niedziela, 30 września 2012

Tu tatuś :)

-śpisz?- usłyszałam ciepły i troskliwy głos Harry'ego. Mojego Harry'ego, który tak bardzo się o mnie troszczył. Który mówił do mnie z miłością w oczach i dla którego byłam całym światem.
-nie..- odpowiedziałam cicho spoglądając na bruneta. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam te iskierki w jego oczach. Było już późno, kiedy reszta wróciła, ale ja nie mogłam zasnąć tej nocy. Myślałam o tej sprawie z Zayn'em i o tym co zrobić z tym dalej. Powiedzieć Harry'emu? Nie wiem, czy to jest dobry pomysł. On jest bardzo wrażliwy i mógłby to źle odebrać. Ale nie mogę też tego ukrywać. Powinnam być z nim szczera. I co ja mam zrobić? Nie mam pojęcia. 
-coś się stało?- on tak mnie znał. Tylko na mnie spojrzał, usłyszał jedno słowo i wiedział, że jednak nie wszystko jest ok, ale mimo to postanowiłam mu nic nie mówić.
-nie, wszystko w porządku- skłamałam. Pierwszy raz powiedziałam mu coś co nie było prawdą, przez co źle się czułam, ale musiałam. Robiłam to dla jego.. dla naszego dobra.
-przecież widzę, że coś cię męczy. Wiesz, przecież, że mi możesz wszystko powiedzieć.- powiedział zielonooki i usiadł obok mnie.
-chodzi o Zayn'a.. strasznie się przejął, tą całą Perri'e. Naprawdę mu na niej zależało, a ona go tak potraktowała.- powiedziałam i spojrzałam w inna stronę tak, aby uniknąć jego wzroku. Bałam się, że jak  popatrzę w te jego cudowne oczy, to nie wytrzymam i wszystko mu powiem. Bardzo dobrze wiedziałam, że powinnam mu powiedzieć, ale nie potrafiłam. W sumie to Zayn mnie pocałował, więc ja nie jestem temu winna, ale przecież oni się przyjaźnią. To by nie wpłynęło dobrze na ich przyjaźń, więc postanowiłam to przemilczeć.
-ahhh, o to chodzi. Bałem się, że coś się stało, albo gorzej się czujesz.-powiedział, chwytając moją dłoń i splatając nasze palce.
-nie, czuję się całkiem nieźle. Naprawdę mi go szkoda.. Nie mogę oceniać Parrie, bo nawet nie miałam okazji jej poznać i nie wiem jak jest, ale wtedy zachowała się okropnie, robiąc coś takiego Zayn'owi. On na to nie zasługiwał.
-wiem.. Szkoda mi Zayn'a, ale my nie możemy się przejmować za niego. Pamiętaj, że nie możesz się denerwować.- oznajmił i położył głowę, koło mojego delikatnie zaokrąglonego brzucha.
Uśmiechnęłam się i położyłam rękę na plecach Hazzy, delikatnie głaszcząc go.
-hej skarbie. Tu tatuś. Kocham cię..- wyszeptał do brzuszka szeroko się przy tym uśmiechając. 'Tatuś'. Pierwszy raz nazwał się tatą, pierwszy raz powiedział, że kocha to dziecko. To było takie cudowne. Była już noc, więc położyliśmy się obok siebie i przytuleni zasnęliśmy.

#oczami Patrycji
-8.14, teraz albo nigdy- pomyślałam, gdy po przebudzeniu spojrzałam na zegarek. To był jedyny moment, gdy mogłam złapać rodziców w domu i z nimi porozmawiać. Cicho usiadłam na łóżku i tak, aby nie obudzić jeszcze śpiącego Louis'a wzięłam do ręki telefon. Długo zastanawiałam się nad tym, czy to dobry pomysł. Nie zawsze dogadywałam się z rodzicami. W sumie to wiedziałam jak zakończy się ta rozmowa, ale i tak nie wycofałam się. W końcu obiecałam to Tomlinson'owi.
-halo?- usłyszałam poważny, dojrzały, ale za razem bardzo ciepły głos mojej mamy
-cześć mamo- powiedziałam nie pewnie
-cześć kochanie. Co się stało, że dzwonisz?
-muszę ci coś powiedzieć.
-słucham..
-chcę na stałe przeprowadzić się do Londynu.- oznajmiłam ze ściśniętym gardłem.
-proszę? Ty chyba sobie dziecko żartujesz. Nie ma mowy. Nie zgadzam się.- powiedziała bardzo stanowczo.
-ale mamo, ja już podjęłam decyzję!- pierwszy raz miałam odwagę się jej postawić. Zawsze to ja ulegałam i wypełniałam ich każde polecenie. Ale nie teraz.
-czyli ty mnie tylko informujesz?- zapytała bardzo zdenerwowanym głosem
-w sumie to tak.
-jesteś tego pewna?
-tak- odpowiedziałam nie pewnie, bo nie wiedziałam co miała na myśli, pytając o to.
-dobrze. To twoja decyzja, ale do domu nie masz już po co wracać.- oznajmiła oschle, po czym się rozłączyła. Nie spodziewałam się tego zupełnie. Wiedziałam, że się zdenerwuje, że na mnie nakrzyczy, ale nie tego. Nie mogłam uwierzyć w jej słowa.
Położyłam delikatnie telefon na szafce myśląc, że Tommo jeszcze śpi i zaczęłam płakać. Zabolały mnie słowa mamy. Nigdy nie sądziłam, ze będzie w stanie powiedzieć mi coś takiego.
-ej.. kotek, co się stało?- zapytał Lou przytulając mnie od tyłu. Przysłuchiwał się mojej rozmowie, ale nic nie rozumiał.
-dzwoniłam do rodziców i powiedziałam, o tym, że chcę się tutaj przeprowadzić..
-i co oni na to?
-mama powiedziała, że nie mam po co wracać do domu..- powiedziałam wpatrując się w podłogę. Louis otarł łzy spływające po moich policzkach i złapał za rękę.
-zobaczysz, ze wszystko się ułoży. Rozumiem, że cię to zabolało, ale pamiętaj, że masz mnie i ja zawszę będę cie kochać.- usłyszałaś od bruneta.
-dziękuję, też cię kocham.

_____________________________________________________
Przepraszam Was za kolejny nudny rozdział, ale musi być kilka takich, aby później zaczęło się coś dziać. W następnych rozdziałach będzie już ciekawiej. Obiecuję :) Kolejny postaram się dodać w tygodniu. Chciałam jeszcze podziękować wszystkim, którzy to czytają! Love Ya xxx  

5 komentarzy:

  1. Jak zwykle świetny i szybko nn ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Z której strony jest nudny? :> Bardzo ciekawy, czekam na następny, xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. A i mam jeszcze jedno pytanko, czy rozważasz kontynuacje opowieści na tym blogu: http://youaremydreamandlife.blogspot.com/ ? Osobiście uważam, że powinnaś, bo pomysł i sposób napisania są bardzo interesujące. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, co nie wiem. Mam napisane kolejne części i będę pisała kolejne, bo wkręciłam się już w tą historię, ale myślałam, że tego nikt nie czyta. Przemyślę to i może niedługo pojawi się następny rozdział :) Ale bardzo dziękuję za te słowa :*

      Usuń