i wiem, że Harry nigdy by mi czegoś takiego nie zrobił, ale boję się przyszłości. Cholernie się boję tego co będzie.

Siedziałam sama w mieszkaniu i nie miałam co ze sobą zrobić. Postanowiłam trochę posprzątać. Musiałam wykorzystać moment, w którym nie ma Harry'ego, bo on nie pozwala mi się ruszać z łóżka. Zaczęłam od kuchni. Nie było tam za specjalnego bałaganu, więc szybko przeszłam do łazienki. Wycierałam kurz i układałam w szafkach gdy natknęłam się na małe opakowanie. Dobrze wiedziałam, co znajduje się w środku, ale mimo wszystko je otworzyłam. Wyjęłam srebrną, błyszczącą żyletkę. Przez kilka minut wpatrywałam się w nią próbując ogarnąć myśli. Chciałam ulżyć sobie i innym. Opierając się o krawędź wanny przyłożyłam ją do wewnętrznej strony lewej ręki i zrobiłam pierwszą niegłęboką rysę, ale to nie był pożądany efekt, więc zrobiłam kolejną znacznie głębszą. Krew zaczęła spływać po ręce i kapać na beżowe kafelki. Każda kolejna była coraz mocniejsza i wykonana z większą ilością emocji. Krew i łzy mieszały się na wysokości szram i razem skapywały na podłogę. Kolejna, kolejna, kolejna rysa, aż do momentu gdy ktoś energicznym ruchem wyrwał mi narzędzie.
-Co ty kurwa robisz?!- wykrzyczał mi w twarz Harry
Nic nie powiedziałam. Po prostu nie byłam w stanie. Byłam wyczerpana. Złapałam tylko jego rękę i patrząc w jego oczy wyszeptałam:
-przepraszam.. ja nie chciałam, ale to była silniejsze ode mnie..
-i co?! Tylko tyle masz mi do powiedzenia?! Przepraszam?!
-to było pod wpływem chwili..
-pod wpływem chwili mogłaś się zabić!- krzyknął na mnie Harry i wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami. Tak po prostu wyszedł i mnie zostawił. Chciałam wybiec za nim, ale nie miałam siły. W połowie korytarza zatrzymałam się i zsunęłam po ścianie. Podkuliłam nogi i schowałam twarz w dłoniach. Ręka cały czas mi krwawiła brudząc przy tym moją, białą koszulkę. Łzy na twarzy, a na rękach i ubraniu krew. Nie miałam siły i ochoty na nic. Tylko płacz, który mnie jeszcze bardziej męczył.
Nie wiem ile tak siedziałam. Może to było 10 minut, a może 3 godziny. Nie wiem. Nie myślałam o czasie.
Ciszę przerwał mi dźwięk otwierających się drzwi. Wszedł Louis z Patrycją.
-Boże! Co się stało?!- zapytała przerażona dziewczyna, podbiegając do mnie.
-nic.. jak zwykle wszystko zjebałam
-a gdzie jest Harry?- przerwał nam zdenerwowany Louis
-nie wiem. Wyszedł gdzieś niedawno- odparłam bez żadnych emocji
-i zostawił cię tutaj samą w takim stanie?!

#oczami Louis'a
Wybiegłem wkurzony z mieszkania. Myślałem, że jak znajdę Harry'ego to dam mu w twarz. Jak on mógł zostawić ją samą w takiej chwili?! Wiedziałem gdzie go szukać. Po niedługim czasie wszedłem do baru. Odnalazłem Harry'ego wzrokiem przy barze. Siedział i pił. Zapłaciłem za niego i bez słów za bluzę wyprowadziłem go na zewnątrz. Miałem ochotę walnąć mu z całej siły, żeby się ogarnął.
-Człowieku?! Powiedz mi, czy ty w ogóle myślisz?! Zostawiłeś ją samą w takim stanie?! Wiesz, że ona mogła się tam wykrwawić?! Zachowujesz się jak gówniarz! Tylko pojawia się problem, a ty po prostu wychodzisz!
-zasłużyła sobie na to..- mówił półprzytomny
-słucham?! Na co sobie zasłużyła?! Na to, żeby się tam wykrwawić, czy na potraktowanie jej jak szmatę?! Zachowałeś się jakby ona dla ciebie nic nie znaczyła, a przecież jesteście dla siebie najważniejsi! Mówiłeś, że ją kochasz!
-i co z tego?
-ty jesteś żałosny! Co z tego?! Weź się już zamknij, bo nie mogę tego słuchać. porozmawiamy jak wytrzeźwiejesz.
Wsadziłem go do samochodu i po 10 minutach byliśmy pod blokiem. Zaprowadziłem go do nas, bo nie chciałem, żeby Anka oglądała go w takim stanie.

#oczami Harry'ego
Gdy się obudziłem zegar wskazywał 8.28. Myślałem, że głowa mi eksploduje. Całą noc przed oczami miałem obraz Ani z żyletką w ręku i krwią dookoła. Wszystko dokładnie pamiętałem. No może nie wszystko, bo nie pamiętam co się działo później. Musiałem się nieźle napić. Pamiętam tylko Louis'a krzyczącego na mnie. Zachowałam się jak debil. Chciałem jeszcze raz z nim porozmawiać.. tak na trzeźwo. Wiem, że wczoraj mi się należało.
-jak się czujesz?- zapytał wchodzący do pokoju Tommo. Chyba przywołałem go myślami.
-beznadziejnie
-i dobrze. Należało ci się. Teraz trochę się pomęcz.
-wiem, że mi się należało. I dzięki za to co wczoraj zrobiłeś.. no wiesz, że przyjechałeś po mnie i mnie opieprzyłeś. Zasłużyłem na to.
-od czego ma się przyjaciół? A teraz idź się trochę ogarnij, bo ktoś na ciebie czeka.
Lou wyszedł, a ja udałem się do łazienki. umyłem twarz zimna wodą i wziąłem coś od bólu głowy.
Niepewnie wyszedłem z pokoju i poszedłem do pomieszczenia z którego było słychać rozmowy. Uśmiechnąłem się gdy znów usłyszałem ten piękny głos.

___________________________________________________________
Wiem, rozdział jest beznadziejny, ale jest jaki jest. Przepraszam z błędy :) Love Ya xxx

poniedziałek, 3 września 2012

Kocham cię najmocniej na świecie..

-Siema!- wykrzyczeli Lou i Patrycja, którzy właśnie wchodzili do mieszkania
-hej!- odpowiedziałam razem z Harrym
-ej, co jest? Czemu się pakujesz?
-jutro z Anią lecimy do Polski. Chcemy ich osobiście poinformować o tym, że ona przeprowadza się tutaj na stałe.
-naprawdę?! no to super!- wykrzyczał uradowany Louis i mocno mnie uściskał
-ja tu jesteeeem..- oznajmił Harry udając poważnego
Patrycja razem z Boo Bear'em wyszli a ja kończyłam się pakować. Cudem udało nam się dopiąć walizkę z moimi rzeczami. Coś czuję, że będę miała nadbagaż, ale trudno. Następnie poszliśmy do Harry'ego w celu spakowania jego rzeczy. Zrobiłam to jednak ja, bo nie mogłam patrzeć, jak on to robi. Gdy byliśmy już gotowi, zorientowałam się, że nie jedliśmy śniadania. Wpadliśmy na pomysł, aby urządzić piknik. Wysłałam Harry'ego do sklepu, bo lodówka świeciła pustkami, a sama zajęłam się pakowaniem do koszyka koców, talerzy i różnych rzeczy potrzebnych do zrobienia pikniku.Gdy Loczek już wrócił wspólnie zrobiliśmy górę kanapek, które spakowaliśmy razem z napojami, chipsami i marchewkami dla Louisa. Gdy wszystko było gotowe, zaszliśmy po resztę chłopaków i Patrycję, i ruszyliśmy w stronę parku. To był raj dla Niall'a który co chwilę skupiał swoją uwagę na innej potrawie.
Do domu wróciliśmy wieczorem i urządziliśmy sobie seans filmowy. Podczas któregoś już z kolei filmu wszyscy zasnęliśmy na kanapach. Rano obudziły mnie krzyki Niall'a.
-Ludzie wstawać! Już jest po 8.00!
Razem z Harrym zerwaliśmy się jak poparzeni i pobiegliśmy się ubrać. Styles zaniósł walizki so samochodu Louisa, bo on miał nas odwieść. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i pojechaliśmy na lotnisko. Louis pomagał na z walizkami, ale w końcu nadszedł moment, w którym musieliśmy się pożegnać. Przytuliliśmy się z nim i poszliśmy w stronę odprawy. Niedługo po tym siedzieliśmy już w samolocie. Cały lot ze sobą przegadaliśmy. Nauczyłam Harrego kilku zwrotów po polsku tak żeby dobrze wypadł przed moimi rodzicami. Gdy mieliśmy lądować, zapięłam pasy i wtuliłam się w bark Loczka. On mnie objął i pocałował w czoło. Wiedziałam,że jestem przy nim bezpieczna.
W Polsce byliśmy o 14.30 i od razu wsiedliśmy do taksówki. Harry zdezorientowany patrzył na mnie gdy rozmawiałam z kierowca taksówki i mówiłam mu adres hotelu. Chciałam zamieszkać w hotelu, bo nie potrafiłabym codziennie patrzeć im w oczy i okłamywać tych, których kocham. Im bliżej byliśmy tym bardziej byłam zdenerwowana. Nie wiedziałam jak moi rodzice zareagują na wieść, że przeprowadzam się tak daleko od nich. Wiedziałam, że ich tym zranię, ale musiałam to zrobić.
Dojechaliśmy do hotelu. Rzuciłam walizkę w kąt i poszłam do łazienki, żeby się trochę odświeżyć. Wysuszyłam włosy, delikatnie się umalowałam i ubrałam an siebie kremowe spodnie i różową, luźną, długa koszulę. Harry też się ogarnął i o 16.30 byliśmy gotowi do wyjścia. Do domu było dosyć daleko, więc czekał nas dość długi spacer. O 18.00 staliśmy już przed drzwiami mieszkania moich rodziców. Strasznie się denerwowałam. Nie pewnym ruchem nacisnęłam dzwonek i czekałam, aż ktoś otworzy drzwi. Wykonała to moja mama.
-Ania! Co ty tu robisz kochanie? Przecież miałaś wracać dopiero za miesiąc- wykrzyczała kobieta po czym rzuciła mi się na szyję i mocno przytuliła
-Hej mamo.. no właśnie.. Możemy porozmawiać?
-Jasne wchodźcie.
-To jest Harry. Mój chłopak- oznajmiłam mamie
-miło Cię poznać Harry- przywitała się mama jednak on oczywiście nic nie rozumiał. Większość czasu spędziłam na tłumaczeniu. Robiło się późno więc wiedziałam, że nadszedł żeby powiedzieć mamie o mojej przeprowadzce. Wszystko jej opowiedziałam. No może nie wszystko, bo nie powiedziałam, że Harry jest sławny, no i o najważniejszym. Że jestem w ciąży. Trzeba przyznać, że ta rozmowa nie należała do najprzyjemniejszych. Chciałam już stamtąd jak najszybciej wyjść. Powiedziałam mamie, że jestem zmęczona po podróży i chcę wracać do hotelu. Tak też z Harrym zrobiliśmy i ok 21.00 byliśmy w pokoju hotelowym. Nie miałam sił na nic, więc położyłam się spać.
RANO..
Obudziłam się dosyć wcześnie, bo przed 8.00. Odwróciłam się w stronę Loczka . Wyglądał tak ślicznie jak spał. Patrzyłam się na niego i bawiłam się jego włosami, aż się obudził.
-cześć skarbie- powiedziałam do otwierającego oczy bruneta.
-hej kochanie. Co taka smutna?
-nie.. po prostu myślałam nad tym wszystkim. Cieszę się, że pojęłam taką decyzję i, że będę z tobą w Londynie. Tylko trochę mi przykro, że moja mama tak na to zareagowała. Zawsze miałam z nią dobre relacje.
-na pewno w końcu się dogadacie. A teraz nie możesz się tym przejmować, bo to będzie szkodziło naszemu maleństwu- powiedział Harry i pogłaskał mnie po brzuchu- a kiedy chcesz wracać do Londynu?
-jak najszybciej. Tam mi jest najlepiej!
Harry wziął laptopa leżącego na stole i wszedł na stronę biura podróży.
-najbliższy lot jest dzisiaj o 23.30. To co rezerwować?
-tak. To ty się tym zajmij a ja pójdę się ubrać.
Postanowiłam ubrać to, więc poszłam do łazienki się umyć, po czym przebrałam się w te ubrania. Włosy wysuszyłam i związałam w warkocza opadającego na ramię. O 12.00 wyszliśmy na spacer. Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, że dzisiaj w nocy wylatujemy. Ona stwierdziła, że zrobi obiad i żebyśmy przyszli.
Spacerowaliśmy dość długo. Zaszliśmy również do mojej przyjaciółki, z którą nie widziałam się od czasu wyjazdu. Mogła bym z nią rozmawiać cały dzień, ale musieliśmy już iść do domu, bo moja mama umówiła się się z nami na 15.00. Punktualnie przyszliśmy i przywitaliśmy się z obecnymi.
Przy stole panowała dosyć napięta atmosfera, ale za bardzo się tym nie przejmowałam. Chciałam wyjechać stąd w zgodzie z mamą. Strasznie się najadłam. W ciąży wzrósł mi apetyt jakieś trzy razy Wcześniej mogłam nic nie jeść kilka dni. A teraz.. Jak zacznę jeść to nie mogę przestać.
Była 17.00 gdy siedzieliśmy w salonie i rozmawialiśmy. Miałam wrażenie, że mam polubiła Harry'ego i pogodziła się z moja decyzją. Siedziałam na kanapie oparta o Harry'ego i robiłam za tłumacza. W pewnym momencie moja mama spoważniała i spojrzała mi prosto w oczy.
-możemy porozmawiać na osobności?- zapytała z bardzo poważnym wyrazem twarzy
-a nie możemy tutaj? Nie mam przed Harrym tajemnic, a poza tym on i tak dużo nie rozumie.
-dobrze jak chcesz. Więc odpowiedz mi na jedno pytanie. Tylko masz być ze mną szczera, dobrze?
-no jasne. Powiedz mi w końcu o co chodzi..
-jesteś w ciąży?- zapytała mnie mama, a mi od razu zrobiło się gorąco. Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Czy się przyznać, czy skłamać..
-o czym ty mówisz?! Jaka ciąża?! Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy?!
-myślałaś, że nie zauważę? Zawsze byłaś bardzo szczupła i nie ubierałaś się w luźne ubrania, a teraz?
-nie wpadłaś na to, że może po prostu przytyłam i chcę to zatuszować?
-znam cię trochę. Powiesz mi prawdę, czy mam cię zaprowadzić do lekarza?
Przez długą chwilę nic nie mówiłam. Złapałam Harry'ego za rękę i wzięłam głęboki oddech.
-tak. Jestem w ciąży.. z Harrym
-I ty chcesz się jeszcze tam wyprowadzić?! Wyjechałaś zaledwie na miesiąc i wracasz z brzuchem! A poza tym jak wy zamierzacie sobie poradzić? Kto będzie zarabiać na dziecko?!
-na pewno sobie poradzimy!
-jak?
-Harry jest w zespole. On jest sławny! Akurat pieniędzy mu nie brakuje!
-sławny?! I ty myślisz, że on chce ułożyć sobie z tobą przyszłość?! Nawet się nie spostrzeżesz jak znajdzie sobie kogoś nowego, a ciebie zostawi! Jak teraz tak nie jest to w przyszłości na pewno będzie miał jakieś na boku!
-nie wierzę, że to powiedziałaś..- oznajmiłam i z łzami w oczach wybiegłam z mieszkania. Harry nie mając pojęcia co się stało wyszedł za mną.
-Co się stało?!- zapytał zdenerwowany gdy szliśmy w stronę taksówki
-moja mama zauważyła, że jestem w ciąży i ...powiedziała trochę za dużo- powiedziałam cały czas nie mogąc uwierzyć w jej słowa
-ale co powiedziała? Przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć- oznajmił Harry i mocno mnie przytulił
-powiem ci jak już będziemy w hotelu.
Dojechaliśmy w około 20 minut. Była 19.00 gdy z Harrym byliśmy już w hotelowym pokoju.
-powiesz mi w końcu co się dokładnie stało?- podszedł do mnie Harry i złapał mnie za ręce.
-no to tak. Moja mama zauważyła, że jestem w ciąży. Na początku powiedziałam,że nie ale później powiedziałam prawdę. A później zaczęła mówić o utrzymaniu dziecka i powiedziałam jej, ze jesteś sławny. I się zaczęło.. Mówiła, że mnie zostawisz, że znajdziesz sobie inną..- w tym momencie zaczęłam płakać jak dziecko.
-przecież wiesz, że to nie prawda. Nigdy cię nie zostawię. Kocham cię najmocniej na świecie- powiedział i mnie przytulił
-wiem kochanie. I dlatego się z nią pokłóciłam. Tez Cię kocham. Bardzo- odparłam i za łzami w oczach wtuliłam siw w tors Harry'ego. Staliśmy tak dobrych kilka minut, gdy nagle poczułam strasznie mocny ból w podbrzuszu. Skuliłam się i złapałam za brzuch.
-ej.. co się dzieje?- zapytał mnie przestraszony Harry jednocześnie pomagając mi usiąść na łóżku.
-nie wiem. Strasznie boli mnie brzuch- odpowiedziałam łapiąc Harry'ego mocno za rękę.

______________________________________
Hej, hej! Jestem znowu! Trochę długo nic nie dodawałam, ale teraz macie za to długi rozdział. Potrzymam Was trochę w niepewności. Jeśli chcecie szybko rozdział to zapraszam do komentowania! Love You all xx

wtorek, 14 sierpnia 2012

Uczucie nie do opisania..

Wyszliśmy razem coś zjeść. Nikt ani razu nie wspomniał nic na temat ciąży, ale ja w głowie miałam cały czas jedna myśl. Za dziewięć miesięcy zostaniemy z Harrym rodzicami. Kiedyś to było dla mnie nie do pomyślenia. Jak taka beztroska, dobrze ucząca się dziewczyna mogła by być w ciąży? To były dla mnie jakieś niewiarygodne realia.. A teraz? Jestem w ciąży i to z gwiazdorem! Ale mimo wszystko kocham Harrego z każdym dniem coraz mocniej. Jest cudowny i nie wyobrażam sobie życia bez niego.

Gdy skończyliśmy jedzenie postanowiliśmy pójść na imprezę. Próbowałam nie pokazywać po sobie jak mnie to męczy i chyba mi to dość dobrze wychodziło. Do domu wróciliśmy ok. 3 nad ranem, po czym  rozeszliśmy się do swoich mieszkań. Położyłam się spać, ale nie mogłam zasnąć. Przewracałam się z boku na bok próbując się ułożyć. Na marne. W końcu wstałam i wyszłam do salonu. Ustałam przy oknie i wpatrywałam się w powoli jaśniejące niebo. Wzięłam do ręki telefon i zalogowałam się na tt. Przeglądałam wiadomości, aż znalazłam tą od Harrego. Tak po dłuższym namyśleniu to jestem naprawdę szczęśliwy. Chyba nic lepszego nie mogło na się przydarzyć:) Love You xxx Uśmiechnęłam się sama do siebie po czym wróciłam do łóżka. Już bez większych problemów zasnęłam.

Sobota..
Chłopaki wparowali do nas do mieszkania o 6.00 rano.
-wstawać śpiochy!!!- wykrzyczał Louis
-Człowieku jest 6.00 rano! Po co mamy wstawać o tej porze?!- wykrzyczałam jeszcze zachrypniętym po śnie głosem
-mamy dzisiaj koncert, a wy jedziecie z nami!
-jesteście nienormalni!
-wiemy. Ale z to nas kochacie!
-dobra. Dajcie nam godzinę.
O 11.00 dojechaliśmy w miejsce gdzie miał się odbyć koncert. Umięśnieni faceci kończyli jeszcze budowę sceny i podłączanie miliona kolorowych kabli. Później przezabawna próba chłopaków, po której oni poszli za kulisy a my zostałyśmy w miejscu pod sceną. Powoli zaczynali schodzić się fani, których piski już były męczące.
W końcu nadszedł moment gdy chłopcy mieli wyjść na scenę. Gdy fanki zobaczyły pierwszego chłopaka ubranego w bluzkę w paski oszalały. Nie wiem jak oni to wytrzymują. Jako pierwsze chłopcy zaśpiewali One thing i Gotta be you. Następne było More Than This, które Harry mi zadedykował. Boże.. chłopak śpiewa na koncercie piosenkę dla mnie, jednocześnie informując cały świat, że to ja jestem jego dziewczyną. Marzenie wielu.. To było niesamowite. Następnie WMYB dla Patrycji. Widziałam, że gdy śpiewał to dla niej ona miała łzy w oczach. Uczucie nie do opisania..

Miesiąc później. Jestem już w drugim miesiącu ciąży. Wczoraj wieczorem trochę się pobawiliśmy i Harry spał u mnie. Gdy rano się obudziłam jego nie było już obok mnie. Wstałam i wyszłam z pokoju. Styles siedział w pokoju robiąc coś na twitterze.
-dzień dobry kochanie- usłyszałam od zielonookiego bruneta
-cześć kotku
-jak się spało?- zapytał sadzając mnie na jego kolanach
-z tobą jak zawsze świetnie baby- uśmiechnęłam się do niego- wiesz co? Myślałam wczoraj nad tym wszystkim i podjęłam decyzję, że zostaję w Londynie. Będę kontynuować tutaj naukę. Po prostu więcej rzeczy mnie tu trzyma.
-Cudownie!- oznajmił po czym mnie pocałował- Ale co na to twoi rodzice?
-nie wiem. Polecę do nich do Polski i im to powiem. Jestem już dorosła i niezależnie od tego jak oni na to zareagują, zrobię to.
-A kiedy chcesz polecieć?
-najszybciej jak tylko będę mogła- powiedziałam biorąc laptopa.
-chcę lecieć z tobą!
-naprawdę? Zrobisz to dla mnie?
-dla ciebie wszystko!- oznajmił po czym na jego twarzy pojawił się cudowny uśmiech
-kochany jesteś
-wiem!
Weszłam na stronę biura podróży. Najbliższy lot był jutro o 10.00.
-jutro o 10.00 mam najbliższy samolot do Polski. To ile biletów rezerwować?
-dwa!
-jesteś pewien?
- w 100%!
Zarezerwowałam bilety po czym stwierdziliśmy, że trzeba się spakować. Harry poszedł po walizki a ja wybrałam rzeczy, które ze sobą zabiorę. Spakowałam głównie luźne rzeczy. Nie chciałam żeby się czegoś domyślili.
- a powiesz im o ciąży?- zapytał Harry jednocześnie układając w walizce rzeczy które mu podawałam
-nie.. jeszcze nie. Nie wiem kiedy to zrobię. Może dopiero jak dziecko się urodzi. Po prostu kiedy będę na to gotowa.
Wtedy Harry popatrzył tymi swoimi ślicznymi oczami w moje. Jego ręce zatrzymały się na mojej talii, a ja poczułam jego oddech na mojej szyi. Jego malinowe usta zaraz odnalazły moje. Przejechałam ręką po jego torsie. Przeszkadzał mi w tym jego koszulka, więc w mgnieniu oka się jej pozbyłam. Harry stał przede mną w samych spodnich. Rozpięłam je, ale on nie dał mi dokończyć czynności, bo zajął się moją odzieżą. Najpierw zdjął mi koszulkę, po czym zajął się dolnymi partiami. Delikatnie położył mnie na łóżku. Leżałam bezbronna w samej bieliźnie. Jego wargi wędrowały w górę, zaczynając na dole mojego brzucha. Całował go coraz bardziej namiętnie. Po jakimś czasie doszedł do szyi i czułam jak robi mi malinkę. Zatopiłam rękę w jego bujnych lokach i przyciągnęłam go do siebie. Zginęłam w jego uścisku.
-kocham cię wiesz?- wyszeptałam
-też cię kocham. I to bardzo..

_____________________________________________________
Jest kolejny rozdział. Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale jakoś nie miałam motywacji, żeby to przepisać. Motywacja stał się dla mnie komentarz Magdy pod ostatnim postem. Dziękuję bardzo! <3 Teraz postaram się dodawać rozdziały częściej! Kocham Was! xxx

niedziela, 15 lipca 2012

To nie jest rozmowa na telefon.

W końcu zadzwonił Harry.
-tak?-odebrałam drżącym głosem, próbując powstrzymać płacz
-co się stało?-zapytał zdenerwowany
-kiedy będziesz w domu?
-właśnie wychodzimy z policji. Za 10-15 minut powinniśmy już być. Ale powiedz mi o co chodzi!
-nie teraz. To nie jest rozmowa na telefon. Czekam..-powiedziałam i się rozłączyłam

Za chwilę znowu zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju, płakać i zastanawiać się jak Harry na to zareaguje. Przecież on jest gwiazdą,a to może zniszczyć jego karierę. Albo po prostu mnie zostawi, mówiąc, że to ja jestem w ciąży i to mój problem. Takie myśli nie dawały mi spokoju w momencie gdy z Patrycją czekałam na chłopaków. Gdy w końcu weszli do nas do mieszkania Patrycja z Lou wyszli. Powiedziała mu, że muszę pogadać z Harrym w cztery oczy.
-powiesz mi w końcu co się stało?-zapytał Harry
Podeszłam tylko do niego i go przytuliłam, a on odwzajemnił uścisk.
-powiedz mi teraz co jest..
Nie byłam w stanie nic powiedzieć, dlatego podałam mu mój test.
-jesteś w ciąży?!-zapytał z przerażeniem w oczach
-chyba tak-odpowiedziałam po czym znowu zaczęłam ryczeć. Harry przez jakiś czas nic mi nie odpowiedział. Po jego oczach widziałam, że w jego umyśle w tym momencie toczy się wojna. Twarz miał tak zmieszaną, jakby coś co jest dla niego ważne, połączyło się z czym czego nie chce, a on nie wie co wybrać.
Nagle podszedł do mnie, przytulił i pocałował w czoło.
-pamiętaj, co by się nie stało, ja cie nie zostawię. A teraz się uspokój. Razem sobie jakoś z tym poradzimy.
Usiedliśmy na kanapie. Cały czas byłam przytulona do Hazzy.
-chcę usunąć to dziecko-powiedziałam
-nie, nie zgadzam się. To dziecko niczemu nie zawiniło. To stało się tylko i wyłącznie przez nas i nie będziemy zabijać niczemu nie winnego dziecka.
-ale nie rozumiesz, że ja przez to zawalą szkołę? Ja muszę zdać maturę. A poza tym, jak moi rodzice się o tym dowiedzą to zabronią mi się z tobą widywać i w ogóle będę miała już spieprzone życie.
-na pewno zrozumieją, a jeśli nie to możesz zrzucić to wszystko na mnie. Razem jakoś sobie z tym poradzimy. A teraz może choć na górę. Porozmawiamy z chłopakami...może oni wpadną na jakiś pomysł.
-ok. Chodźmy..
Już mieliśmy wychodzić, gdy zadzwonił mój telefon
-ja pierdziele..to moi rodzice. Co ja mam im powiedzieć?
-nic. Powidz, że wszystko jest dobrze i zachowuj się jakby nic się nie stało
Po chwili odebrałam.
-tak?
-cześć kochanie! Jak tam w Londynie?
-dobrze mamo. Mamy fajnych sąsiadów i w ogóle jest tutaj bardzo fajnie
-no to się cieszę. A poza tym to wszystkiego najlepszego z okazji 18 urodzin! Jesteś już dorosła!
-dziękuję.
-dobrze, nie przeszkadzam ci. Zadzwonię nie długo.
-ok. Będę czekać. Na razie
-pa!
Po zakończonej rozmowie poszliśmy do mieszkania na górę. Opowiedzieliśmy o wszystkim chłopakom.
-i co zamierzacie teraz z tym zrobić?-zapytał Louis
-nie wiem. Ania jest załamana i chciała usunąć to dziecko, ale już to przegadaliśmy i tego nie zrobi-powiedział Harry
-i co? Chcecie razem wychować to dziecko, czy je oddacie?
-nie no jak już dziecko się urodzi to go nie oddamy. Tylko, że dziewczyny pod koniec wakacji musza wracać do Polski.
-no to nie źle. Dobra może na razie o tym po prostu nie myślcie. Cieszcie się sobą i nie przejmujcie się problemami.
-dobra, spróbujemy. A teraz chodźmy na miasto coś zjeść?-zaproponowałam
-czy ja usłyszałem coś o jedzeniu?-zapytał Niall
-hahaha. Tak, to co idziemy?
-taaaaaaaaaaaaaaaak!!

_________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział. Tylko denerwuje mnie to że tak mało osób komentuje. Kolejny rozdział = co najmniej 3 komentarze! xx

środa, 11 lipca 2012

Muszę ci coś powiedzieć..

To były najpiękniejsze urodziny w moim życiu. Na drugi dzień wróciliśmy do nas. Te dwa dni minęły nam całkiem normalnie. W końcu nadszedł dzień, w którym Lou miał wyjść ze szpitala. 
Wszyscy razem pojechaliśmy do niego. Pomogliśmy się mu spakować. Po 11.00 Louis dostał wypis więc razem wróciliśmy do domu. 

#oczami Louisa
Patrycja pomogła mi się rozpakować. Harry, Anka, Zayn, Niall i Liam gdzieś wyszli. Byłem w mieszkaniu sam na sam z Patrycją. 
Na początku Pyśka coś ugotowała. Miałem już dość szpitalnego jedzenia. Zjedliśmy, a później długo rozmawialiśmy.
-to co powiedziałeś w szpitalu to mówiłeś na prawdę szczerze?-zapytała
-tak. Jechałem z Harrym do Elki, żeby jej to powiedzieć-odpowiedziałem i ogólnie wyjaśniłem jej całą sytuację
Przegadaliśmy cały dzień. Spojrzałem na zegarek. Była 20.33. Nie wiem jak to się stało, ale zaraz po tym wylądowałem z Patrycja w łóżku. Na początku tylko się całowaliśmy, ale później doszło do czegoś więcej. 
Rano obudziłem się obok niej. W końcu byłem szczęśliwy. Poszedłem do kuchni i zrobiłem kanapki. Zaraz wstałam Pati. Zjedliśmy śniadanie, ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Okazało się, że wszyscy spali w mieszkaniu dziewczyn. Gdy weszliśmy byli właśnie w trakcie śniadania.
-zjecie z nami?-zapytała Ania
-nie, dzięki. Już jedliśmy-odpowiedziałem
Posiedzieliśmy z nimi. Gdy zjedli śniadanie poszliśmy do salonu. Oglądaliśmy TV, gdy przypomniało mi się że na 12.00 mam być razem z Harrym na policji. Powiedziałem mu o tym i wyszliśmy.
 
#oczami Ani
Harry razem z Louisem poszli na policję, a Liam, Niall i Zayn wyszli nie długo po nich.
Zostałam sama z Patrycją. 
-muszę ci coś powiedzieć-powiedziała Pati
-słucham..
-przespałam się z Louisem
-wiem. Spędziliście razem noc. Wszyscy się domyślaliśmy-odpowiedziałam
-no tak, ale my się nie zabezpieczyliśmy
-co?! Wiesz, że przez to możesz być teraz w ciąży?!
-wiem! i dlatego ci o tym mówię.
-poczekaj. Pójdę do apteki i kupię test
-ok. Tylko kup kilka..
-po co ci kilka?
-bo nie chcę sama robić. Zrobisz ze mną?
-dobra. Zaraz wracam
Po chwili była z powrotem w mieszkaniu. Poszłam do jednej łazienki, a Patrycja do drugiej. Za chwile obie siedziałyśmy w salonie.
Położyłyśmy testy na stole i czytałyśmy ulotkę. Te 10 minut, które musiałyśmy poczekać na wyniki strasznie się nam dłużyły. 
Spojrzałyśmy na test Patrycji i odetchnęłyśmy z ulgą. 
-masz szczęście! Nie jesteś w ciąży, ale następnym razem uważajcie-powiedziałam wstając z sofy. Wzięłam nasze testy, żeby wyrzucić je do kosza, gdy spojrzałam na jeden z nich. Były na nim dwie czerwone kreski.
-Patrycja!-zawołałam z przerażeniem
-co się stało?-zapytałam
-jeden test jest z wynikiem pozytywnym..
-ale..ale jeśli mój wskazał, że nie jestem w ciąży, to znaczy że ty..
-nawet tego nie wypowiadaj!-wykrzyczałam przerywając Pati 
-i co teraz zrobisz?
-nie wiem, ale przecież my się zabezpieczaliśmy..
-zadzwoń do Harrego
Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Hazzy.
-nie odbiera! Pewnie nie może teraz rozmawiać.-powiedziałam
Napisałam: Harry! Jak już skończycie przesłuchanie to szybko wracaj! To bardzo ważne!

Po 10 minutach byłam już w masakrycznym stanie. Płakałam, krzyczałam, a Patrycja próbowała mnie uspokoić. Jednak na marne. 

To dla Ciebie!


Rano obudził mnie głos Harrego.
-kochanie, wstawaj
Otworzyłam oczy i zobaczyłam go z ogromnym bukietem czerwonych róż.
-to dla ciebie-powiedział
-dziękuję-powiedziałam i go pocałowałam
-wstawaj i się ubierz,bo mam plany na dzisiejszy dzień
-dobra, daj mi 10 minut
Harry czekał na mnie w salonie. Gdy byłam już gotowa weszłam do tego pokoju.
-ślicznie wyglądasz powiedział Hazza
-dziękuję
Wyszliśmy z mieszkania.
-gdzie mnie zabierasz?-zapytałam
-nie powiem, to niespodzianka!
Na początku zaszliśmy do Starbuck'a. Wypiliśmy kawę i zjedliśmy ciastko. Później Harry zaprowadził mnie do miejsca w którym jeszcze nie byłam. Zasłonił mi oczy i wprowadził do jakiegoś pomieszczenia. Odsłonił mi oczy i powiedział, że chce wytatuować sobie moje imię.
-kocham Cię i chcę, żebyś była przy mnie cały czas. Ten tatuaż będzie mi o tobie przypominał, gdy nie będzie Ciebie obok mnie-powiedział Harry
-na prawdę?! Też Cię kocham! I..Ja też chcę tatuaż!
-serio?! Super..!
Podeszliśmy do napakowanego i wytatuowanego faceta. Wyjaśniliśmy co chcemy. Harry chciał moje imię przy gwiazdce na lewym przedramieniu. Ja chciałam jego imię na dole pleców. 2 godziny później nasze tatuaże były już gotowe. Wyszliśmy z salonu i poszliśmy na spacer. Harry zaprowadził mnie na śliczna plażę. Leżliśmy na piasku i podziwialiśmy zachód słońca. Nagle Harry wstał, wziął mnie na ręce i zaczął iść w stronę wody.
-Nie! Harry nie rób tego!-krzyczałam
On zachowywał się jakby nie słyszał co do niego mówię
-i tak cię nie puszczę!-mówiłam do Harrego
Krzyczałam ale i tak to nic nie dawało. Po chwili oboje byliśmy już cali mokszy. Harremu aż wyprostowały się loczki. Staliśmy w wodzie, która sięgałam nam do brzucha. To znaczy mi, bo Harry jest ode mnie wyższy..zresztą każdy jest ode mnie wyższy.
Pocałowaliśmy się przy zachodzie słońca. Po chwili Harry znowu wziął mnie na ręce, ale tym razem wyniósł mnie z wody. Powiedział, że Patrycja spakowałam moje rzeczy i że mogę pójść się przebrać. Wróciłam do niego już sucha. One tez był w suchych ubraniach. 
Dochodziła 20.00 gdy Harry zaprowadził mnie do eleganckiej restauracji. Gdy weszliśmy do środka, a kelner zaprowadził nas do stolika. Usiedliśmy i zamówiliśmy coś do jedzenia. Było cudownie. Przy Harrym czas leciał mi w mgnieniu oka. Wydawało się, że dopiero weszliśmy do restauracji, a było już po 22.00. Wtedy Harry zaprowadził mnie na górę. Okazało się, że zarezerwował dla nas pokój w jednym z najdroższych hoteli w Londynie. 
Gdy otworzyłam drzwi popłakałam się i odwróciłam do Harrego. Mocno go przytuliłam.
-czemu płaczesz?-zapytał
-bo jeszcze nikt nigdy dla mnie nic takiego nie zrobił. Kocham Cię i nie wyobrażam sobie tego, że jak skończą się wakacje ja będę musiała wracać do Polski
-nie myśl o tym teraz..
Weszliśmy do pokoju i znowu zrobiliśmy to co kilka nocy temu...

poniedziałek, 9 lipca 2012

Czemu nam nic nie powiedziałaś ?

Włączyłem film i czekałem na Anię. Za chwilę przyszła do pokoju z miską pełną popcornu. Przyniosła też coś do picia. Usiadła obok mnie i wtuliła się w moje ramię. Objąłem ja i zaczęliśmy oglądać film. Mimo, że "Titanic" to tragedia to gdy my to oglądaliśmy zrobiła się z tego bardziej komedia romantyczna, ale pod koniec i tak oboje się popłakaliśmy. Była już prawie 15.00 więc postanowiliśmy zrobić obiad i zaprosić chłopaków.

#oczami Ani
Wygnałam Harrego do sklepu po rzeczy potrzebne do spaghetti. Gdy na niego czekałam myślałam o nocy spędzonej wspólnie z nim. Było wspaniale.. To jest chłopak z moich marzeń!
Po chwili do kuchni wparował Harry z zakupami. Zrobiliśmy spaghetti.. Niestety nie obyło się bez wojny na makaron. Harry napisał sms'a do chłopaków z informacją o obiedzie. My próbowaliśmy się trochę ogarnąć. Gdy już się umyliśmy i rozstawiliśmy talerze Hazza mnie pocałował. Wtedy weszli chłopaki
-Oooo! No widzę, że nie tracicie czasu!-krzyknął Zayn
-dobra skończcie już i chodźcie jeść!-odparł Harry
Zjedliśmy obiad i postanowiliśmy pojechać do Louisa.
30 minut później byliśmy na miejscu.
-hej-powiedzieliśmy wchodząc do sali Lou
-cześć-odpowiedział
-i jak tam?-zapytałam
-już wszystko ok. Prawie wszystko pamiętam i za kilka dni będę mógł już wyjść do domu
-super!-powiedział Liam
Rozmawialiśmy gdzieś do 20.00, aż pielęgniarka poinformowała nas, że już koniec odwiedzin. Wróciliśmy do domu. Chłopaki poszli do siebie a ja z Pati do naszego mieszkania.
Umyłyśmy się i kładłyśmy spać.
-dawno ze sobą nie gadałyśmy-powiedziała Pati
-ta..To miały być nasze wakacje, a okazuje się, że w ogóle nie mamy dla siebie czasu
Tym razem przegadałyśmy pół nocy. Poszłyśmy spać dopiero po 4.00 nad ranem. Wszystko sobie opowiedziałyśmy. Pati powiedziała mi, że jest szczęśliwa z Louisem i że chyba naprawdę się zakochała. Powiedziałam jej dokładnie to samo i opowiedziałam jej o mojej ostatniej nocy z Harrym.

Obudziłam się o 12.24. Wstałam, ubrałam się i przygotowałam tosty na śniadanie. O 12.40 postanowiłam obudzić Patrycję, bo wiedziałam, że chciała by być jak najwięcej  z Lou.

Pyśka wstała, ubrała się i zjadła ze mną śniadanie. Później poszłyśmy do chłopaków. Ona razem z Niall'em pojechała do szpitala, a ja zostałam z Harrym, Zaynem i Liamem w ich mieszkaniu.
-czemu nam nic nie powiedziałaś?-zapytał mnie Zayn
-ale o czym?
-o tym, że kończysz jutro 18 lat!-wykrzyczeli wszyscy razem
-nie mam się czym chwalić. A poza tym to skąd o tym wiecie?
-Patrycja powiedział Louisowi a on nam-oznajmił Zayn
-aha rozumiem.. a co teraz robimy?-zapytałam
-nie wiem...może chodźmy do kina, a później do jakieś restauracji-zaproponował Liam
-świetny pomysł-wykrzyczeliśmy
Chłopaki jeszcze trochę się ogarnęli. 15 minut później byliśmy już pod kinem. Weszliśmy do środka, a chłopaki kupili bilety. Weszliśmy na salę i zajęliśmy nasz miejsca. Nie wiedziałam jaki film będziemy oglądać. Później się okazało, że to horror, a ja strasznie się boje oglądać horrory. Gdy film się tylko zaczął schowałam twarz w ramię Harrego i przytuliłam się do niego najmocniej jak tylko mogłam. On tez mnie objął. W takiej pozycji spędziłam większość filmu. Gdy nadszedł koniec odkleiłam się od Hazzy. Wyszliśmy z kina i poszliśmy do restauracji. Zjedliśmy obiad i pojechaliśmy do Tomma do szpitala. Dowiedzieliśmy się, że za 3 dni wychodzi.

Resztę dnia spędziliśmy w szpitalu. Później razem z Patrycją wróciłyśmy i położyłyśmy się spać.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Najpiękniejsza noc w moim życiu.

Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem do najbliższego hotelu...

Wynajęliśmy pokój 2-osobowy i pobiegliśmy do niego. Znowu zaczęliśmy się całować i z każdą minutą atmosfera stawała się coraz bardziej romantyczna. Całowałem ja po całym ciele. Przyparłem Ankę do ściany  i ściągnąłem jej marynarkę. Ona rozpięła mi koszulę i spodnie. Pozbyłem się jej koszulki. Po chwili oboje staliśmy przed sobą w samej bieliźnie. Pociągnęła mnie za sobą na łóżko. Położyłem się, a ona leżała na mnie, całując mnie bardzo namiętnie. W końcu oboje byliśmy już zupełnie nadzy. To była najpiękniejsza noc w moim życiu..

Gdy rano się obudziłem zobaczyłem śpiąca Anię. Wyglądała prześlicznie. Długo leżałem patrząc na nią i głaszcząc ją delikatnie.
Spojrzałem na telefon. Była 9.13 Miałem 12 nieodebranych połączeń i 2 wiadomości. Jedną od Nialla: CHYBA NIE ZAMIERZASZ WRÓCIĆ NA NOC :D BAWCIE SIĘ DOBRZE! a druga od Zayna: TYLKO NIE ZRÓBCIE NIC GŁUPIEGO! ZADZWOŃ PÓŹNIEJ I OPOWIEDZ JAK BYŁO.
Po przeczytaniu sms'ów wstałem, założyłem bokserki i poszedłem do drugiego pokoju. Wybrałem numer Zayna:
-Halo?-usłyszałem jego głos
-Siema! Sorry, że wczoraj nie oddzwoniłem ale byłem zajęty
-Hahahah!-uslyszałem głosy chłopaków. Zayn miał włączony tryb głośno mówiący
-Zajęty! a czym?-zapytał Niall
-Byłem z Anką
-Dobra nie pytamy o szczegóły. Tylko powiedz czy dobrze myślimy. Przespałeś się z nią?
-Tak! Już koniec przesłuchania?!
-Koniec. A wrócicie dzisiaj na noc?-zapytali śmiejąc się jednocześnie
-Spokojnie, wrócimy
-No to dobrze. Do zobaczenia.
-Narka.
Rozłączyłem się i zrobiłem sobie kawę. Usiadłem przy oknie. Przejrzałem tt na telefonie. Pojawiło się dużo zdjęć moich z Anka i wpisy typu: "Harry ma dziewczynę?!", "Czy oni są parą?" i różne tego typu wpisy. Nie odpisałem na żaden, bo nie wiedziałem czy Ania by tego chciała. Chciałem poczekać, aż wstanie.. Wtedy z nią o tym porozmawiam i ewentualnie razem ogłosimy, że jesteśmy parą.

Wziąłem kubek z kawą i poszedłem do sypialni. Ustałem na przeciwko łóżka i patrzyłem się na Ankę. Tak słodko spała. Mógłbym się budzić obok niej codziennie. Dochodziła 10.00 kiedy Ania się obudziła.
-cześć kochanie-powiedziałem
-hej-odpowiedziała zaspana
-jak tam?-zapytałem
-wspaniale-odparła wstając z łóżka
Ubrała się w spodenki i koszulkę. Podeszła do mnie. Objąłem ją. Ona położyła mi ręce na ramionach i pocałowała mnie.
-a to za co?-zapytałem
-za to, że po prostu jesteś i mnie kochasz:)
-to mogę takie niespodzianki dostawać częściej-powiedziałem i się uśmiechnąłem
-nie ma sprawy-odpowiedziała

15 minut później byliśmy już ubrani w swoje ciuchy i gotowi do wyjścia. O 11.25 wymeldowaliśmy się z hotelu i wracaliśmy do domu. Po drodze zaczepiali nas ludzie. Robili sobie z nami zdjęcia i pytali czy jesteśmy razem. Wtedy już razem odpowiadaliśmy, że tak, jesteśmy ze sobą. Dochodziliśmy do budynku, w którym znajdowały się nasze mieszkania, gdy Ania zapytała:
-jak się czujesz?
-dobrze, a czemu pytasz?
-przecież jesteś po wypadku. Miałeś poważną operację i masz złamaną rękę. Mówisz, że wszystko ok a na pewno tak nie jest
-spokojnie. Dla ciebie wszystko przecierpię-powiedziałem
-kochany jesteś. A teraz może chodźmy do mnie? Patrycja i tak pewnie siedzi u Louisa, więc będziemy sami. Możemy obejrzeć jakiś film czy coś..-zaproponowała Ania
-ok to chodźmy!
Weszliśmy do mieszkania.
-to ty idź wybierz film, a ja przygotuję coś do jedzenia
-ok!

Nie wiedziałem jaki film wybrać. Po chwili zdecydowałem się na "Titanic'a"

__________________________________________________
Przepraszam Was bardzo, że tak długo nic nie dodawałam, ale teraz postaram się to nadrobić. Przede wszystkim dziękuję, że w ogóle to czytacie. Jestem zszokowana taką dużą ilością czytelników, ale proszę o komentarze!

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Zapraszam na tego bloga! Nowe opowiadanie ale mogę potwierdzić, że będzie fajne, bo czytałam poprzednie tej autorki. Polecam! http://do-you-really-want-to-live-forever.blogspot.com/ I dziękuje za czytanie mojego bloga! :*

piątek, 15 czerwca 2012

Przepraszam Was, ale do wakacji ten blog zostanie zawieszony. Kolejny rozdział pewnie pojawi się po 1 lipca. Bardzo przepraszam, ale muszę to zrobić. Mam nadzieję, że nie przestaniecie go czytać! Pozdrawiam! ;*

środa, 13 czerwca 2012

gdzie idziemy?

# oczami Hazzy
 Była sobota. Dzisiaj miałem zostać wypisany ze szpitala. Czekałem an Anię, żeby pomogła mi się spakować.
-siemka! Jak tam się czujecie chlopaki?-zapytała wchodząc do sali. Wyglądała ślicznie! Jak ona się uśmiecha to dostaje ciarek. Nigdy nie czułem nic takiego do żadnej dziewczyny.
-już coraz lepiej. Prawie wszystko pamiętam-powiedział Lou
-to świetnie-odparła Ania
Podeszła do mnie, przywitała się i dostałem od niej buziaka w policzek.
-to co, pakujemy się? Za godzinę dostaniesz wypis.
Nie odpowiedziałem nic. Byłem tak zapatrzony w jej oczy, że nie dałem rady przez chwile nic powiedzieć.
-heeej...Harry, mówię do ciebie-powiedziała z uśmiechem
-taak, słyszę. Po prostu nie mogę uwierzyć, że mam taka wspaniałą dziewczynę:) Kocham cię.
-ja ciebie tez bardzo kocham-odpowiedziała
-a teraz dawaj swoje rzeczy. Muszę cię spakować-dokończyła po chwili
Wskazałem jej szafkę, w której były wszystkie swoje rzeczy. Ona włożyła je do torby.

Była 10.20, a o 11.00 miałem dostać wypis. Weszła Patrycja.
-hej!-powiedziała 
-hej-odpowiedziałem jej razem z Anką
-cześć kochanie-odpowiedział jej Louis po czym ona podeszła i go pocałowała.
Gadaliśmy, śmialiśmy się i żartowaliśmy. W końcu mogliśmy spędzić jakieś przyjemne chwile.

Kilka minut po 11.00 do sali weszła pielęgniarka i oznajmiła, że mogę już wyjść do domu.
-nareszcie!-powiedziałem
Miałem już dość tego szpitala. W końcu chciałem pójść gdzieś z Anką i spędzić z nią przyjemnie czas.
Załatwiliśmy jeszcze wszystkie potrzebne sprawy, pożegnaliśmy się z Lou i z Pati i nareszcie wyszliśmy ze szpitala. Wezwaliśmy taxi i pojechaliśmy do domu. Poszliśmy do mnie. Pogadaliśmy z chłopakami i rozpakowaliśmy rzeczy ( to znaczy Ania rozpakowała ;p )
Posiedzieliśmy w mieszkaniu około godziny, później wyszliśmy.
-gdzie idziemy?-zapytała Ania
-przed wypadkiem obiecałem ci spacer po Londynie, a ja zawsze dotrzymuje obietnic-odpowiedziałem
Ona się uśmiechnęła, a ja podszedłem do niej, pocałowałem w policzek i złapałem za rękę. Wyszliśmy i ruszyliśmy w miasto. Pokazałem jej wszystko co mogłem..między innymi Big Ben, London Eye..ogólnie wszystko co warto zobaczyć w stolicy Wielkiej Brytanii. Ostatnim miejscem jakie chciałem jej pokazać było miejsce,  w którym spędzałem większość samotnych chwil. Do tego miejsca zabieram tylko wyjątkowe osoby.
-pięknie tu-powiedziała Ania
-zawsze przychodziłem tu jak miałem jakiś problem. Przesiadywałem tu godzinami. Mogłem wszystko na spokojnie przemyśleć i choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Jesteś jedną z nielicznych osób, które wiedza o istnieniu tego miejsca.
-cieszę się, że w końcu jestem dla kogoś ważna i że komuś na mnie zależy-powiedziała Ania, a łzy popłynęły jej z oczu...

Przytuliłem ją najmocniej jak tylko mogłem. Wytarłem jej łzy i pocałowałem. Na początku były to tylko nie winne pocałunki, ale później stały się one coraz bardziej namiętne. Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem do najbliższego hotelu... 

:)

Hej ;) Jeśli czytasz tego bloga to na prawdę bardzo Ci dziękuję. Tylko proszę zostaw komentarz. To na prawdę pomaga. Zależy mi na każdym komentarzu  ;*

On CIĘ kocha!

Później znowu oglądaliśmy zdjęcia, filmy i słuchaliśmy ich piosenek. są genialne. Ale nie potrafiłam się bawić. Myślałam o tej sprawie z Harrym. Wiem, że po jego wyjściu ze szpitala czeka nas nie miła rozmowa.

Eleanor przez cały czas siedziała cicho. Nie uśmiechała się, ani nic. Była wpatrzona w jedno miejsce.

Taka nie codzienna sytuacja trwała do ok. 21.00. Nie długo po tym wszedł Lou. Usiadł na łóżku i spytał Eleanor:
-kto to jest?
-to twoja...twoja dziewczyna-odpowiedziała Pyśka, ale ledwo przeszło jej to przez gardło
Harry spojrzał na Louisa i Patrycję. Patrzył tak jakby chciał krzyknac: NIE TO NIE PRAWDA!
-a to ja już chyba trochę pamiętam. Pamiętam, że razem z Harrym jechałem do Eleanor. I pamiętam , że ja tak naprawdę już jej nie kocham i chyba nigdy tak na prawdę nie kochałem. Kocham Patrycje-powiedział Tommo
Nikt nie wiedział co powiedzieć. Wszyscy byliśmy w szoku. Po chwili El wybiegła z płaczem z sali. Pati pobiegła za nią.

#oczami Pati
Nie mogłam uwierzyć w to co powiedział Louis. on mnie kocha...Ale nie mogłam tego tak zostawić. Wybiegłam za Eleanor.
-Ej! Eleanor! Poczekaj!proszę!-krzyczałam do niej z drugiego końca korytarza
-Co?! Czego chcesz ode mnie?! Idź! Wracaj do nich, przecież on CIĘ kocha!
-On nie wiedział co mówi. Wróć tam i porozmawiajmy spokojnie
-Nie! To ty tam idź do nich. Nie mam ci tego za złe. To był jego wybór. Fajnie, że szczęście wam dopisało-powiedziała El odchodząc

Wróciłam do pokoju, w którym leżeli chłopaki. Podeszłam do Lou i chciałam z pogadać. Powiedziałam to Ance. Ona razem z chłopakami wyszła.
-ty to mówiłeś tak na prawdę szczerze?-zapytałam
-nie oszukuję w takich poważnych sprawach-odpowiedział
-jesteś pewny, że dobrze pamiętasz?
-gdybym nie był, to bym tego nie mówił, a jeśli mi nie wierzysz to zapytaj Niall'a albo Harrego
-nie muszę ich pytać, wierzę ci, bo...ja tez cię kocham
Louis uśmiechnął się. Nachyliłam się nad nim i go pocałowałam. Po chwili do pokoju weszła cała nasza banda i kończyliśmy oglądanie filmików 1D. Świetnie się bawiliśmy. Z każdym dniem chłopaki czuli sie coraz lepiej, a Louis powoli odzyskiwał pamięć.


niedziela, 10 czerwca 2012

To nie był wypadek...

-no tak, jej jeszcze tu tylko brakowało-pomyślałam
-co z Louisem-zapytała ładna brunetka
-obudził się niedawno, a teraz jest na badaniach, bo ma amnezję-odpowiedział Zayn
-jak to amnezję?
-normalnie! A ty co? Dopiero teraz się łaskawie pojawiłaś w szpitalu?! W najtrudniejszych momentach to MY siedzieliśmy przy nim i Harrym! A ty przychodzisz tu dopiero jak wszystko jest już dobrze?! Wiesz co, gdyby nie to, że zostałam dobrze wychowana to bym cie teraz wywaliła za drzwi!-powiedziałam wkurzona. Gdyby nie  Harry, który to przerwał to chyba bym ją uderzyła

Eleanor nie odezwała się nawet słowem. Chyba nie spodziewała się takiego powitania z mojej strony. Siedzieliśmy cicho. Nikt nic nie mówił. Zresztą po moim wystąpieniu to się nie dziwię. Cisze przerwało wejście policji. Pierwszy, który wszedł przedstawił się i swojego 'kolegę', który wszedł za nim.
-Dzień dobry. Chcieliśmy porozmawiać z panem Harrym Stylesem w sprawie wypadku.
-słucham?- powiedział Harry
-proszę wszystkich o wyjście. Chcemy porozmawiać w samotności-odparł policjant
-powiedział Harry wskazując na mnie
-no dobrze-odpowiedział policjant
Usiadłam na kanapie. Policjanci zadawali mu mnóstwo pytań.
-czy ma pan jakiś wrogów?-zapytał jeden z nich
Spojrzałam na Harrego, który w tym czasie patrzył się na mnie
-nie wiem. Musiał bym się dokładnie zastanowić-odpowiedział Harry
-A czemu pan pyta?-dokończył po chwili
-to proszę się zastanowić, a najlepiej zrobić listę i nam ja dostarczyć. Podejrzewamy, że to nie był wypadek. Ktoś to upozorował. Przewody hamulcowe zostały przecięte i to było główną przyczyną tego wypadku.

Rozmawiali jeszcze kilka minut po czym policjanci wyszli.
-jak to? To nie był wypadek?-zapytałam Hazzę
-na to wychodzi-odpowiedział
-ale kto mógł to zrobić?-zapytałam
Harry nie odpowiedział. Dopiero po głębszym zastanowieniu odparł:
-jeśli po tym co ci teraz powiem wyjdziesz z sali i oznajmisz, że nie chcesz nie znać to nie zdziwię się i nie będę miał ci tego za złe
-żartujesz sobie? Nie ważne co by się stało, co byś mi teraz powiedział, to nie zostawię cię-powiedziałam do Harrego
-jesteś kochana-powiedział
-a więc..zanim jeszcze poszedłem do x factora i poznałem chłopaków, to zadawałem sie z takimi nie ciekawymi typami. Byłem w trudnej sytuacji. Oni wtedy mi "pomagali". To znaczy ja tak myślałem, a oni bardziej mi szkodzili niż pomagali. Po prostu..<chwila ciszy>...wciągnęli mnie w narkotyki. Kazali mi brać i to na prawdę pomagało, ale później kazali mi je tez sprzedawać. Godziłem się na to bo wiedziałem na co ich stać. W końcu postawiłem się im, a wtedy mnie pobili. Sprawa poszła do prokuratury. Zostali skazani na 3 lata więzienia. ale miesiąc temu wyszli. I to oni pewnie żeby się na mnie zemścić zrobili coś z samochodem, tak żeby to wyglądało na wypadek. To ja powinienem leżeć teraz na miejscu Louisa-dokończył po chwili
-nawet tak nie mów, a o tych typkach musisz powiedzieć  policji.
Rozmowę przerwali nam Niall, Zayn, Liam, Pati i Eleanor wchodzący do pokoju.
-i jak? Dowiedzieliście się czegoś więcej od policjantow?-zapytał Zayn
Spojrzałam na Harrego. Jego oczy mówiły:
'nie mów o tym. Proszę'
-nie, nie chcieli nam nic konkretnego powiedzieć.