niedziela, 30 września 2012

Tu tatuś :)

-śpisz?- usłyszałam ciepły i troskliwy głos Harry'ego. Mojego Harry'ego, który tak bardzo się o mnie troszczył. Który mówił do mnie z miłością w oczach i dla którego byłam całym światem.
-nie..- odpowiedziałam cicho spoglądając na bruneta. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam te iskierki w jego oczach. Było już późno, kiedy reszta wróciła, ale ja nie mogłam zasnąć tej nocy. Myślałam o tej sprawie z Zayn'em i o tym co zrobić z tym dalej. Powiedzieć Harry'emu? Nie wiem, czy to jest dobry pomysł. On jest bardzo wrażliwy i mógłby to źle odebrać. Ale nie mogę też tego ukrywać. Powinnam być z nim szczera. I co ja mam zrobić? Nie mam pojęcia. 
-coś się stało?- on tak mnie znał. Tylko na mnie spojrzał, usłyszał jedno słowo i wiedział, że jednak nie wszystko jest ok, ale mimo to postanowiłam mu nic nie mówić.
-nie, wszystko w porządku- skłamałam. Pierwszy raz powiedziałam mu coś co nie było prawdą, przez co źle się czułam, ale musiałam. Robiłam to dla jego.. dla naszego dobra.
-przecież widzę, że coś cię męczy. Wiesz, przecież, że mi możesz wszystko powiedzieć.- powiedział zielonooki i usiadł obok mnie.
-chodzi o Zayn'a.. strasznie się przejął, tą całą Perri'e. Naprawdę mu na niej zależało, a ona go tak potraktowała.- powiedziałam i spojrzałam w inna stronę tak, aby uniknąć jego wzroku. Bałam się, że jak  popatrzę w te jego cudowne oczy, to nie wytrzymam i wszystko mu powiem. Bardzo dobrze wiedziałam, że powinnam mu powiedzieć, ale nie potrafiłam. W sumie to Zayn mnie pocałował, więc ja nie jestem temu winna, ale przecież oni się przyjaźnią. To by nie wpłynęło dobrze na ich przyjaźń, więc postanowiłam to przemilczeć.
-ahhh, o to chodzi. Bałem się, że coś się stało, albo gorzej się czujesz.-powiedział, chwytając moją dłoń i splatając nasze palce.
-nie, czuję się całkiem nieźle. Naprawdę mi go szkoda.. Nie mogę oceniać Parrie, bo nawet nie miałam okazji jej poznać i nie wiem jak jest, ale wtedy zachowała się okropnie, robiąc coś takiego Zayn'owi. On na to nie zasługiwał.
-wiem.. Szkoda mi Zayn'a, ale my nie możemy się przejmować za niego. Pamiętaj, że nie możesz się denerwować.- oznajmił i położył głowę, koło mojego delikatnie zaokrąglonego brzucha.
Uśmiechnęłam się i położyłam rękę na plecach Hazzy, delikatnie głaszcząc go.
-hej skarbie. Tu tatuś. Kocham cię..- wyszeptał do brzuszka szeroko się przy tym uśmiechając. 'Tatuś'. Pierwszy raz nazwał się tatą, pierwszy raz powiedział, że kocha to dziecko. To było takie cudowne. Była już noc, więc położyliśmy się obok siebie i przytuleni zasnęliśmy.

#oczami Patrycji
-8.14, teraz albo nigdy- pomyślałam, gdy po przebudzeniu spojrzałam na zegarek. To był jedyny moment, gdy mogłam złapać rodziców w domu i z nimi porozmawiać. Cicho usiadłam na łóżku i tak, aby nie obudzić jeszcze śpiącego Louis'a wzięłam do ręki telefon. Długo zastanawiałam się nad tym, czy to dobry pomysł. Nie zawsze dogadywałam się z rodzicami. W sumie to wiedziałam jak zakończy się ta rozmowa, ale i tak nie wycofałam się. W końcu obiecałam to Tomlinson'owi.
-halo?- usłyszałam poważny, dojrzały, ale za razem bardzo ciepły głos mojej mamy
-cześć mamo- powiedziałam nie pewnie
-cześć kochanie. Co się stało, że dzwonisz?
-muszę ci coś powiedzieć.
-słucham..
-chcę na stałe przeprowadzić się do Londynu.- oznajmiłam ze ściśniętym gardłem.
-proszę? Ty chyba sobie dziecko żartujesz. Nie ma mowy. Nie zgadzam się.- powiedziała bardzo stanowczo.
-ale mamo, ja już podjęłam decyzję!- pierwszy raz miałam odwagę się jej postawić. Zawsze to ja ulegałam i wypełniałam ich każde polecenie. Ale nie teraz.
-czyli ty mnie tylko informujesz?- zapytała bardzo zdenerwowanym głosem
-w sumie to tak.
-jesteś tego pewna?
-tak- odpowiedziałam nie pewnie, bo nie wiedziałam co miała na myśli, pytając o to.
-dobrze. To twoja decyzja, ale do domu nie masz już po co wracać.- oznajmiła oschle, po czym się rozłączyła. Nie spodziewałam się tego zupełnie. Wiedziałam, że się zdenerwuje, że na mnie nakrzyczy, ale nie tego. Nie mogłam uwierzyć w jej słowa.
Położyłam delikatnie telefon na szafce myśląc, że Tommo jeszcze śpi i zaczęłam płakać. Zabolały mnie słowa mamy. Nigdy nie sądziłam, ze będzie w stanie powiedzieć mi coś takiego.
-ej.. kotek, co się stało?- zapytał Lou przytulając mnie od tyłu. Przysłuchiwał się mojej rozmowie, ale nic nie rozumiał.
-dzwoniłam do rodziców i powiedziałam, o tym, że chcę się tutaj przeprowadzić..
-i co oni na to?
-mama powiedziała, że nie mam po co wracać do domu..- powiedziałam wpatrując się w podłogę. Louis otarł łzy spływające po moich policzkach i złapał za rękę.
-zobaczysz, ze wszystko się ułoży. Rozumiem, że cię to zabolało, ale pamiętaj, że masz mnie i ja zawszę będę cie kochać.- usłyszałaś od bruneta.
-dziękuję, też cię kocham.

_____________________________________________________
Przepraszam Was za kolejny nudny rozdział, ale musi być kilka takich, aby później zaczęło się coś dziać. W następnych rozdziałach będzie już ciekawiej. Obiecuję :) Kolejny postaram się dodać w tygodniu. Chciałam jeszcze podziękować wszystkim, którzy to czytają! Love Ya xxx  

sobota, 22 września 2012

Bo miłość to zbyt silne uczucie.

To było silniejsze ode mnie. Nie panowałem nad tym, co robię, gdy ona mnie przytuliła i poczułem jej cudowny zapach. Jej włosy opadły na moje ramiona, a jej twarz była tak blisko mojej. Nie dałem rady się powstrzymać. Wiedziałem, że nie powinienem. Co więcej po prostu nie mogłem, bo to dziewczyna mojego przyjaciela, ale w niej jest coś wyjątkowego. Coś czemu nie można się oprzeć. Przyciąga jak magnes. Nie wiem co ja sobie myślałem. Ona jest zakochana w moim przyjacielu. Jest z nim w ciąży i są razem szczęśliwi. Dawno nie widziałem tak idealnej pary. Widać, że są dla siebie stworzeni. W tym jak na siebie patrzą, jest coś magicznego. Czy ja się w niej zakochałam? Sam nie wiem. Raczej nie. Chyba bardziej zauroczyłem, bo miłość to zbyt silne uczucie. Miłość była pomiędzy nią, a Harrym.

Gdy przez tą krótką chwilę smakowałem jej ust czułem się wyjątkowo. Jej ciepłe wargi były ukojeniem na cały ból. Już zapomniałem o tym wszystkim co się wydarzyło niedawno. O tym jak cierpię przez Perri'e, o tym jak podle się czułem. Przy niej można zapomnieć o całym świecie. Nie mogłem jednak długo cieszyć się tą chwilą, bo poczułem jak Ania odsuwa swoje usta od moich. Ta cudowna, niezwykła chwila skończyła się. Ale czego ja się spodziewałem? Że odwzajemni pocałunek i powie mi,że mnie kocha? Hehh.. głupie nadzieje głupiego chłopaka. Przecież ona kocha tylko jego. Dobrze o tym wiedziałem i musiałem się z tym pogodzić.
-eeej.. co robisz?- spytała bardzo spokojnie kierując wzrok ku moim oczom. Widziałem to dlatego wzrok skierowałem na swoje buty. Nie chciałem patrzeć w jej oczy. Dlaczego? Hmmm... sam nie wiem. Może dlatego, że czułem się głupio po tym co zrobiłem, a może dlatego, że gdybym znów spojrzał w te jej nieziemskie oczy to znów bym to poczuł. Coś czego nie powinienem.
-przepraszam..- wyszeptałem i przetarłem oczy ręką. Byłem zmęczony.
-zaynn..- wypowiedziała moje imię kładąc mi rękę na ramieniu. Czułem, że na mnie patrzy i oczekuje jakiegoś wyjaśnienia z mojej strony, jednak ja nie potrafiłem teraz na nią spojrzeć, a co dopiero jej to wyjaśnić. Przecież to jest bez sensu. Jak historia zdesperowanej nastolatki.
-co ja mam ci powiedzieć? Przepaszam.. Po prostu przepraszam.- oznajmiłem i chciałem od niej odejść, ale ona mi nie pozwoliła. Zatrzymała mnie. Ale po po? Ja nie mam siły, żeby jej teraz cokolwiek powiedzieć.
-powiedz mi czemu to zrobiłeś. Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć..- powiedziała i ciągnęła mnie za sobą na kanapę. "Możesz mi wszystko powiedzieć". Co ja mam jej powiedzieć? Że zauroczyłem się tobą, jest w tobie coś, przez co czuje motyle w brzuchu, ale wiem, że ty i Harry się kochacie więc zapomnij o tym? Wolę to przemilczeć. Zatrzymać te uczucia dla siebie. To i tak nic nie zmieni.
-nie chcę o tym rozmawiać. To i tak bez znaczenia.- odpowiedziałem bez zbędnych emocji. Chciałem stamtąd jak najszybciej wyjść, ale wiedziałem też, że Ania tak łatwo nie odpuści. Nie pozwoli mi pójść dopóki się nie dowie, o co mi chodzi- chodzi o to, że dzisiaj byłem już bardzo zmęczony tym wszystkim. Gdy poczułem cie tak blisko mnie nie potrafiłem ci się oprzeć. Masz w sobie coś, co tak na mnie działa. Zauroczyłem się, tak po prostu. Przepraszam, jeszcze raz..- opowiedziałem jej to z wielkim trudem. Każde słowo ledwo przechodziło mi przez gardło. Tak, ten Zayn Malik, uważany za wielkiego badboy'a który bez większego problemu podbija kobiece serca z trudem rozmawiał o tym co czuje. Nigdy nie lubiłem mówić o swoich uczuciach, ale teraz przychodziło mi to z nadzwyczajnym trudem.
-Zayn.. po pierwsze to podziwiam cię za to, że miałeś odwagę mi to powiedzieć, bo mało kto byłby w stanie to zrobić, ale wiesz o tym, że jestem z Harry'm i to jego kocham. Jest dla mnie najważniejszy i nie pozwolę żeby cokolwiek nas rozdzieliło. Przykro mi..- gdy usłyszałem te słowa, poczułem ukłucie w sercu. Mimo wszystko, że bardzo dobrze to wiedziałem, gdy usłyszałem to z jej ust to zabolało mnie to.
-wiem. Widzę jak na siebie patrzycie. To co jest pomiędzy wami jest wyjątkowe. Jesteście chyba najlepszą para jaką znam. Naprawdę.. Ale to nie zależało ode mnie. Nie chciałem tego. A teraz chciał bym być sam. Przepraszam..- powiedziałem po czym wstałem z kanapy i poszedłem do swojej sypialni. Wyszedłem na balkon i wyciągnąłem z kieszeni kurtki paczkę papierosów. Wziąłem jednego, wsadziłem go do ust i zasłaniając się od wiatru podpaliłem. Zaciągnąłem się głęboko i zamknąłem oczy. Usłyszałem pukane do drzwi mojej sypialni. Wiedziałem, że to Anka, więc postanowiłem to zignorować. Otworzyłem oczy i rozejrzałem się po mieście kolejny raz zaciągając się dymem. Pukanie nie ustawiało.
-wejdź..- powiedziałem, a raczej wymusiłem to z siebie.
Ujrzałem ją. Podchodziła w moja stronę, po czym otworzyła drzwi balkonowe. Spojrzałem na nią, ale szybko odwróciłem wzrok. Patrzyłem się gdzieś w niebo i gwiazdy zgromadzone dzisiejszej nocy nad Londynem. Ani ja, ani Ania nie odzywaliśmy się. Zdziwiło mnie trochę to co zrobiła. Bez słów usiadła naprzeciwko mnie i sięgnęła po papierosy. Wyciągnęła jednego z paczki i podpaliła go. Widać, że nie robiła tego pierwszy raz.
-jesteś w ciąży. Chyba nie powinnaś palić papierosów- rzuciłem w jej stronę kolejny raz zaciągając się szlugiem.
-jeden papieros mi nie zaszkodzi. Mam już dość tego wszystkiego.- oznajmiła i wypuściła dym w moją stronę.- tylko nie mów Harry'emu bo się wkurzy.
-spoko. Jak chcesz, ale mimo wszystko uważam, że nie powinnaś palić w ciąży. To może zaszkodzić dziecku.
-naprawdę, od jednego papierosa nic nam się nie stanie.
-Jak chcesz..
Posiedzieliśmy chwile w ciszy. Wcale nie było niezręcznie.
-niech to wszystko zostanie między nami, ok?- spojrzała na mnie gasząc papierosa.
-ok, jasne. Jak chcesz- odpowiedziałem i wyciągnąłem kolejnego, bo poprzedniego już zgasiłem kilka minut temu.
-dzięki. Nie chcę go zranić. On jest naprawdę bardzo wrażliwy i mógł by to źle zrozumieć. A teraz idę do siebie. Dobranoc- powiedziała kierując się do wyjścia.
-nie ma sprawy. Dobranoc- odpowiedziałam w sumie to bez emocji. Zabrzmiało to trochę nie miło, ale nie było stać mnie na nic milszego.
-i nie pal za dużo.- oznajmiła po czym straciłem ją z pola widzenia. Cicho się zaśmiałem ponownie się zaciągając. Jestem, już uzależniony i nic na to nie poradzę. Źle się z tym czuję, szczególnie gdy moi bliscy i fani mówią mi, że to mi szkodzi, ale ja nie potrafię z ty skończyć. Za każdym razem gdy coś się wydarzy to nie potrafię przejść przez to bez nikotyny.

_____________________________________________________________
Jest kolejny. Jakiś krótki i nudny wyszedł. No trudno.. niedługo postaram się dodać kolejny i mam nadzieję, że znacznie ciekawszy :) I jak wiecie, czym więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej. Przepraszam za błędy. Love Ya xxxxx

piątek, 14 września 2012

Nie wytrzymałem

Tak cholernie żałowałem tego jak się zachowałem i tak bardzo bałem się spojrzeć jej teraz w oczy. Obawiałem się, że ona mi tego nie wybaczy. Przecież jej się mogło coś stać i to przeze mnie. Nigdy bym sobie tego nie wybaczył, dlatego tak bardzo się ucieszyłem gdy usłyszałem jej głos. Nie ważne, że zachrypnięty i osłabiony. Był jej.
Wszedłem do pokoju, jednak pozostałem przy wyjściu. Zauważyli mnie chłopaki, więc wyszli, żebyśmy mogli sami porozmawiać i sobie wszystko wyjaśnić. Dyskretnie spojrzałem na Anię. Wyglądała strasznie, była blada i miała podkrążone oczy. Było widać, że dużo płakała i nie spała. Nie miała w sobie tej radości i energii co zawsze.
Wpatrywała się w podłogę. Chyba chciała, żebym to ja zrobił pierwszy krok. Nie wiedziałem, jak mam się zachować. Miałem ochotę po prostu do niej podejść, przytulić i powiedzieć, że ją kocham. Że kocham ją najmocniej na świecie. Że to ona wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Że dzięki niej jestem szczęśliwy. Jednak to nie było takie proste. Bez słów usiadłem obok niej i spojrzałem na rękę zawiniętą bandażem. Gdy to zobaczyłem, coś we mnie pękło. Tak chciałem ją przytulić. Ona nie zwracała jednak na mnie uwagi. Wzrok miła skierowany w zupełnie innym kierunku. Gdyby nie to, że tu przyszła i czekała na mnie, to pomyślałbym, że jej już nie obchodzę.
-przepraszam.. tak strasznie cię przepraszam, za to, że gdy ty mnie najbardziej potrzebowałaś ja sobie po prostu wyszedłem. Zachowałam się jak gówniarz... Nie wiem czemu tak zrobiłem. Chyba dlatego, że nie potrafię dać ci wsparcia w tej trudnej sytuacji..
-ale ty mnie wspierasz- przerwała mi Ania- wspierasz mnie zawsze kiedy jesteś obok mnie. Kiedy mówisz, że mnie kochasz. Kiedy mnie przytulasz i całujesz. To mi wystarczy.
-to czemu to zrobiłaś?
-heh.. myślisz, że ja potrafię to wytłumaczyć. To było ode mnie silniejsze. Chciałam.... chciałam ulżyć sobie i wam- powiedziała, a z jej zapuchniętych oczu zaczęły spływać łzy.
-błagam cie nie mów tak!- powiedziałem i mocno ja przytuliłem. Schowałem głowę w jej ramionach, bo nie chciałem by widziała jak do oczu napływają mi łzy. 'Chciałam ulżyć sobie i wam'.. jak mogłem nie zauważyć, że ona przeżywa to tak mocno, że byłaby w stanie się zabić..
-kocham cię i nie wiem co bym zrobił, gdybym cię stracił. Obiecaj mi, że nigdy, ale to nigdy juz tego nie zrobisz.
-obiecuję- oznajmiła wyczerpana
-nie zapomnij, że jesteś miłością mojego życia i jesteś dla mnie najważniejsza. Nie ważne co by się działo pamiętaj, że cię kocham.
-też cię kocham.. bardzo
Przytuliłem ją i znowu czułem to ciepło i radość. Byłem szczęśliwy, że znów jest blisko mnie. Wyszliśmy z pokoju i zaprowadziłem Anię do sypialni. Potrzebowała snu.

#oczami Patrycji
Sama nie wiedziałam co mam myśleć o tej sytuacji. Gdy zobaczyłam Anię w takim stanie, aż zrobiło mi się słabo. Zaprzyjaźniłyśmy się przez ten wyjazd do Londynu. Może dlatego byłam taka wściekła na Harry'ego. Nie wierzyłam, że on zrobił jej coś takiego. Miałam ochotę w tamtym momencie znaleźć go i powiedzieć co sądzę o jego zachowaniu, ale wtedy Anka była ważniejsza. Nim zajmę się później.

Cały dzień spędziłam z Louisem. Chodziliśmy po mieście przy okazji wchodząc do kilku sklepów. Gdy wróciliśmy do domu znalazłam kartkę z napisem: Postanowiliśmy wyjść i trochę się oderwać od rzeczywistości. Macie dom tylko dla siebie :). Poznałam, że to Ani pismo, co mnie ucieszyło, bo znaczyło, że lepiej się czuje. Usiadłam razem z Louisem na kanapie w pokoju i zaczęliśmy rozmowę.
-Wiesz, że Anka przeprowadza się na stałe do Londynu, a co z tobą? Wracasz sama do Polski?
-sama nie wiem jak mam zrobić. tutaj mam ciebie, chłopaków no i Anię, a tam będę sama..
-to co za problem? Zostań tutaj z nami.. ze mną-mówił uśmiechając się
-to nie jest takie proste. Nie znasz moich rodziców. Decyzja o przeprowadzce tutaj jest równoznaczna z pogorszeniem naszych kontaktów. A i teraz wcale nie są najlepsze.
Lou podszedł do mnie i przytulił do siebie. Poczułam bicie jego serca.
-zadzwoń i z nimi o tym pogadaj. Inaczej nie dowiesz się jak będzie
-wiem. Zrobię to jutro.- odpowiedziałam i musnęła jego wargi
-kocham cię..- wyszeptałam
-ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Resztę dnia spędziliśmy wspólnie. Kocham spędzać z nim czas!

#oczami Zayn'a
Szliśmy do jakiegoś klubu. Nie miałem, na to zbytniej ochoty, ale namówili mnie. Chciałem sobie poprawić humor i zadzwonić po Perrie, ale ona nie odbierała. Szedłem za nimi ciągle wybierając jej numer, ale za każdym razem było tak samo. W końcu sobie odpuściłem, tłumacząc, że pewne jest zajęta czy coś. Weszliśmy do klubu i podeszliśmy do baru. Zamówiliśmy kilka drinków, piwo i sok dla Ani. Usiedliśmy do stolika, ale za chwilę wszyscy poza mną, Anią i Harry'm ruszyli na parkiet. Ja nie miałem ochoty na tańczenie, Ania nie mogła, ze względu na bóle brzucha, a Harry nie chciał jej zostawić samej więc też z nami siedział. Ja zacząłem degustacja drinków. Jeden, drugi, trzeci.. Przerwała mi Ania, która już sama siedziała naprzeciwko mnie. Kazała Hazzie iść się bawić. Miała rację. Już wypiłem wystarczająco, żeby poprawić sobie samopoczucie, ale i jednocześnie, żeby się nie upić.
-Zayn...- przerwała naszą rozmowę
-słucham?
-to nie jest Perrie?- zapytała i wskazała na blondynkę stojącą przy barze i całującą się z jakimś chłopakiem
-taaaak, ale co ona tu robi?! I to jeszcze z jakimś chłopakiem?!
Zdenerwowany ruszyłem w ich stron.
-dobrze się bawisz?!- zapytałem zaskoczonej moim widokiem Perrie
-Zayn? Co ty tu robisz?!
-co ty tutaj robisz?! I to jeszcze liżąc się z jakimś facetem?!
-Zayn to nie tak!
-A jak?! Weź... już sobie daruj- powiedziałem i chciałem od niej odejść, ale ona mnie zatrzymała
-poczekaj! Ja cie przepraszam. To dla mnie nic nie znaczyło! Tylko ty się dla mnie liczysz..
-tylko szkoda, że ty już dla mnie nie- odburknąłem i ruszyłem w stronę wyjścia. Wyjście uniemożliwiła mi Ania.
-zostań. Nie psuj sobie zabawy przez kogoś takiego. Ona na ciebie nie zasługiwała. Chodź i zapomnij.
-dzięki, ale chyba straciłem już ochotę na zabawę.
-to poczekaj tu chwilę. Powiem Harry'emu, że wychodzimy.
-my?-
-tak my. Nie puszczę cie teraz samego.
Ania poszła do Harry'ego, a ja czekałam na nią przed wyjściem. Było chłodno, a powietrze było bardzo orzeźwiające. Typowa londyńska noc. Nie wiem, dlaczego tak się mną przejęła, ale doszedłem do wniosku, że Harry ma wielkie szczęście będąc z nią. Taka dziewczyna to skarb.
-to co idziemy?- zapytała wychodząc z klubu
-jasne- odpowiedziałem wymuszając uśmiech
Szliśmy powoli cały czas rozmawiając. Czułem się przy niej bardzo swobodnie.
Doszliśmy po upływie ok. 30 minut.
-to ja lecę do siebie- powiedziała i chciała otwierać drzwi, gdy ja powstrzymałem
-nie proszę. Zostań ze mną.
-na pewno?
-tak,
-ok. Ale jak będziesz już chciał zostać sam to mów.
-oczywiście.
Siedzieliśmy w pustym mieszkaniu i rozmawialiśmy przy blasku księżyca padającego na nas zza okna. Zwierzyłem się jej ze wszystkiego co czułem.
Ona dokładnie mnie wysłuchała, a później przytuliła. Potrzebowałem tego, ale nie wytrzymałem i w pewnym momencie ja pocałowałem.

_________________________________________________________
Hej wszystkim. Wiem, że poprzedni rozdział był beznadziejny, ale w zamian teraz macie dłuższy i mam nadzieję, że lepszy. Jak wiecie zaczęła się szkoła i pewnie nie będę dodawała rozdziałów częściej niż co tydzień. Ale zobaczymy. Teraz jeśli chcecie szybko, kolejny rozdział i dowiedzieć jak potoczą się ich losy to komentujemy! Love Ya xxxxx

niedziela, 9 września 2012

Tylko płacz..

-skarbie..lepiej już?- zapytał z przejęciem Harry, leżąc obok mnie i głaszcząc po brzuchu
-tak, już jest ok. Nie martw się.
-to przez ten stres. Nie możesz się tak denerwować. Od teraz odpoczywasz i robisz jak najmniej. A jak już będziemy w Londynie to pójdziemy do lekarzy, żeby zobaczyć, czy z naszym maluszkiem wszystko w porządku.
-ale po co mam iść do lekarza? Na pewno wszystko dobrze.. to po prostu przez nerwy.
-pójdziesz do lekarza i koniec dyskusji. A teraz jeśli chcemy zdążyć na samolot to powinniśmy się zbierać.
Faktycznie było już dosyć późno, więc Harry szybko spakował nasze rzeczy. Nie pozwolił mi nic robić.  Dobrze, że chociaż pozwolił mi samej wyjść z hotelu. Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy na niedaleko położone lotnisko. Gdy dolecieliśmy w Londynie była 2.00 w nocy. Przyjechaliśmy do domu i od razu poszliśmy do sypialni. Momentalnie zasnęłam wtulona w Harry'ego.

KILKA DNI PÓŹNIEJ..
Z każdym dniem coraz ciężej jest mi z tą sytuacją. Wiem, że w tym momencie jestem pozostawiona sama sobie. Wiem, że jest ze mną Harry, który mnie wspiera, ale mimo wszystko, czuję się źle. W głowie cały czas mam słowa mojej mamy. Wiem, że to co mówiła nie jest prawdą i wiem, że Harry nigdy by mi czegoś takiego nie zrobił, ale boję się przyszłości. Cholernie się boję tego co będzie.

Siedziałam sama w mieszkaniu i nie miałam co ze sobą zrobić. Postanowiłam trochę posprzątać. Musiałam wykorzystać moment, w którym nie ma Harry'ego, bo on nie pozwala mi się ruszać z łóżka. Zaczęłam od kuchni. Nie było tam za specjalnego bałaganu, więc szybko przeszłam do łazienki. Wycierałam kurz i układałam w szafkach gdy natknęłam się na małe opakowanie. Dobrze wiedziałam, co znajduje się w środku, ale mimo wszystko je otworzyłam. Wyjęłam srebrną, błyszczącą żyletkę. Przez kilka minut wpatrywałam się w nią próbując ogarnąć myśli. Chciałam ulżyć sobie i innym. Opierając się o krawędź wanny przyłożyłam ją do wewnętrznej strony lewej ręki i zrobiłam pierwszą niegłęboką rysę, ale to nie był pożądany efekt, więc zrobiłam kolejną znacznie głębszą. Krew zaczęła spływać po ręce i kapać na beżowe kafelki. Każda kolejna była coraz mocniejsza i wykonana z większą ilością emocji. Krew i łzy mieszały się na wysokości szram i razem skapywały na podłogę. Kolejna, kolejna, kolejna rysa, aż do momentu gdy ktoś energicznym ruchem wyrwał mi narzędzie.
-Co ty kurwa robisz?!- wykrzyczał mi w twarz Harry
Nic nie powiedziałam. Po prostu nie byłam w stanie. Byłam wyczerpana. Złapałam tylko jego rękę i patrząc w jego oczy wyszeptałam:
-przepraszam.. ja nie chciałam, ale to była silniejsze ode mnie..
-i co?! Tylko tyle masz mi do powiedzenia?! Przepraszam?!
-to było pod wpływem chwili..
-pod wpływem chwili mogłaś się zabić!- krzyknął na mnie Harry i wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami. Tak po prostu wyszedł i mnie zostawił. Chciałam wybiec za nim, ale nie miałam siły. W połowie korytarza zatrzymałam się i zsunęłam po ścianie. Podkuliłam nogi i schowałam twarz w dłoniach. Ręka cały czas mi krwawiła brudząc przy tym moją, białą koszulkę. Łzy na twarzy, a na rękach i ubraniu krew. Nie miałam siły i ochoty na nic. Tylko płacz, który mnie jeszcze bardziej męczył.
Nie wiem ile tak siedziałam. Może to było 10 minut, a może 3 godziny. Nie wiem. Nie myślałam o czasie.
Ciszę przerwał mi dźwięk otwierających się drzwi. Wszedł Louis z Patrycją.
-Boże! Co się stało?!- zapytała przerażona dziewczyna, podbiegając do mnie.
-nic.. jak zwykle wszystko zjebałam
-a gdzie jest Harry?- przerwał nam zdenerwowany Louis
-nie wiem. Wyszedł gdzieś niedawno- odparłam bez żadnych emocji
-i zostawił cię tutaj samą w takim stanie?!

#oczami Louis'a
Wybiegłem wkurzony z mieszkania. Myślałem, że jak znajdę Harry'ego to dam mu w twarz. Jak on mógł zostawić ją samą w takiej chwili?! Wiedziałem gdzie go szukać. Po niedługim czasie wszedłem do baru. Odnalazłem Harry'ego wzrokiem przy barze. Siedział i pił. Zapłaciłem za niego i bez słów za bluzę wyprowadziłem go na zewnątrz. Miałem ochotę walnąć mu z całej siły, żeby się ogarnął.
-Człowieku?! Powiedz mi, czy ty w ogóle myślisz?! Zostawiłeś ją samą w takim stanie?! Wiesz, że ona mogła się tam wykrwawić?! Zachowujesz się jak gówniarz! Tylko pojawia się problem, a ty po prostu wychodzisz!
-zasłużyła sobie na to..- mówił półprzytomny
-słucham?! Na co sobie zasłużyła?! Na to, żeby się tam wykrwawić, czy na potraktowanie jej jak szmatę?! Zachowałeś się jakby ona dla ciebie nic nie znaczyła, a przecież jesteście dla siebie najważniejsi! Mówiłeś, że ją kochasz!
-i co z tego?
-ty jesteś żałosny! Co z tego?! Weź się już zamknij, bo nie mogę tego słuchać. porozmawiamy jak wytrzeźwiejesz.
Wsadziłem go do samochodu i po 10 minutach byliśmy pod blokiem. Zaprowadziłem go do nas, bo nie chciałem, żeby Anka oglądała go w takim stanie.

#oczami Harry'ego
Gdy się obudziłem zegar wskazywał 8.28. Myślałem, że głowa mi eksploduje. Całą noc przed oczami miałem obraz Ani z żyletką w ręku i krwią dookoła. Wszystko dokładnie pamiętałem. No może nie wszystko, bo nie pamiętam co się działo później. Musiałem się nieźle napić. Pamiętam tylko Louis'a krzyczącego na mnie. Zachowałam się jak debil. Chciałem jeszcze raz z nim porozmawiać.. tak na trzeźwo. Wiem, że wczoraj mi się należało.
-jak się czujesz?- zapytał wchodzący do pokoju Tommo. Chyba przywołałem go myślami.
-beznadziejnie
-i dobrze. Należało ci się. Teraz trochę się pomęcz.
-wiem, że mi się należało. I dzięki za to co wczoraj zrobiłeś.. no wiesz, że przyjechałeś po mnie i mnie opieprzyłeś. Zasłużyłem na to.
-od czego ma się przyjaciół? A teraz idź się trochę ogarnij, bo ktoś na ciebie czeka.
Lou wyszedł, a ja udałem się do łazienki. umyłem twarz zimna wodą i wziąłem coś od bólu głowy.
Niepewnie wyszedłem z pokoju i poszedłem do pomieszczenia z którego było słychać rozmowy. Uśmiechnąłem się gdy znów usłyszałem ten piękny głos.

___________________________________________________________
Wiem, rozdział jest beznadziejny, ale jest jaki jest. Przepraszam z błędy :) Love Ya xxx

poniedziałek, 3 września 2012

Kocham cię najmocniej na świecie..

-Siema!- wykrzyczeli Lou i Patrycja, którzy właśnie wchodzili do mieszkania
-hej!- odpowiedziałam razem z Harrym
-ej, co jest? Czemu się pakujesz?
-jutro z Anią lecimy do Polski. Chcemy ich osobiście poinformować o tym, że ona przeprowadza się tutaj na stałe.
-naprawdę?! no to super!- wykrzyczał uradowany Louis i mocno mnie uściskał
-ja tu jesteeeem..- oznajmił Harry udając poważnego
Patrycja razem z Boo Bear'em wyszli a ja kończyłam się pakować. Cudem udało nam się dopiąć walizkę z moimi rzeczami. Coś czuję, że będę miała nadbagaż, ale trudno. Następnie poszliśmy do Harry'ego w celu spakowania jego rzeczy. Zrobiłam to jednak ja, bo nie mogłam patrzeć, jak on to robi. Gdy byliśmy już gotowi, zorientowałam się, że nie jedliśmy śniadania. Wpadliśmy na pomysł, aby urządzić piknik. Wysłałam Harry'ego do sklepu, bo lodówka świeciła pustkami, a sama zajęłam się pakowaniem do koszyka koców, talerzy i różnych rzeczy potrzebnych do zrobienia pikniku.Gdy Loczek już wrócił wspólnie zrobiliśmy górę kanapek, które spakowaliśmy razem z napojami, chipsami i marchewkami dla Louisa. Gdy wszystko było gotowe, zaszliśmy po resztę chłopaków i Patrycję, i ruszyliśmy w stronę parku. To był raj dla Niall'a który co chwilę skupiał swoją uwagę na innej potrawie.
Do domu wróciliśmy wieczorem i urządziliśmy sobie seans filmowy. Podczas któregoś już z kolei filmu wszyscy zasnęliśmy na kanapach. Rano obudziły mnie krzyki Niall'a.
-Ludzie wstawać! Już jest po 8.00!
Razem z Harrym zerwaliśmy się jak poparzeni i pobiegliśmy się ubrać. Styles zaniósł walizki so samochodu Louisa, bo on miał nas odwieść. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i pojechaliśmy na lotnisko. Louis pomagał na z walizkami, ale w końcu nadszedł moment, w którym musieliśmy się pożegnać. Przytuliliśmy się z nim i poszliśmy w stronę odprawy. Niedługo po tym siedzieliśmy już w samolocie. Cały lot ze sobą przegadaliśmy. Nauczyłam Harrego kilku zwrotów po polsku tak żeby dobrze wypadł przed moimi rodzicami. Gdy mieliśmy lądować, zapięłam pasy i wtuliłam się w bark Loczka. On mnie objął i pocałował w czoło. Wiedziałam,że jestem przy nim bezpieczna.
W Polsce byliśmy o 14.30 i od razu wsiedliśmy do taksówki. Harry zdezorientowany patrzył na mnie gdy rozmawiałam z kierowca taksówki i mówiłam mu adres hotelu. Chciałam zamieszkać w hotelu, bo nie potrafiłabym codziennie patrzeć im w oczy i okłamywać tych, których kocham. Im bliżej byliśmy tym bardziej byłam zdenerwowana. Nie wiedziałam jak moi rodzice zareagują na wieść, że przeprowadzam się tak daleko od nich. Wiedziałam, że ich tym zranię, ale musiałam to zrobić.
Dojechaliśmy do hotelu. Rzuciłam walizkę w kąt i poszłam do łazienki, żeby się trochę odświeżyć. Wysuszyłam włosy, delikatnie się umalowałam i ubrałam an siebie kremowe spodnie i różową, luźną, długa koszulę. Harry też się ogarnął i o 16.30 byliśmy gotowi do wyjścia. Do domu było dosyć daleko, więc czekał nas dość długi spacer. O 18.00 staliśmy już przed drzwiami mieszkania moich rodziców. Strasznie się denerwowałam. Nie pewnym ruchem nacisnęłam dzwonek i czekałam, aż ktoś otworzy drzwi. Wykonała to moja mama.
-Ania! Co ty tu robisz kochanie? Przecież miałaś wracać dopiero za miesiąc- wykrzyczała kobieta po czym rzuciła mi się na szyję i mocno przytuliła
-Hej mamo.. no właśnie.. Możemy porozmawiać?
-Jasne wchodźcie.
-To jest Harry. Mój chłopak- oznajmiłam mamie
-miło Cię poznać Harry- przywitała się mama jednak on oczywiście nic nie rozumiał. Większość czasu spędziłam na tłumaczeniu. Robiło się późno więc wiedziałam, że nadszedł żeby powiedzieć mamie o mojej przeprowadzce. Wszystko jej opowiedziałam. No może nie wszystko, bo nie powiedziałam, że Harry jest sławny, no i o najważniejszym. Że jestem w ciąży. Trzeba przyznać, że ta rozmowa nie należała do najprzyjemniejszych. Chciałam już stamtąd jak najszybciej wyjść. Powiedziałam mamie, że jestem zmęczona po podróży i chcę wracać do hotelu. Tak też z Harrym zrobiliśmy i ok 21.00 byliśmy w pokoju hotelowym. Nie miałam sił na nic, więc położyłam się spać.
RANO..
Obudziłam się dosyć wcześnie, bo przed 8.00. Odwróciłam się w stronę Loczka . Wyglądał tak ślicznie jak spał. Patrzyłam się na niego i bawiłam się jego włosami, aż się obudził.
-cześć skarbie- powiedziałam do otwierającego oczy bruneta.
-hej kochanie. Co taka smutna?
-nie.. po prostu myślałam nad tym wszystkim. Cieszę się, że pojęłam taką decyzję i, że będę z tobą w Londynie. Tylko trochę mi przykro, że moja mama tak na to zareagowała. Zawsze miałam z nią dobre relacje.
-na pewno w końcu się dogadacie. A teraz nie możesz się tym przejmować, bo to będzie szkodziło naszemu maleństwu- powiedział Harry i pogłaskał mnie po brzuchu- a kiedy chcesz wracać do Londynu?
-jak najszybciej. Tam mi jest najlepiej!
Harry wziął laptopa leżącego na stole i wszedł na stronę biura podróży.
-najbliższy lot jest dzisiaj o 23.30. To co rezerwować?
-tak. To ty się tym zajmij a ja pójdę się ubrać.
Postanowiłam ubrać to, więc poszłam do łazienki się umyć, po czym przebrałam się w te ubrania. Włosy wysuszyłam i związałam w warkocza opadającego na ramię. O 12.00 wyszliśmy na spacer. Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, że dzisiaj w nocy wylatujemy. Ona stwierdziła, że zrobi obiad i żebyśmy przyszli.
Spacerowaliśmy dość długo. Zaszliśmy również do mojej przyjaciółki, z którą nie widziałam się od czasu wyjazdu. Mogła bym z nią rozmawiać cały dzień, ale musieliśmy już iść do domu, bo moja mama umówiła się się z nami na 15.00. Punktualnie przyszliśmy i przywitaliśmy się z obecnymi.
Przy stole panowała dosyć napięta atmosfera, ale za bardzo się tym nie przejmowałam. Chciałam wyjechać stąd w zgodzie z mamą. Strasznie się najadłam. W ciąży wzrósł mi apetyt jakieś trzy razy Wcześniej mogłam nic nie jeść kilka dni. A teraz.. Jak zacznę jeść to nie mogę przestać.
Była 17.00 gdy siedzieliśmy w salonie i rozmawialiśmy. Miałam wrażenie, że mam polubiła Harry'ego i pogodziła się z moja decyzją. Siedziałam na kanapie oparta o Harry'ego i robiłam za tłumacza. W pewnym momencie moja mama spoważniała i spojrzała mi prosto w oczy.
-możemy porozmawiać na osobności?- zapytała z bardzo poważnym wyrazem twarzy
-a nie możemy tutaj? Nie mam przed Harrym tajemnic, a poza tym on i tak dużo nie rozumie.
-dobrze jak chcesz. Więc odpowiedz mi na jedno pytanie. Tylko masz być ze mną szczera, dobrze?
-no jasne. Powiedz mi w końcu o co chodzi..
-jesteś w ciąży?- zapytała mnie mama, a mi od razu zrobiło się gorąco. Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Czy się przyznać, czy skłamać..
-o czym ty mówisz?! Jaka ciąża?! Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy?!
-myślałaś, że nie zauważę? Zawsze byłaś bardzo szczupła i nie ubierałaś się w luźne ubrania, a teraz?
-nie wpadłaś na to, że może po prostu przytyłam i chcę to zatuszować?
-znam cię trochę. Powiesz mi prawdę, czy mam cię zaprowadzić do lekarza?
Przez długą chwilę nic nie mówiłam. Złapałam Harry'ego za rękę i wzięłam głęboki oddech.
-tak. Jestem w ciąży.. z Harrym
-I ty chcesz się jeszcze tam wyprowadzić?! Wyjechałaś zaledwie na miesiąc i wracasz z brzuchem! A poza tym jak wy zamierzacie sobie poradzić? Kto będzie zarabiać na dziecko?!
-na pewno sobie poradzimy!
-jak?
-Harry jest w zespole. On jest sławny! Akurat pieniędzy mu nie brakuje!
-sławny?! I ty myślisz, że on chce ułożyć sobie z tobą przyszłość?! Nawet się nie spostrzeżesz jak znajdzie sobie kogoś nowego, a ciebie zostawi! Jak teraz tak nie jest to w przyszłości na pewno będzie miał jakieś na boku!
-nie wierzę, że to powiedziałaś..- oznajmiłam i z łzami w oczach wybiegłam z mieszkania. Harry nie mając pojęcia co się stało wyszedł za mną.
-Co się stało?!- zapytał zdenerwowany gdy szliśmy w stronę taksówki
-moja mama zauważyła, że jestem w ciąży i ...powiedziała trochę za dużo- powiedziałam cały czas nie mogąc uwierzyć w jej słowa
-ale co powiedziała? Przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć- oznajmił Harry i mocno mnie przytulił
-powiem ci jak już będziemy w hotelu.
Dojechaliśmy w około 20 minut. Była 19.00 gdy z Harrym byliśmy już w hotelowym pokoju.
-powiesz mi w końcu co się dokładnie stało?- podszedł do mnie Harry i złapał mnie za ręce.
-no to tak. Moja mama zauważyła, że jestem w ciąży. Na początku powiedziałam,że nie ale później powiedziałam prawdę. A później zaczęła mówić o utrzymaniu dziecka i powiedziałam jej, ze jesteś sławny. I się zaczęło.. Mówiła, że mnie zostawisz, że znajdziesz sobie inną..- w tym momencie zaczęłam płakać jak dziecko.
-przecież wiesz, że to nie prawda. Nigdy cię nie zostawię. Kocham cię najmocniej na świecie- powiedział i mnie przytulił
-wiem kochanie. I dlatego się z nią pokłóciłam. Tez Cię kocham. Bardzo- odparłam i za łzami w oczach wtuliłam siw w tors Harry'ego. Staliśmy tak dobrych kilka minut, gdy nagle poczułam strasznie mocny ból w podbrzuszu. Skuliłam się i złapałam za brzuch.
-ej.. co się dzieje?- zapytał mnie przestraszony Harry jednocześnie pomagając mi usiąść na łóżku.
-nie wiem. Strasznie boli mnie brzuch- odpowiedziałam łapiąc Harry'ego mocno za rękę.

______________________________________
Hej, hej! Jestem znowu! Trochę długo nic nie dodawałam, ale teraz macie za to długi rozdział. Potrzymam Was trochę w niepewności. Jeśli chcecie szybko rozdział to zapraszam do komentowania! Love You all xx