-wrócę najszybciej jak się da- powiedział troskliwie Harry i pocałował mnie w czoło
-dobrze, nie martw się o mnie- oznajmiłam i odprowadziłam Lokowatego do drzwi
-wiesz dobrze, że i tak będę. I pamiętaj o tym o czym ci mówiłem, żebyś nigdzie sama nie wychodziła i nikomu nieznajomemu nie otwierała drzwi
-pamiętam. A teraz idź, bo się spóźnicie- powiedziałam i posłałam Harry'emu wymuszony uśmiech.
-jakby coś się działo to dzwoń. Kocham cię- oznajmił Hazza, pocałował mnie czule w usta a później w pokaźny jak na czwarty miesiąc ciąży brzuch
-ja ciebie też kocham. Pa- pożegnałam się ze Styles'em i zamknęłam drzwi. Źle się czułam sama w tym mieszkaniu. Przed Harry'm udawałam, że wszystko jest w porządku, ale tak naprawdę bardzo się bałam. Nie mówię mu o tym, bo nie chcę go martwić, ale te groźby nie pozwalają mi nawet spać w nocy. Przy nim czuję się bardzo bezpieczna, ale nie zawsze przecież może przy mnie być. W końcu jest w zespole i ma też wiele obowiązków. Tak jak dzisiaj. Musiał pojechać razem z chłopakami do studia.
Włączyłam telewizję i laptopa aby choć na chwile zająć czymś myśli. Jak zwykle włączyłam jakiś film i zalogowałam się na twitterze. Nie miałam co robić więc czytałam tweety do mnie. Jak zwykle są i hejty i wiadomości, w których piszą, że mnie kochają. Odpisywałam na jak najwięcej z nich, gdy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Na wyświetlaczu zobaczyłam napis 'Harry <3'
-tak?- odebrałam ze znacznie pogodniejszym głosem
-jak tam? Wszystko dobrze kochanie?
-tak, wszystko ok
-no dobrze. Może uda nam się szybciej skończyć to wcześniej wrócę
-ok, czekam- rozłączyłam się i powróciłam do wcześniej wykonywanej czynności. Harry'ego nie było dopiero 40 minut, a ja czułam się jakbym nie widziała go cały dzień. Zadzwoniłam do Patrycji, która poszła do kosmetyczki i chwilę z nią porozmawiałam, żeby zająć czymś myśli. Chciałam, żeby Harry już wrócił. Porozmawiałam z nią kilka minut, ale po zakończonej rozmowie moje myśli znów wzięły górę. Co chwilę nerwowo spoglądałam na zegar i odliczałam czas do powrotu Hazzy.
Siedziałam na fotelu i bezcelowo przełączałam programy, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Serce zaczęło mi szybciej bić. Cicho podeszłam do drzwi i spojrzałam przez wizjer, aby zobaczyć kto to, ale gdy zobaczyłam osobę stojąca za drzwiami zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam myśleć. Serce biło mi jak szalone. Dzwonek zabrzmiał ponownie, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Postanowiłam jednak otworzyć. Spojrzałam niepewnie na chłopaka stojącego na klatce schodowej. To był Kacper. Ten sam, w którym byłam zakochana jeszcze przed wakacjami. Zakochana.. wtedy jeszcze nie wiedziałam jak mocne znaczenia ma to słowo. Dopiero teraz wiem co to znaczy kochać. To było zwykłe, ślepe zauroczenie.
-co ty tu robisz?- zapytałam z widocznym zniesmaczeniem w głosie. Nie otrzymałam odpowiedzi. Brunet wpatrywał się we mnie, a głównie w mój brzuch bez słowa.
-powiesz coś w końcu?- w moim głosie pojawiła się niewiadomego mi pochodzenia nienawiść. Moje uczucia do niego zmieniły się radykalnie. Kiedyś królował w mojej głowie, a na jego widok pojawiał mi się uśmiech na twarzy, a teraz? Teraz wręcz go znienawidziłam.
-nasza klasa jest tu na wycieczce, a ja chciałem cię zobaczyć i ci coś powiedzieć..- wykrztusił Kacper-ale ty.. jesteś..
-tak jestem w ciąży- przerwałam mu nieudolną wypowiedź
-dobra.. miałem ci coś powiedzieć. Więc odkąd wyjechałaś z Patrycją uświadomiłem sobie, że coś do ciebie czuję. Nigdy nie byłaś mi obojętna, ale dopiero wtedy to do mnie dotarło. -nie wiedziałam co mam powiedzieć. Gdybym usłyszała to kilka miesięcy wcześniej byłabym prze szczęśliwa, ale teraz miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
-i co? Myślałeś, że ci się po tym rzucę na szyję? A co się z tobą działo kiedy cię potrzebowałam? Teraz jestem w końcu szczęśliwa i nie pozwolę ci tego zepsuć
-z kim jesteś szczęśliwa? Z gościem, który zrobił ci dziecko?- zakpił Kacper, a we mnie coś pękło. Po tych słowach go znienawidziłam do reszty.
-tak, dokładnie z nim. Kocham go
-kochasz? To czemu go tu z tobą nie ma? A może on nawet nie wie, że będzie miał dziecko?
-nie mów tak. - powiedziałam stanowczo
-czemu? Puściłaś się a teraz nie chcesz się do tego przyznać. Proste.
-słucham? Co ty do niej powiedziałeś?!- zobaczyłam zdenerwowanego Harry'ego zmierzającego w stronę Kacpra
-to co słyszałeś. Jest zwykłą dziwką- nie zdążył dokończyć, bo Harry go uderzył. Wystraszyłam się, ale dzięki Bogu szybko pojawiła się reszta chłopaków i zabrała Hazzę od chłopaka. Liam szybko do mnie podszedł i przytulił. Zaczęłam płakać. Za chwilę podbiegł Lokowaty i gwałtownym, ale czułym ruchem przyciągnął mnie do swojego torsu. Mocno przytulił i złożył kilka pocałunków na czubku mojej głowy. Staliśmy tak, aż trochę się uspokoiłam, a później weszliśmy do mieszkania. Chłopaki poszli na górę, żebyśmy mogli spokojnie sami porozmawiać. Leżałam z głową na kolanach Styles'a a on głaskał mnie jedna ręka po głowie, a druga po brzuchu.
-dobrze się chociaż czujesz?- zapytał troskliwie
-tak, dobrze
-powiesz mi kto to był? I czego od ciebie chciał?
-to był Kacper. Gdy chodziłam z nim do klasy coś między nami było. Bardzo mi na nim zależało, ale on miał dziewczynę i dawał mi tylko sprzeczne sygnały. Po prostu się mną bawił, a teraz.. przyszedł tutaj i powiedział, że chce ze mną być. Ale gdy mu powiedziałam, że teraz jestem szczęśliwa z ojcem mojego przyszłego dziecka, coś w niego wstąpiło.. Nie wiem co by się stało gdyby nie ty..- powiedziałam a w oczach ponownie pojawiły się łzy, które za chwile otarł Harry
-nawet nie wie co stracił- uśmiechnął się szeroko, co od razu spowodowało poprawę mojego humoru- a teraz nie myśl o tym. Nie możesz się denerwować.
______________________
Jest kolejny :)
Wiem, że znów długo czekaliście, za co bardzo przepraszam, ale rozumiecie, szkoła.
Rozdział wyszedł beznadziejny, ale za to następny postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu :)
Świetny jak zwykle !
OdpowiedzUsuńAle ja chce więcej Lou i Patrycji :D
xxx