Tak cholernie żałowałem tego jak się zachowałem i tak bardzo bałem się spojrzeć jej teraz w oczy. Obawiałem się, że ona mi tego nie wybaczy. Przecież jej się mogło coś stać i to przeze mnie. Nigdy bym sobie tego nie wybaczył, dlatego tak bardzo się ucieszyłem gdy usłyszałem jej głos. Nie ważne, że zachrypnięty i osłabiony. Był jej.
Wszedłem do pokoju, jednak pozostałem przy wyjściu. Zauważyli mnie chłopaki, więc wyszli, żebyśmy mogli sami porozmawiać i sobie wszystko wyjaśnić. Dyskretnie spojrzałem na Anię. Wyglądała strasznie, była blada i miała podkrążone oczy. Było widać, że dużo płakała i nie spała. Nie miała w sobie tej radości i energii co zawsze.
Wpatrywała się w podłogę. Chyba chciała, żebym to ja zrobił pierwszy krok. Nie wiedziałem, jak mam się zachować. Miałem ochotę po prostu do niej podejść, przytulić i powiedzieć, że ją kocham. Że kocham ją najmocniej na świecie. Że to ona wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Że dzięki niej jestem szczęśliwy. Jednak to nie było takie proste. Bez słów usiadłem obok niej i spojrzałem na rękę zawiniętą bandażem. Gdy to zobaczyłem, coś we mnie pękło. Tak chciałem ją przytulić. Ona nie zwracała jednak na mnie uwagi. Wzrok miła skierowany w zupełnie innym kierunku. Gdyby nie to, że tu przyszła i czekała na mnie, to pomyślałbym, że jej już nie obchodzę.
-przepraszam.. tak strasznie cię przepraszam, za to, że gdy ty mnie najbardziej potrzebowałaś ja sobie po prostu wyszedłem. Zachowałam się jak gówniarz... Nie wiem czemu tak zrobiłem. Chyba dlatego, że nie potrafię dać ci wsparcia w tej trudnej sytuacji..
-ale ty mnie wspierasz- przerwała mi Ania- wspierasz mnie zawsze kiedy jesteś obok mnie. Kiedy mówisz, że mnie kochasz. Kiedy mnie przytulasz i całujesz. To mi wystarczy.
-to czemu to zrobiłaś?
-heh.. myślisz, że ja potrafię to wytłumaczyć. To było ode mnie silniejsze. Chciałam.... chciałam ulżyć sobie i wam- powiedziała, a z jej zapuchniętych oczu zaczęły spływać łzy.
-błagam cie nie mów tak!- powiedziałem i mocno ja przytuliłem. Schowałem głowę w jej ramionach, bo nie chciałem by widziała jak do oczu napływają mi łzy. 'Chciałam ulżyć sobie i wam'.. jak mogłem nie zauważyć, że ona przeżywa to tak mocno, że byłaby w stanie się zabić..
-kocham cię i nie wiem co bym zrobił, gdybym cię stracił. Obiecaj mi, że nigdy, ale to nigdy juz tego nie zrobisz.
-obiecuję- oznajmiła wyczerpana
-nie zapomnij, że jesteś miłością mojego życia i jesteś dla mnie najważniejsza. Nie ważne co by się działo pamiętaj, że cię kocham.
-też cię kocham.. bardzo
Przytuliłem ją i znowu czułem to ciepło i radość. Byłem szczęśliwy, że znów jest blisko mnie. Wyszliśmy z pokoju i zaprowadziłem Anię do sypialni. Potrzebowała snu.
#oczami Patrycji
Sama nie wiedziałam co mam myśleć o tej sytuacji. Gdy zobaczyłam Anię w takim stanie, aż zrobiło mi się słabo. Zaprzyjaźniłyśmy się przez ten wyjazd do Londynu. Może dlatego byłam taka wściekła na Harry'ego. Nie wierzyłam, że on zrobił jej coś takiego. Miałam ochotę w tamtym momencie znaleźć go i powiedzieć co sądzę o jego zachowaniu, ale wtedy Anka była ważniejsza. Nim zajmę się później.
Cały dzień spędziłam z Louisem. Chodziliśmy po mieście przy okazji wchodząc do kilku sklepów. Gdy wróciliśmy do domu znalazłam kartkę z napisem: Postanowiliśmy wyjść i trochę się oderwać od rzeczywistości. Macie dom tylko dla siebie :). Poznałam, że to Ani pismo, co mnie ucieszyło, bo znaczyło, że lepiej się czuje. Usiadłam razem z Louisem na kanapie w pokoju i zaczęliśmy rozmowę.
-Wiesz, że Anka przeprowadza się na stałe do Londynu, a co z tobą? Wracasz sama do Polski?
-sama nie wiem jak mam zrobić. tutaj mam ciebie, chłopaków no i Anię, a tam będę sama..
-to co za problem? Zostań tutaj z nami.. ze mną-mówił uśmiechając się
-to nie jest takie proste. Nie znasz moich rodziców. Decyzja o przeprowadzce tutaj jest równoznaczna z pogorszeniem naszych kontaktów. A i teraz wcale nie są najlepsze.
Lou podszedł do mnie i przytulił do siebie. Poczułam bicie jego serca.
-zadzwoń i z nimi o tym pogadaj. Inaczej nie dowiesz się jak będzie
-wiem. Zrobię to jutro.- odpowiedziałam i musnęła jego wargi
-kocham cię..- wyszeptałam
-ja ciebie też. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Resztę dnia spędziliśmy wspólnie. Kocham spędzać z nim czas!
#oczami Zayn'a
Szliśmy do jakiegoś klubu. Nie miałem, na to zbytniej ochoty, ale namówili mnie. Chciałem sobie poprawić humor i zadzwonić po Perrie, ale ona nie odbierała. Szedłem za nimi ciągle wybierając jej numer, ale za każdym razem było tak samo. W końcu sobie odpuściłem, tłumacząc, że pewne jest zajęta czy coś. Weszliśmy do klubu i podeszliśmy do baru. Zamówiliśmy kilka drinków, piwo i sok dla Ani. Usiedliśmy do stolika, ale za chwilę wszyscy poza mną, Anią i Harry'm ruszyli na parkiet. Ja nie miałem ochoty na tańczenie, Ania nie mogła, ze względu na bóle brzucha, a Harry nie chciał jej zostawić samej więc też z nami siedział. Ja zacząłem degustacja drinków. Jeden, drugi, trzeci.. Przerwała mi Ania, która już sama siedziała naprzeciwko mnie. Kazała Hazzie iść się bawić. Miała rację. Już wypiłem wystarczająco, żeby poprawić sobie samopoczucie, ale i jednocześnie, żeby się nie upić.
-Zayn...- przerwała naszą rozmowę
-słucham?
-to nie jest Perrie?- zapytała i wskazała na blondynkę stojącą przy barze i całującą się z jakimś chłopakiem
-taaaak, ale co ona tu robi?! I to jeszcze z jakimś chłopakiem?!
Zdenerwowany ruszyłem w ich stron.
-dobrze się bawisz?!- zapytałem zaskoczonej moim widokiem Perrie
-Zayn? Co ty tu robisz?!
-co ty tutaj robisz?! I to jeszcze liżąc się z jakimś facetem?!
-Zayn to nie tak!
-A jak?! Weź... już sobie daruj- powiedziałem i chciałem od niej odejść, ale ona mnie zatrzymała
-poczekaj! Ja cie przepraszam. To dla mnie nic nie znaczyło! Tylko ty się dla mnie liczysz..
-tylko szkoda, że ty już dla mnie nie- odburknąłem i ruszyłem w stronę wyjścia. Wyjście uniemożliwiła mi Ania.
-zostań. Nie psuj sobie zabawy przez kogoś takiego. Ona na ciebie nie zasługiwała. Chodź i zapomnij.
-dzięki, ale chyba straciłem już ochotę na zabawę.
-to poczekaj tu chwilę. Powiem Harry'emu, że wychodzimy.
-my?-
-tak my. Nie puszczę cie teraz samego.
Ania poszła do Harry'ego, a ja czekałam na nią przed wyjściem. Było chłodno, a powietrze było bardzo orzeźwiające. Typowa londyńska noc. Nie wiem, dlaczego tak się mną przejęła, ale doszedłem do wniosku, że Harry ma wielkie szczęście będąc z nią. Taka dziewczyna to skarb.
-to co idziemy?- zapytała wychodząc z klubu
-jasne- odpowiedziałem wymuszając uśmiech
Szliśmy powoli cały czas rozmawiając. Czułem się przy niej bardzo swobodnie.
Doszliśmy po upływie ok. 30 minut.
-to ja lecę do siebie- powiedziała i chciała otwierać drzwi, gdy ja powstrzymałem
-nie proszę. Zostań ze mną.
-na pewno?
-tak,
-ok. Ale jak będziesz już chciał zostać sam to mów.
-oczywiście.
Siedzieliśmy w pustym mieszkaniu i rozmawialiśmy przy blasku księżyca padającego na nas zza okna. Zwierzyłem się jej ze wszystkiego co czułem.
Ona dokładnie mnie wysłuchała, a później przytuliła. Potrzebowałem tego, ale nie wytrzymałem i w pewnym momencie ja pocałowałem.
_________________________________________________________
Hej wszystkim. Wiem, że poprzedni rozdział był beznadziejny, ale w zamian teraz macie dłuższy i mam nadzieję, że lepszy. Jak wiecie zaczęła się szkoła i pewnie nie będę dodawała rozdziałów częściej niż co tydzień. Ale zobaczymy. Teraz jeśli chcecie szybko, kolejny rozdział i dowiedzieć jak potoczą się ich losy to komentujemy! Love Ya xxxxx
Świetny :) szybko nn < 3
OdpowiedzUsuńxxx
Fajny ;*
OdpowiedzUsuńSzybko następny :)