sobota, 22 września 2012

Bo miłość to zbyt silne uczucie.

To było silniejsze ode mnie. Nie panowałem nad tym, co robię, gdy ona mnie przytuliła i poczułem jej cudowny zapach. Jej włosy opadły na moje ramiona, a jej twarz była tak blisko mojej. Nie dałem rady się powstrzymać. Wiedziałem, że nie powinienem. Co więcej po prostu nie mogłem, bo to dziewczyna mojego przyjaciela, ale w niej jest coś wyjątkowego. Coś czemu nie można się oprzeć. Przyciąga jak magnes. Nie wiem co ja sobie myślałem. Ona jest zakochana w moim przyjacielu. Jest z nim w ciąży i są razem szczęśliwi. Dawno nie widziałem tak idealnej pary. Widać, że są dla siebie stworzeni. W tym jak na siebie patrzą, jest coś magicznego. Czy ja się w niej zakochałam? Sam nie wiem. Raczej nie. Chyba bardziej zauroczyłem, bo miłość to zbyt silne uczucie. Miłość była pomiędzy nią, a Harrym.

Gdy przez tą krótką chwilę smakowałem jej ust czułem się wyjątkowo. Jej ciepłe wargi były ukojeniem na cały ból. Już zapomniałem o tym wszystkim co się wydarzyło niedawno. O tym jak cierpię przez Perri'e, o tym jak podle się czułem. Przy niej można zapomnieć o całym świecie. Nie mogłem jednak długo cieszyć się tą chwilą, bo poczułem jak Ania odsuwa swoje usta od moich. Ta cudowna, niezwykła chwila skończyła się. Ale czego ja się spodziewałem? Że odwzajemni pocałunek i powie mi,że mnie kocha? Hehh.. głupie nadzieje głupiego chłopaka. Przecież ona kocha tylko jego. Dobrze o tym wiedziałem i musiałem się z tym pogodzić.
-eeej.. co robisz?- spytała bardzo spokojnie kierując wzrok ku moim oczom. Widziałem to dlatego wzrok skierowałem na swoje buty. Nie chciałem patrzeć w jej oczy. Dlaczego? Hmmm... sam nie wiem. Może dlatego, że czułem się głupio po tym co zrobiłem, a może dlatego, że gdybym znów spojrzał w te jej nieziemskie oczy to znów bym to poczuł. Coś czego nie powinienem.
-przepraszam..- wyszeptałem i przetarłem oczy ręką. Byłem zmęczony.
-zaynn..- wypowiedziała moje imię kładąc mi rękę na ramieniu. Czułem, że na mnie patrzy i oczekuje jakiegoś wyjaśnienia z mojej strony, jednak ja nie potrafiłem teraz na nią spojrzeć, a co dopiero jej to wyjaśnić. Przecież to jest bez sensu. Jak historia zdesperowanej nastolatki.
-co ja mam ci powiedzieć? Przepaszam.. Po prostu przepraszam.- oznajmiłem i chciałem od niej odejść, ale ona mi nie pozwoliła. Zatrzymała mnie. Ale po po? Ja nie mam siły, żeby jej teraz cokolwiek powiedzieć.
-powiedz mi czemu to zrobiłeś. Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć..- powiedziała i ciągnęła mnie za sobą na kanapę. "Możesz mi wszystko powiedzieć". Co ja mam jej powiedzieć? Że zauroczyłem się tobą, jest w tobie coś, przez co czuje motyle w brzuchu, ale wiem, że ty i Harry się kochacie więc zapomnij o tym? Wolę to przemilczeć. Zatrzymać te uczucia dla siebie. To i tak nic nie zmieni.
-nie chcę o tym rozmawiać. To i tak bez znaczenia.- odpowiedziałem bez zbędnych emocji. Chciałem stamtąd jak najszybciej wyjść, ale wiedziałem też, że Ania tak łatwo nie odpuści. Nie pozwoli mi pójść dopóki się nie dowie, o co mi chodzi- chodzi o to, że dzisiaj byłem już bardzo zmęczony tym wszystkim. Gdy poczułem cie tak blisko mnie nie potrafiłem ci się oprzeć. Masz w sobie coś, co tak na mnie działa. Zauroczyłem się, tak po prostu. Przepraszam, jeszcze raz..- opowiedziałem jej to z wielkim trudem. Każde słowo ledwo przechodziło mi przez gardło. Tak, ten Zayn Malik, uważany za wielkiego badboy'a który bez większego problemu podbija kobiece serca z trudem rozmawiał o tym co czuje. Nigdy nie lubiłem mówić o swoich uczuciach, ale teraz przychodziło mi to z nadzwyczajnym trudem.
-Zayn.. po pierwsze to podziwiam cię za to, że miałeś odwagę mi to powiedzieć, bo mało kto byłby w stanie to zrobić, ale wiesz o tym, że jestem z Harry'm i to jego kocham. Jest dla mnie najważniejszy i nie pozwolę żeby cokolwiek nas rozdzieliło. Przykro mi..- gdy usłyszałem te słowa, poczułem ukłucie w sercu. Mimo wszystko, że bardzo dobrze to wiedziałem, gdy usłyszałem to z jej ust to zabolało mnie to.
-wiem. Widzę jak na siebie patrzycie. To co jest pomiędzy wami jest wyjątkowe. Jesteście chyba najlepszą para jaką znam. Naprawdę.. Ale to nie zależało ode mnie. Nie chciałem tego. A teraz chciał bym być sam. Przepraszam..- powiedziałem po czym wstałem z kanapy i poszedłem do swojej sypialni. Wyszedłem na balkon i wyciągnąłem z kieszeni kurtki paczkę papierosów. Wziąłem jednego, wsadziłem go do ust i zasłaniając się od wiatru podpaliłem. Zaciągnąłem się głęboko i zamknąłem oczy. Usłyszałem pukane do drzwi mojej sypialni. Wiedziałem, że to Anka, więc postanowiłem to zignorować. Otworzyłem oczy i rozejrzałem się po mieście kolejny raz zaciągając się dymem. Pukanie nie ustawiało.
-wejdź..- powiedziałem, a raczej wymusiłem to z siebie.
Ujrzałem ją. Podchodziła w moja stronę, po czym otworzyła drzwi balkonowe. Spojrzałem na nią, ale szybko odwróciłem wzrok. Patrzyłem się gdzieś w niebo i gwiazdy zgromadzone dzisiejszej nocy nad Londynem. Ani ja, ani Ania nie odzywaliśmy się. Zdziwiło mnie trochę to co zrobiła. Bez słów usiadła naprzeciwko mnie i sięgnęła po papierosy. Wyciągnęła jednego z paczki i podpaliła go. Widać, że nie robiła tego pierwszy raz.
-jesteś w ciąży. Chyba nie powinnaś palić papierosów- rzuciłem w jej stronę kolejny raz zaciągając się szlugiem.
-jeden papieros mi nie zaszkodzi. Mam już dość tego wszystkiego.- oznajmiła i wypuściła dym w moją stronę.- tylko nie mów Harry'emu bo się wkurzy.
-spoko. Jak chcesz, ale mimo wszystko uważam, że nie powinnaś palić w ciąży. To może zaszkodzić dziecku.
-naprawdę, od jednego papierosa nic nam się nie stanie.
-Jak chcesz..
Posiedzieliśmy chwile w ciszy. Wcale nie było niezręcznie.
-niech to wszystko zostanie między nami, ok?- spojrzała na mnie gasząc papierosa.
-ok, jasne. Jak chcesz- odpowiedziałem i wyciągnąłem kolejnego, bo poprzedniego już zgasiłem kilka minut temu.
-dzięki. Nie chcę go zranić. On jest naprawdę bardzo wrażliwy i mógł by to źle zrozumieć. A teraz idę do siebie. Dobranoc- powiedziała kierując się do wyjścia.
-nie ma sprawy. Dobranoc- odpowiedziałam w sumie to bez emocji. Zabrzmiało to trochę nie miło, ale nie było stać mnie na nic milszego.
-i nie pal za dużo.- oznajmiła po czym straciłem ją z pola widzenia. Cicho się zaśmiałem ponownie się zaciągając. Jestem, już uzależniony i nic na to nie poradzę. Źle się z tym czuję, szczególnie gdy moi bliscy i fani mówią mi, że to mi szkodzi, ale ja nie potrafię z ty skończyć. Za każdym razem gdy coś się wydarzy to nie potrafię przejść przez to bez nikotyny.

_____________________________________________________________
Jest kolejny. Jakiś krótki i nudny wyszedł. No trudno.. niedługo postaram się dodać kolejny i mam nadzieję, że znacznie ciekawszy :) I jak wiecie, czym więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej. Przepraszam za błędy. Love Ya xxxxx

3 komentarze:

  1. Wcale nie nudnu .. jest super ;**
    Szybko nn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle zajebisty i wcale nie nudny baby : ***
    Szybko nn :)

    Love ya
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń