piątek, 15 marca 2013

Czekałam na ciebie kochanie..

Patrycja z Tomlinsonem na kolacji, a ja z Harrym sami w domu. Idealnie. Więc zaraz po tym jak wyszli....no dobra... może to pomińmy...
-nie odbieraj- szepnął mi do ucha gdy przerwał nam telefon
-może to coś ważnego, poczekaj- uśmiechnęłam się po czym odebrałam, a Harry przybliżył się tak aby wszystko słyszeć
-przekaż swojemu chłopakowi, że wcześniej czy później ja zrobię to co postanowiłem i wykorzystam każdy moment-fala gorąca przeszła moje ciało, a serce zaczęło szybciej bić. W tym momencie zaczęłam się naprawdę bać i przekonywać że dla Bleak'a to nie są żarty..
-powiedziałem ci, że masz ją zostawić- krzyknął Harry po tym jak zabrał mi telefon- niech tylko coś jej się stanie, a gorzko tego pożałujesz. Tylko spróbuj się do niej zbliżyć- powiedział Hazz, rozłączył się a telefon rzucił energicznie na szafkę. Schował twarz w dłonie i głośno odetchnął, po czym spojżał na moją twarz, na której malował się widoczny strach. W jego oczach widoczna była bezradność, która wręcz rozrywała go od środka.
-chodź do mnie-rozkazał wręcz po czym gwałtownie przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił-nie pozwolę cię skrzywdzić-powiedział po czym ucałował czubek mojej głowy
-wiem o tym..

#oczami Lou
Siedzę i patrzę na nią.. jej piękne brązowe oczy, długie, ciemne włosy opadające na ramiona i jej przesłodki uśmiech.. mój ideał, który naszczęście należy tylko do mnie. W takich chwilach uświadamiam sobie jakim wielkim jestem szczęściarzem, że spotkałem ją na swojej drodze. Jest moim słońcem, które wprowadziło mnóstwo światła do mojego życia, od razu po tym jak się w nim pojawiła.
-o czym tak myślisz?- zapytała Patrycja z uśmiechem popijając czerwone wino z kieliszka
-o tobie.. o tym jaka jesteś piękna.. i o tym jakim cholernym szczęściarzem jestem- powiedziałem patrząc jej głęboko w oczy. Jej policzki delikatnie się zaczerwieniły, co było naprawde słodkie,  a mój uśmiech stał się jeszcze szerszy i bardziej pogodny.
-no to co.. Za nas?- zaproponowałem unosząc kieliszek z winem delikatnie do góry
-za nas- uśmiechnęła się i delikatnie dotknęła swoim naczyniem moje.
Zjedliśmy kolację i niestety musieliśmy wrócić wcześniej niż planowaliśmy, bo Patrycja źle się poczuła. Chyba się czymś zatruła, ale jak to by powiedział Daddy direction zdrowie przede wszystkim więc skończyliśmy wcześniej.
-jesteśmy!- krzyknąłem gdy wchodziliśmy do mieszkania
-co tak wcześnie?- zapytała Ania wychodząca z sypialni
-Pati się źle poczuła, więc rozumiesz. Ale, jeśli wam w czymś przeszkodziliśmy to przepraszamy i zachowujcie się jakby nas tu nie było.- zaśmiałem się i kazałem iść Patrycji do sypialni, żeby się położyła. Sam zrobiłem jej gorącą, malinową herbatę i dołączyłam do niej. Po chwili przyszła Ania z lekami dla Pati.
-zapiszę cię jutro do lekarza- powiedziałem gdy oboje leżeliśmy na łóżku i oglądaliśmy jakiś film.
-nie trzeba, naprawdę. Przejdzie mi- uśmiechnęła się i z powrotem przeniosła swój wzrok na ekran telewizora
-ale ja wolę być pewny, że jest wszystko dobrze. Zrozum, martwię się..-przeczesałem jej włosy palcami i odgarnąłem kosmyk włosów spadających na jej czoło, po czym delikatnie je ucałowałem.
-niech ci będzie..
-no i tak ma być. A teraz postaraj się zasnąć to ci dobrze zrobi.

#oczami Harry'ego
Obudziłem się dosyć późno, choć i tak wcześniej od tego mojego kochanego śpiocha. Wstałem i ubrałem się w pierwsze rzeczy na jakie się natknąłem, po czym poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie herbatę i odpaliłem laptopa. Napisałem 'dzień dobry' na twitterze po czym wziąłem się za robienie śniadania. Zrobiłem naleśniki, które zadziwiająco dobrze mi wyszły. Za chwilę przyszedł zaspany Louis, po nim Ania, a na końcu Patrycja.
-jak się czujesz?- zapytał Tommo
-tak sobie.. bywało lepiej- odpowiedziała Pati
-zjedz chociaż coś
-nie dam rady nic przełknąć. Przepraszam
-dobra, to chociaż herbatę wypij. Na 13 masz wizytę u lekarza, a przez resztę wieczoru zaopiekuje się toba Ania, bo my mamy program na żywo
-dobrze, damy radę

~*~
- i co?- zapytałem Louis'a i Pati wychodzących z gabinetu lekarskiego
-jakaś grypa, więc musi leżeć i brać leki, ale wykupimy je później, albo jutro bo teraz musimy spieszyć się do studia, bo pewnie już na nas czekają-odrzekł Lou, po czym szybko wsiedliśmy do samochodu i odwieźliśmy dziewczyny do domy, a sami pojechaliśmy do studia.

#oczami Ani
-idź szybko, przebieraj się w piżamy, a późnij do łóżka- rozkazałam Patrycji na wejściu a sama udałam się do salonu i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor, laptopa i poszłam do kuchni po coś do jedzenia po drodze jeszcze zaglądając do Pati.
-jak będziesz coś chciała to krzycz-oznajmiłam Patrycji i wróciłam do salonu. Co chwilę do niej zaglądałam, aby sprawdzić jak się czuje i żeby czasami sprawdzić jej temperaturę, ale z każdym razem gorączka wzrastało, a jej samopoczucie się pogarszało.
-wykończysz mi się tutaj- powiedziałam zmartwiona gdy spojrzałam na termometr
-aż tak źle?
-no nie najlepiej. Dobra, pójdę szybko do apteki i wykupie ci te leki, to ci pomogą- powiedziałam
-nie. Miałaś przecież nigdzie sama nie wychodzić.
-spokojnie, nic mi się przecież nie stanie. Apteka jest tuż za rogiem a jest jeszcze dosyć widno. Będzie dobrze- uśmiechnęłam się do widocznie niezadowolonej moim pomysłem Patrycji - wracam za 5 minut
Wzięłam torebkę, włożyłam buty i wyszłam z mieszkania. Schodami zeszłam na sam dół i frontowymi drzwiami wyszłam na chodnik. Szukałam w torebce recepty, na leki Patrycji, gdy dochodziłam do rogu zamieszkiwanego przez nas bloku.
-przepraszam- powiedziałam, w pośpiechu gdy wpadłam na kogoś stojącego tam.
-czekałam na ciebie kochanie..- zaśmiał się chłopak
-słucham?  Chyba mnie z kimś pomy...- nie dokończyłam bo podniosłam wzrok na chłopaka i rozpoznałam w nim Bleak'a...

sobota, 26 stycznia 2013

Mógłbym jej nigdy nie wypuszczać z rąk..

# oczami Harry'ego
Przerasta mnie już to. Ta sytuacja z której chyba nie ma wyjścia towarzyszy mi dwadzieścia cztery godziny na dobę, a jedyne co mogę zrobić to ją przytulić. Widzę jak ją to męczy. Ania próbuje to ukryć, ale ja ją za dobrze znam. Dla jej bezpieczeństwa postanowiłem, że zamieszka ze mną, Louis'em i Patrycją u nas w mieszkaniu, a reszta chłopaków pójdzie do mieszkania dziewczyn.

Ania z Patrycją rozpakowywały rzeczy, a ja siedziałem z Lou w kuchni.
-a lodówka jak zwykle pusta
-no, przydałoby się pójść do sklepu- powiedział Loui
-to idziemy?- zapytałem, a Tommo pokiwał twierdząco głową
Poszliśmy do wyjścia i zaczęliśmy się ubierać
-idziecie gdzieś?- zapytała Patrycja, która widziała nas z pokoju
-trzeba zrobić zakupy więc idziemy do sklepu. Idziesz z nami?- zaproponował Tommo
-no jasne- powiedziała i zaczęła zakładać buty
-ekhem- usłyszałem głos Ani. Stała oparta o futrynę i wpatrywała się w nas- a ja to co?
-a ty zostajesz w domu. Powiem chłopakom, żeby do ciebie przyszli- odpowiedziałem
-chyba sobie żartujesz. Louis weź mu coś powiedz, bo ja już nie mam na niego siły
-stary, naprawdę chyba trochę przesadzasz. Jesteś nadopiekuńczy. Przecież będzie z nami- stwierdził Louis. Co zrobię, że tak bardzo się o nią martwię?

W czwórkę wyszliśmy z mieszkania po czym wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do najbliższego supermarketu. Od razu chwyciłem Anię za rękę, po czym weszliśmy do sklepu. Chodziliśmy między regałami i szukaliśmy wszystkich potrzebnych rzeczy.

#Oczami Louis'a
-wiesz, że cię kocham?- powiedziałem do Pati, kiedy trochę oddaliliśmy się od Ani i Harry'ego.
-a ciebie co tak na miłości wzięło?- zapytała wodząc wzrokiem po kolejnych sklepowych półkach
-nie wiem. Tak po prostu.- przyciągnąłem ją do siebie i czule pocałowałem. Mógłbym jej nigdy nie wypuścić z rąk..
-ej.. nie w miejscu publicznym- zaśmiała się
-mam propozycję..- powiedziałem ciągle muskając jej malinowe usta
-hmm
-dzisiaj wieczorem.. zapraszam cię na romantyczną kolację..  we dwoje. Co ty na to?
-cudownie

#Oczami Harry'ego
Nasze gołąbki miziają się przy nabiale, a my robimy całe zakupy. No nic, trzeba będzie im przeszkodzić. Szliśmy w ich kierunku, gdy zobaczyłem między regałami postać, która bardzo mnie zaniepokoiła. Wysoki brunet w luźnej bluzie i okularach przeciwsłonecznych. Bleak. Mocno złapałem za nadgarstek Ani i zaprowadziłem do Louis'a.
-coś się stało?- zapytał wyraźniej zaniepokojony Lou
-idźcie szybko do samochodu. Ja muszę jeszcze coś załatwić.
Spojrzałem na Anię.. Domyśliła sie o co chodzi.. Widziałem w jej oczach strach i te błagalne 'nie idź tam, zostań ze mną', ale tym razem nie mogłem i szybkim krokiem ruszyłem w jego stronę.
-czego ty kurwa ode mnie chcesz?
-zemścić się- odpowiedział bez żadnych widocznych emocji
-proszę bardzo. Ale zostaw ją.. Ze mną możesz zrobić co chcesz, ale jej nie masz prawa dotknąć

#oczami Louis'a
-nie ruszajcie się stąd- rozkazałem dziewczynom, po czym szybko podszedłem do Harry'ego i Bleak'a.
-słuchaj, jeszcze raz zobaczę jakąś groźbę, czy cokolwiek,a będziesz skończony. Dobrze wiesz, że policja już się tobą interesuje więc wystarczy jeden ruch, a znów wrócisz do kolegów z więzienia. - powiedziałem stanowczo po czym Bleak odszedł bez słowa.

#oczami Ani
Każda sekunda stawała się dla mnie wiecznością gdy musiałam na nich czekać. Tak bezczynnie czekać.. Ręce mi się trzęsły i nie mogłam opanować myśli. Z trudem powstrzymywałam łzy, które cisnęły mi się do oczu. Hormony tylko jeszcze pogarszały sytuację.
-Boże, Harry- szepnęłam i natychmiast wtuliłam się w niego. Chłopak mocno odwzajemnił uścisk i pocałował mnie w czubek głowy
-ej, wszystko jest dobrze, kochanie..- wyszeptał mi gdy zauważył jak bardzo byłam przejęta.

Szybko dokończyliśmy zakupy i wróciliśmy do domu.

-to my wychodzimy- powiedziała Pati zaglądając do sypialni mojej i Harry'ego. Wyglądała obłędnie! Włosy upięte w ślicznego koka, mocniejszy makijaż i ubrana w to.
-powodzenia na randce!
-dziękujemy- krzyknął Lou po czym oboje wyszli. To mamy do tylko dal siebie.

_____________
Ta daa!
Wiem, że jest beznadziejny, ale pisany na szybko. I wiem, że jest krótki, ale musiałam przerwać w tym momencie :)
I mam do Was prośbę, abyście wzięli udział w ankiecie. (po prawej stronie, na górze) chałabym sie zorientować ile osób czyta i czy jest sens pisać dalej :)
KISSES xx

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Nigdy nie byłaś mi obojętna

-wrócę najszybciej jak się da- powiedział troskliwie Harry i pocałował mnie w czoło
-dobrze, nie martw się o mnie- oznajmiłam i odprowadziłam Lokowatego do drzwi
-wiesz dobrze, że i tak będę. I pamiętaj o tym o czym ci mówiłem, żebyś nigdzie sama nie wychodziła i nikomu nieznajomemu nie otwierała drzwi
-pamiętam. A teraz idź, bo się spóźnicie- powiedziałam i posłałam Harry'emu wymuszony uśmiech.
-jakby coś się działo to dzwoń. Kocham cię- oznajmił Hazza, pocałował mnie czule w usta a później w pokaźny jak na czwarty miesiąc ciąży brzuch
-ja ciebie też kocham. Pa- pożegnałam się ze Styles'em i zamknęłam drzwi. Źle się czułam sama w tym mieszkaniu. Przed Harry'm udawałam, że wszystko jest w porządku, ale tak naprawdę bardzo się bałam. Nie mówię mu o tym, bo nie chcę go martwić, ale te groźby nie pozwalają mi nawet spać w nocy. Przy nim czuję się bardzo bezpieczna, ale nie zawsze przecież może przy mnie być. W końcu jest w zespole i ma też wiele obowiązków. Tak jak dzisiaj. Musiał pojechać razem z chłopakami do studia.

Włączyłam telewizję i laptopa aby choć na chwile zająć czymś myśli. Jak zwykle włączyłam jakiś film i zalogowałam się na twitterze. Nie miałam co robić więc czytałam tweety do mnie. Jak zwykle są i hejty i wiadomości, w których piszą, że mnie kochają. Odpisywałam na jak najwięcej z nich, gdy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Na wyświetlaczu zobaczyłam napis 'Harry <3'
-tak?- odebrałam ze znacznie pogodniejszym głosem
-jak tam? Wszystko dobrze kochanie?
-tak, wszystko ok
-no dobrze. Może uda nam się szybciej skończyć to wcześniej wrócę
-ok, czekam- rozłączyłam się i powróciłam do wcześniej wykonywanej czynności. Harry'ego nie było dopiero 40 minut, a ja czułam się jakbym nie widziała go cały dzień. Zadzwoniłam do Patrycji, która poszła do kosmetyczki i chwilę z nią porozmawiałam, żeby zająć czymś myśli. Chciałam, żeby Harry już wrócił. Porozmawiałam z nią kilka minut, ale po zakończonej rozmowie moje myśli znów wzięły górę. Co chwilę nerwowo spoglądałam na zegar i odliczałam czas do powrotu Hazzy.

Siedziałam na fotelu i bezcelowo przełączałam programy, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Serce zaczęło mi szybciej bić. Cicho podeszłam do drzwi i spojrzałam przez wizjer, aby zobaczyć kto to, ale gdy zobaczyłam osobę stojąca za drzwiami zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam myśleć. Serce biło mi jak szalone. Dzwonek zabrzmiał ponownie, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Postanowiłam jednak otworzyć. Spojrzałam niepewnie na chłopaka stojącego na klatce schodowej. To był Kacper. Ten sam, w którym byłam zakochana jeszcze przed wakacjami. Zakochana.. wtedy jeszcze nie wiedziałam jak mocne znaczenia ma to słowo. Dopiero teraz wiem co to znaczy kochać. To było zwykłe, ślepe zauroczenie.
-co ty tu robisz?- zapytałam z widocznym zniesmaczeniem w głosie. Nie otrzymałam odpowiedzi. Brunet wpatrywał się we mnie, a głównie w mój brzuch bez słowa.
-powiesz coś w końcu?- w moim głosie pojawiła się niewiadomego mi pochodzenia nienawiść. Moje uczucia do niego zmieniły się radykalnie. Kiedyś królował w mojej głowie, a na jego widok pojawiał mi się uśmiech na twarzy, a teraz? Teraz wręcz go znienawidziłam.
-nasza klasa jest tu na wycieczce, a ja chciałem cię zobaczyć i ci coś powiedzieć..- wykrztusił Kacper-ale ty.. jesteś..
-tak jestem w ciąży- przerwałam mu nieudolną wypowiedź
-dobra.. miałem ci coś powiedzieć. Więc odkąd wyjechałaś z Patrycją uświadomiłem sobie, że coś do ciebie czuję. Nigdy nie byłaś mi obojętna, ale dopiero wtedy to do mnie dotarło. -nie wiedziałam co mam powiedzieć. Gdybym usłyszała to kilka miesięcy wcześniej byłabym prze szczęśliwa, ale teraz miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
-i co? Myślałeś, że ci się po tym rzucę na szyję? A co się z tobą działo kiedy cię potrzebowałam? Teraz jestem w końcu szczęśliwa i nie pozwolę ci tego zepsuć
-z kim jesteś szczęśliwa? Z gościem, który zrobił ci dziecko?- zakpił Kacper, a we mnie coś pękło. Po tych słowach go znienawidziłam do reszty.
-tak, dokładnie z nim. Kocham go
-kochasz? To czemu go tu z tobą nie ma? A może on nawet nie wie, że będzie miał dziecko?
-nie mów tak. - powiedziałam stanowczo
-czemu? Puściłaś się a teraz nie chcesz się do tego przyznać. Proste.
-słucham? Co ty do niej powiedziałeś?!- zobaczyłam zdenerwowanego Harry'ego zmierzającego w stronę Kacpra
-to co słyszałeś. Jest zwykłą dziwką- nie zdążył dokończyć, bo Harry go uderzył. Wystraszyłam się, ale dzięki Bogu szybko pojawiła się reszta chłopaków i zabrała Hazzę od chłopaka. Liam szybko do mnie podszedł i przytulił. Zaczęłam płakać. Za chwilę podbiegł Lokowaty i gwałtownym, ale czułym ruchem przyciągnął mnie do swojego torsu. Mocno przytulił i złożył kilka pocałunków na czubku mojej głowy. Staliśmy tak, aż trochę się uspokoiłam, a później weszliśmy do mieszkania. Chłopaki poszli na górę, żebyśmy mogli spokojnie sami porozmawiać. Leżałam z głową na kolanach Styles'a a on głaskał mnie jedna ręka po głowie, a druga po brzuchu.
-dobrze się chociaż czujesz?- zapytał troskliwie
-tak, dobrze
-powiesz mi kto to był? I czego od ciebie chciał?
-to był Kacper. Gdy chodziłam z nim do klasy coś między nami było. Bardzo mi na nim zależało, ale on miał dziewczynę i dawał mi tylko sprzeczne sygnały. Po prostu się mną bawił, a teraz.. przyszedł tutaj i powiedział, że chce ze mną być. Ale gdy mu powiedziałam, że teraz jestem szczęśliwa z ojcem mojego przyszłego dziecka, coś w niego wstąpiło.. Nie wiem co by się stało gdyby nie ty..- powiedziałam a w oczach ponownie pojawiły się łzy, które za chwile otarł Harry
-nawet nie wie co stracił- uśmiechnął się szeroko, co od razu spowodowało poprawę mojego humoru- a teraz nie myśl o tym. Nie możesz się denerwować.

______________________
Jest kolejny :)
Wiem, że znów długo czekaliście, za co bardzo przepraszam, ale rozumiecie, szkoła.
Rozdział wyszedł beznadziejny, ale za to następny postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu :)

sobota, 29 grudnia 2012

Biała koperta

Siedziałam w salonie razem z Harry'm oglądając telewizję i przeglądając przeróżne stronki internetowe. Wszyscy gdzieś wyszli, więc mieliśmy cały do dla siebie.
-kocham cię wiesz?- wyszeptałam przytulając się do Hazzy
-ja ciebie też skarbie- powiedział przyciągając bliżej do siebie i pocałował mnie w czoło
-wiem, że wszystko potoczyło się bardzo szybko zaczynając od naszego poznania, przez ciążę, ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez ciebie- oznajmiłam wpatrując się w te jego przepiękne, pełnie czystej zieleni oczy
-ty i nasze przyszłe maleństwo jesteście dla mnie wszystkim- wyszeptał i musnął delikatnie moje wargi. Uśmiechnęłam się, zamknęłam oczy i odwzajemniłam pocałunek. Nie mogłam jednak długo delektować się smakiem jego ust, bo usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-nie otwieraj- powiedział Brunet nie przerywając pocałunku
-muszę. Może to coś ważnego. Poczekaj- oznajmiłam i wstałam z kanapy posyłając widocznie niezadowolonemu Harry'emu buziaka. Podeszłam do drewnianych drzwi i je otworzyłam, ale nikogo nie zastałam. Rozejrzałam się po klatce i nadal nikogo nie spostrzegłam. Zauważyłam za to białą kopertę leżącą na wycieraczce. Zdziwiło mnie to trochę. Podniosłam ją z podłogi i wróciłam do Harry'ego.
-kto to był?- zapytał
-nie wiem. Nikogo nie było przed drzwiami. Znalazłam tylko to- powiedziałam wręczając chłopakowi kopertę. Wziął ją ode mnie i otworzył. Wyciągnął jakieś zdjęcia i kartkę. Wzięłam do ręki zdjęcia i przeglądałam je siadając obok Loczka, który też im się bacznie przyglądał. Oglądałam je z przerażeniem w oczach. Na każdym byłam ja z Harry'm. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Po głowie krążyło mi tylko jedno pytanie: O co chodzi?!
Harry zaczął czytać dołączony list:
 Nowa dziewczyna? Muszę przyznać, bardzo ładna. I jak zauważyłem, że powiększacie rodzinę. Gratuluję, ale uważaj na nią. Wiesz dobrze, że ja nie odpuszczę.
-Boże, o co tu chodzi?!- zapytałam przerażona
-Spokojnie kochanie- powiedział przytulając mnie do siebie i całując w czoło- pamiętasz to co mówiłem ci w szpitalu? To o tych narkotykach i tak dalej?- twierdząco pokiwałam głową- Wiem, że ten wypadek to sprawka Bleak'a. Chciał się na mnie zemścić, ale mu nie wyszło. Teraz to tak zaplanował. Wie ja mi na tobie zależy i postanowił to wykorzystać. 
-a co zamierzasz z tym zrobić?- spytałam przejęta
-znajdę go i wyjaśnię. Nie pozwolę, żeby cię skrzywdził- oznajmił Harry i jeszcze mocniej mnie przytulił 
-przecież on jest niebezpieczny. Idź z tym na policję
-wiesz, że nie mogę, ale spokojnie, wszystko będzie dobrze zobaczysz- powiedział i mnie pocałował. Co miałam zrobić? Ufam mu bezgranicznie..

*Kolejny dzień*
-co chcesz na śniadanie?- zapytałam własnie wchodzącego do kuchni Harolda
-wiesz, że wszystko co zrobisz będzie pyszne- powiedział i pocałował mnie w usta. Uśmiechnęłam się i wzięłam się za robienie tostów.- rozmawiałem z moją mamą i zaprosiła nas dzisiaj na obiad- oznajmił szczęśliwy
-nas?- zapytałam bardzo zdziwiona tą informacją
-no tak. Bardzo chce cię poznać. A poza tym ty też musisz poznać przyszłą teściową- powiedział z szerokim uśmiechem Harry
-hah przyszłą teściową mówisz?- zapytałam i pocałowałam chłopaka
-oczywiście kochanie- oznajmił ukazując swoje słodkie dołeczki
-no dobra, a na którą mam tam być?
-mama prosiła, żebyśmy byli trochę wcześniej, czyli około 15
-no to zjemy śniadanie i się musimy przygotować. Muszę dobrze wypaść przed twoją mamą- oznajmiłam przejęta
Zjedliśmy śniadanie i wzięłam się za przygotowania. Delikatnie się umalowałam, włosy zostawiłam rozpuszczone i ubrałam na siebie jansowe rurki, zwiewną bluzkę w kolorze pudrowego różu a na nogi czarno-złote balerinki. O 11.30 byłam gotowa. Harry czekał już na mnie w pokoju.
-ślicznie wyglądasz, zresztą jak zawsze- powiedział i pocałował mnie w policzek
-dziękuję i nawzajem skarbie
Wyjechaliśmy z Londynu i podążaliśmy z stronę rodzinnego miasta Harry'ego. Po drodze kupiliśmy jeszcze kwiaty dla mamy Hazzy i Gemmy. Droga mimo, że dosyć długa minęła w mgnieniu oka i równo o 15 staliśmy przez domem rodziny Stylesów. Widziałam szczęście na twarzy chłopaka. Cieszył się, że znów może odwiedzić to miejsce. Bardzo się denerwowałam spotkaniem z jego rodziną, bo nie wiedziałam czy im się 'spodobam'. Harry złapał mnie za wilgotną od potu rękę i uspokoił mnie, żebym się nie stresowała.
-pokochają cię, zobaczysz. - uśmiechnął się szeroko i otworzył frontowe drzwi. Nie puszczając mojej ręki poprowadził mnie do salonu skąd było słychać rozmowy.
-dzień dobry- przywitaliśmy się wspólnie
-nareszcie jesteście- powiedziała uśmiechnięta brunetka i podeszła do Harry'ego. Mocno go przytuliła, a on dał jej bukiet kwiatów. Później podeszła do mnie i również mnie przytuliła
-witaj kochana- oznajmiła wesoło
-dzień dobry. Bardzo miło mi panią poznać- powiedziałam z mimo zdenerwowania szerokim uśmiecham na twarzy
-mi ciebie również. Harry zawsze jak do mnie dzwonił opowiadał mi o tobie. Jeszcze nigdy nie mówił w taki sposób o żadnej dziewczynie. Nie mogłam się doczekać, kiedy cię poznam!
Przywitałam się jeszcze z Gemmą i ojczymem Harry'ego. W sumie to nie było się czym denerwować, bo to przemili ludzie. Około 17.30 zasiedliśmy do stołu. Pomogłam trochę mamie Harry'ego w przygotowaniach obiadu i przy okazji dowiedziałam się kilku ciekawych historii z życia młodego Styles'a. Muszę przyznać, pani Styles świetnie gotuje. Jedząc posiłek dużo rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Później siedzieliśmy w salonie i rozmawialiśmy o dzieciństwie Harry'ego i tego jakim był dzieckiem.
-Chcielibyśmy wam coś powiedzieć- przerwał w pewnym momencie Loczek. Zdziwiłam się, bo nie rozmawialiśmy nic na ten temat. Nie wiedziałam co chce ogłosić.
Wszyscy zaczęli patrzeć się na mnie i Harry'ego. Ja nie wiedząc o co mu chodzi też się w niego wpatrywałam.
-Jesteście dla mnie bardzo ważni i chcę, żebyście wiedzieli coś co zmieni w sumie moje życie. Kocham Anię najmocniej na świcie i jestem prze szczęśliwy, że da mi taki skarb. Spodziewamy się dziecka- powiedział dumnie Harry, a ja z ogromnym zdziwieniem i ciekawością oczekiwałam na reakcję rodziny. Hazza dał mi buziaka i powiedział na ucho, że musiał im to powiedzieć. Było jednak po nim widać, że jest naprawdę szczęśliwy.
Podeszła do nas pani Styles i oboje nas przytuliła.
-nie spodziewałam się, że tak wcześnie zostanę babcią, ale naprawdę się cieszę. Podziwiam was, że mimo tak młodego wieku cieszycie się z tego. Harry jest prze szczęśliwy a to jest dla mnie bardzo ważne.
Później podszedł do nas ojczym Harry'ego i również nas przytulił i pogratulował. To naprawdę wspaniali ludzie!
-no i co? Wpadliście?- zapytała śmiejąc się Gemma. Zaczęliśmy się śmiać.
Cały wieczór minął w bardzo miłej atmosferze. Późnym wieczorem opuściliśmy Holmes Chapel i wracaliśmy do domu. Chociaż na chwilę zapomnieliśmy o tym co stało się wczoraj.

_____________________________________
Witam po raz kolejny! Na początek BARDZO, BARDZO, BARDZO PRZEPRASZAM za to, że przez tyle czasu nic nie dodawałam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :) Kolejny rozdział postaram się dodać szybciej. A poza tym chciałam serdecznie podziękować wszystkim którzy to czytają! Naprawdę dziękuję <3 

sobota, 17 listopada 2012

Ty i twoje zdrowie są dla mnie najważniejsze

Powoli i prawie niedosłyszalnie zbliżałam się do drzwi prowadzących do pokoju Zayn'a. Wahałam się. Nawet nie wiedziałam co dokładnie mam mu powiedzieć. Doszłam do drzwi, wciągnęłam rękę i cicho zapukałam. Stałam wpatrując się w podłogę, czekając na jakąś jego odpowiedź, jednak nic nie usłyszałam. Oparłam się o futrynę i ponownie zapukałam. Znów nic.
- Zayn.. proszę otwórz.. porozmawiajmy- wyszeptałam
Poczekałam chwilę po czym usłyszałam kroki i dźwięk przekręcającego się klucza. Nacisnęłam na klamkę i niepewnym krokiem weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Zayn siedział na łóżku i wodził swoim wzrokiem po pokoju. Panował tam kompletny bałagan. Ciuchy porozrzucane po podłodze, a w powietrzu unoszący się dym papierosowy. Rozejrzałam się dookoła, po czym bez słowa poszłam otworzyć okno. Podniosłam kilak ubrań leżących na panelach i rzuciłam je na fotel, po czym usiadłam obok Zayn'a. Spojrzałam na niego, jednak on swój wzrok miał skierowany w zupełnie inną stronę.
-Zayn..- wyszeptałam nieśmiało. On odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie.
-Boże..- powiedziałam gdy zobaczyłam jego poobijaną twarz. Delikatnie dotknęłam największej rany na co od tylko się odsunął. Zabrałam rękę i patrząc przed siebie próbowałam ułożyć w głowie jakąś sensowną wypowiedź. Cicho westchnęłam po czym zaczęłam mówić.
-Wiem jak się teraz czujesz, ale naprawdę nie warto marnować czasu na siedzenie tutaj. Teraz pewnie myślisz co ja mogę o tym wiedzieć, bo przecież ja jestem szczęśliwa, ale kiedyś przeżywałam coś podobnego. Ktoś kogo kochałam wybrał inną, a mnie miał w dupie. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie miałam ochoty wychodzić z pokoju, ale teraz mogę śmiało powiedzieć, że nie warto. Ja poznałam Harry'ego i teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. On już się nie liczy. Z tobą też tak na pewno będzie. Jesteś wspaniałym chłopakiem i znajdziesz kogoś kogo pokochasz i o wszystkim zapomnisz.
-dzięki.. ale tu nie chodzi tylko o to.. Co teraz będzie ze mną i Harry'm? Z zespołem? Mamy udawać, że wszystko jest w porządku i, że się kochamy? Przecież on mnie nienawidzi..
-Nie będę cię oszukiwać. Na razie lepiej nie wchodź mu w drogę..
-Nie zamierzam. A jak ty się czujesz?
-Lepiej, ale idę do lekarza. Harry się przejął.
-Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze
-Ja też- powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam. Pożegnałam się z Zayn'em i wyszłam z jego pokoju, a następnie wróciłam do Harry'ego. On czekał już na mnie. Wzięłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyszliśmy. Po ok. 15 minutach dojechaliśmy pod jakąś klinikę. Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się pod drzwi jednego z gabinetu. Usiedliśmy na plastykowych krzesłach i czekaliśmy na naszą kolej. Rozglądałam się dookoła z uśmiechem na twarzy. Widać było, że Harry'emu zależy, bo wizyta w takiej klinice na pewno nie należy do najtańszych. Po chwili zza drzwi wyłoniła się miło wyglądająca brunetka po trzydziestce. Uśmiechnięta podeszła do nas i zaprosiła do środka. Na początku zadawała sporo pytań, a później postanowiła zrobić USG. Harry trzymał mnie za rękę i wpatrywał się w ekran, na którym było pokazane nasze dziecko.
-Jak na razie z dzieckiem jest wszystko w porządku, więc mogą być państwo spokojni, jednak pani omdlenia są niepokojące. Choruje pani na coś?- zapytała przyjemnym głosem pani doktor.
-W sumie to tak. Mam anemię i to dosyć w ciężkim stopniu.- powiedziałam i spojrzałam na Harry'ego, który wpatrywał się we mnie. No tak. Przecież on o tym nic nie wiedział.
-No to wszystko wyjaśnia. Omdlenia podczas silnego stresu lub zmęczenia są typowym objawem. Ale musi pani o siebie bardzo dbać, ponieważ anemia podczas ciąży może źle wpłynąć na rozwój płodu lub być przyczyną przedwczesnego porodu. Powinna pani się zdrowo odżywiać, nie przemęczać się i nie stresować.- powiedziała brunetka i podeszła do biurka. Wypisała jakieś leki i podała mi receptę.
-A pan niech o nią dba- uśmiechnęła się do Harry'ego i pożegnała się z nami. Wyszliśmy z gabinetu i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś?- zapytał przejęty Styles
-Bo nie sądziłam, że to ma jakieś znaczenie
-Ty i twoje zdrowie są dla mnie najważniejsze- oznajmił Harry po czym mnie przytulił.

____________________________________________________
Siemka Kociaki.

Przepraszam, że znów tak długo nic nie dodawałam, ale mam masę nauki.

Rozdział wyszedł baaaarodzoo nudny, ale niedługo postaram się dodać kolejny, mam nadzieję, że wyjdzie ciekawszy.

Przepraszam ze jakiekolwiek błędy :) Lots of love xxx

piątek, 2 listopada 2012

Dla mnie jesteś już nikim.

Stałam wpatrując się w przejęte oczy Harry'ego nie mając pojęcia co mam mu powiedzieć, a co najważniejsze jak to zrobić, żeby go nie zranić. Nie potrafiłam bym tego zrobić.
-Harry..- wyszeptałam prawie niedosłyszalnie- to nie tak..- powiedziałam chowając twarz w dłonie, tak, aby chociaż na chwilę powstrzymać łzy napływające mi do oczu.
-a jak?- zapytał z żalem w głosie. Był spokojny, ale smutny i zawiedziony. Najgorszy widok na świecie. Wolałabym chyba, żeby na mnie nakrzyczał, zwyzywał czy cokolwiek, niż patrzeć na jego smutą twarz i zawiedzione oczy.
-proszę cię..- powiedziałam cicho spoglądając w stronę Zayn'a z błaganiem w oczach. Widziałam po nim, że też nie wiedział jak ma się zachować i co ma mu powiedzieć.
-ja.. ja ci to wszystko wytłumaczę- oznajmił Zayn patrząc to na mnie, to na Harry'ego
-co ty mi chcesz wytłumaczyć? Że TY, mój przyjaciel i moja dziewczyna, która jest najważniejszą osobą w moim życiu razem..- nie dokończył, bo chyba nie mogło mu to przejść przez gardło. W jego głosie słyszałam żal, smutek, gorycz.. Wiedziałam, że w tym momencie miał ochotę się chyba rozpłakać. Mimo wszystko jest bardzo wrażliwy i źle znosi takie sytuację. Chciałam do niego podejść i go po prostu przytulić, ale wiedziałam, że w tym momencie chyba jestem ostatnią osobą, od której chciałby pocieszenia. Moje serce pękało od środka, gdy tylko myślałam o tym, że to przeze mnie teraz cierpi.
-to wszystko przeze mnie. To ja ją pocałowałam. Pragnąłem tego pocałunku i chyba jeszcze czegoś więcej. Przepraszam, ale to było silniejsze ode mnie. Ona jest idealną dziewczyną, a mnie już to wszystko przerosło. Kryłem to bo, ja byłem z Perrie, a Ania to przecież twoja dziewczyna, ale gdy się rozstałem z Per, to uczucia, którymi darzę Anią wzięły górę. Wiem, że teraz pewnie nie chcesz mnie znać i rozumiem cię, bo pewnie na twoim miejscu czułbym to samo, ale proszę cię nie miej żalu do niej. Jedyną winną osobą jestem ja. Ona cię naprawdę kocha i nawet gdybym wtedy nie wiadomo jak chciał, żeby między nami do czegoś doszło to by się nie stało. Ania szybko skończyła ten pocałunek, który był jedynym do czego doszło między nami tamtej nocy.- Zayn zakończył swoja wypowiedź, a ja podniosłam moje zapłakane oczy na Harry'ego. Bałam się jego reakcji. Nie wiedziałam, czy uwierzy w to co powiedział Zayn. Czułam jak robi mi się słabo, ale starałam się tego nie pokazywać. W tym czasie liczyło się tylko to, jak to się skończy.
-nie wierzę.. Ja mogłeś mi coś takiego zrobić?! Kurwa, ty chciałeś przelecieć moja dziewczynę! Nigdy ci tego nie wybaczę. Dla mnie jesteś już nikim. Nie istniejesz już dla mnie!- wykrzyczał Harry po czym rzucił się na Zayn'a. Nie miałam pojęcia co mam zrobić. Oboje upadli na podłogę, po czym Harry zaczął okładać Mulata pięściami. Nie miałam siły, nawet, żeby krzyknąć, żeby się uspokoili. Chłopaki jednak chyba słyszeli całą kłótnię, bo za chwile przybiegli i rozdzielili Harry'ego i Zayn'a. Mimo wszystko jednak Styles nie dawał za wygraną. Szarpał się jeszcze i próbował wyrwać się z rąk Louis'a i Liam'a. Dzięki bogu, oni byli silniejsi.
-Nienawidzę cię.- powiedział jeszcze ze złością Harry i splunął w stronę Malika. Spojrzałam tylko na niego i oparłam się o stół, bo czułam jak robi mi się jeszcze bardziej słabo. Miałam plamy przed oczami i co chwile oblewała mnie fala gorąca. Podbiegł do mnie Naill objął w talii i zaczął coś mówić, ale nie wiem już co, bo w tym momencie straciłam świadomość.

Gdy już się ocknęłam, nie bardzo wiedziałam co się dzieje. Dopiero po chwili przypomniałam sobie to co się wydarzyło, ale nie wiedziałam jakim sposobem znalazłam się na kanapie. Przed chwilę przecież stałam jeszcze w kuchni.. Odwróciłam głowę w drugą stronę i powoli otworzyłam oczy. Ujrzałam Harry'ego siedzącego na podłodze obok sofy. Trzymał moją dłoń i głupio wpatrywał się w podłogę. Dookoła panowała głucha cisza. Ulżyło mi gdy zobaczyłam go obok siebie. Delikatnie zacisnęłam palce na jego dłoni, co wyrwało go z przemyśleń. Wstał z podłogi, ukucnął obok mnie i pogłaskał po policzku. Miał delikatnie posiniaczona twarz i rozcięta wargę.
-wystraszyłaś mnie..- wyszeptał i delikatnie się uśmiechnął. Spojrzałam tylko na niego przepraszającym wzrokiem i otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale Harry położył na nich swój palec uniemożliwiając mi to.
-nic nie mów. Odpoczywaj..
-nie..- wyszeptałam zachrypniętym głosem- nic, mi nie jest..
-zemdlałaś. Naprawdę mnie wystraszyłaś.- powiedział i przyciągnął moją dłoń do swoich ust, po czym złożył na niej delikatny pocałunek
-to znaczy, że ty nie..
-oczywiście, że nie mam ci tego za złe.- przerwał mi- to nie twoje wina. Przepraszam, że musiało cię to tyle kosztować.
-nie masz mnie za co przepraszać, ale nie sądzisz, że zareagowałeś zbyt ostro w stosunku do Zayn'a?
-nie- rzucił bez zastanowienia- on próbował mi odebrać ciebie. Mój cały świat. Nienawidzę go.
-przecież on jest twoim przyjacielem- powiedziałam i pogłaskałam jego policzek
-był
-a co z zespołem?
-nie wiem. Chyba będę po prostu go ignorował. To nie może wpłynąć na osiągnięcia One Direction. Za daleko zaszliśmy, żeby teraz to zniszczyć przez takiego dupka.- powiedział Harry,a po jego oczach widziałam, że już nie chciał dłużej o nim rozmawiać, dlatego zmieniłam temat.
-a gdzie cała reszta?- zadałam pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy
-u nas. Louis i Liam wyszli z Zayn'em, a Patrycja z Niall'em pomogli mi z tobą, po czym tez wyszli. Ale koniec już rozmowy. Jest późno, a tym musisz odpocząć. Idziemy do sypialni- oznajmił po czym wziął mnie na ręce. Uśmiechnęłam się i dałam Harry'emu buziaka w policzek. Weszliśmy do pokoju, a Hazza uważając położył mnie na łóżku i przykrył kołdrą. Sam zgasił światło i położył się obok. Wtuliłam się w jego ramiona i czując tylko oddech na moim karku zasnęłam.

Gdy się obudziłam czułam się już o wiele lepiej. Przetarłam oczy, wstałam i poszłam do pokoju, z którego było telewizję. Stanęłam w drzwiach, oparłam się o futrynę i patrzyłam jak znudzony przełączał kanały podpierając głowę ręka. Uśmiechnęłam się sama do siebie, na myśl o tym, jaką jestem szczęściarą.
-oo.. moja księżniczka już wstała- powiedział uśmiechnięty Styles, po czym wstał i zmierzał w moim kierunku. Złapał mnie w talii, przyciągnął do siebie i złożył na moich ustach czuły pocałunek. Uwielbiam jak to robi.
-jak się czujesz?- zapytał tuląc do siebie
-już dobrze- odpowiedziałam posyłając Harry'emu szeroki uśmiech
-no to się ciesze. Ale i tak masz na 13.00 umówiona wizytę u lekarza- powiedział stanowczo i pocałował mnie w czoło
-ale po co? Przecież już się lepiej czuję. Nic mi nie jest.
-bardzo się cieszę, że czujesz się lepiej, ale o tym czy nic ci nie jest powie lekarz.
-i tak cię nie przekonam prawda?
-prawda.
-tak myślałam. Dobra pójdę do tego lekarza.- oznajmiłam z uśmiechem- a widziałeś się dzisiaj z chłopakami?
-tak, przyszli wszyscy razem z Pati, żeby zobaczyć jak się czujesz
-a Zayn?
-nie. On nie przyszedł. Zresztą dobrze, dla niego, że tutaj nie przyszedł, bo nie wiem jakby się to skończyło
-skarbie.. nie mów tak.
-rozmawialiśmy już o tym. On już się dla mnie nie liczy.
-dobra. ja teraz idę się przebrać i pójdę do nich na górę. Idziesz ze mną?- zapytałam mimo iż bardzo dobrze znałam odpowiedź
-nie. Nie chcę go widzieć.
Pocałowałam tylko Hazzę, po czym poszłam się ubrać. Zrobiłam sobie jeszcze tylko jakąś kanapkę i poszłam na górę. Im bliżej byłam tym bardziej obawiałam się tego spotkania. Trochę się wahałam zanim  zapukałam do drzwi, ale w końcu to zrobiłam. Otworzyła mi je Patrycja, a zaraz po tym jak mnie zobaczyła przytuliła mnie.
-hej, jak się czujesz?- zapytała z troską
-już lepiej, dzięki- odpowiedziałam i weszłam do mieszkania. ruszyłam w stronę salonu wiedząc, że wszyscy tam będą. Gdy weszłam każdy poderwał się z miejsca, ale wśród przyjaciół nie dostrzegłam Zayn'a.
-cześć. Jak się czujesz?- zapytał Naill podchodząc do mnie i delikatnie przytulając
-teraz już o wiele lepiej, ale i tak idę do lekarza. Harry nie odpuszcza
-i bardzo dobrze. Martwiliśmy się o ciebie- powiedział Liam słodko się uśmiechjąc
-dzięki.. A powiedzcie mi jak Zayn?
-no nie najlepiej. Ma strasznie poobijaną twarz, i w ogóle nie wychodzi z pokoju. Wczoraj pozwolił tylko, żebym zaopatrzyła mu rany, a później bez słowa poszedł do pokoju i nie stamtąd wychodzi. Nie chce z nikim rozmawiać, nic jeść. Nie wiemy już co robić.- powiedziała Pati ze zmieszaną miną
-dobra, spróbuję z nim pogadać. Ale jak na razie nie mówcie o tym Harry'emu.
-ok, a własnie.. Jak z nim?- zapytał Lou
-jest trochę poobijany, ale nic mu nie będzie. A o Zaynie to nie chce w ogóle słyszeć. Mówi, że nie chce go znać i że dla niego on już nie istnieje.
-Kurde.. Wczoraj naprawdę był wściekły. Nigdy go takiego nie widziałem..
-Dobra, spróbuję pogadać z Zayn'em- powiedział i skierowałam się w stronę jego sypialni.

________________________________________________
Jest kolejny!
Na początek chciałabym Was bardzo przeprosić za to, że tak długo nic nie dodawałam, ale zupełnie nie mam czasu. Ale postaram się to zmienić i dodawać częściej :)
Teraz jest 3.00 w nocy i nie wiem jak jutro wstanę, ale czego ja dla Was nie zrobię <3
Rozdział wyszedł trochę nudny, ale mi się zawsze tak wydaję więc, może nie jest tak źle.

sobota, 13 października 2012