sobota, 2 czerwca 2012

Dziękuję :*

-a wy? Opowiedz coś o sobie - powiedział Harold
-A wiec... ;) Przyjechałyśmy tu w sumie przez przypadek i tak w ostatniej chwili. Ale nie żałuję. Marzyłyśmy, żeby tu przyjechać.
-od kiedy jesteście?
-od wczoraj <hahah>
-Aha.  Może jak chcesz to pokarze ci jutro miasto. Tu jest naprawdę pięknie, mimo brzydkiej pogody- zaproponował nieśmiały z rumieńcami  na twarzy
-Pewnie! Tylko sie tak nie denerwuj-powiedziałam
-Sorki. Samo tak wychodzi- był jeszcze bardziej speszony
-Nie denerwuj się tak, bo i ja za chwilę zacznę-stwierdziłam

Nagle, on spojrzał mi głęboko w oczy, uśmiechną się i czekał na moją reakcję. Nie mogłam oderwać wzroku od jego oczu i śnieżnobiałego uśmiechu. Patrzyliśmy się tak na siebie chyba wieczność, coraz bardziej przybliżając twarze.

*puk,puk*
Usłyszeliśmy pukanie i cała magia prysła, jak bańka mydlana. To był Louis.
-nie przeszkadzam? - zapytał
Po krótkiej chwili odpowiedzieliśmy wymuszonym NIE.
-chciałem tylko się zapytać, czy Patrycja może iść ze mną na spacer. Nie wiem kiedy wrócimy, dlatego pytam, nie chce żebyś się martwiła.
-Jasne, nie ma sprawy..-odpowiedziałam
-OK. Dzięki to my idziemy-powiedział to, jednocześnie zamykając drzwi.

Siedzieliśmy w głuchej ciszy. Nie mogłam już wytrzymać tak nic nie mówiąc.
-Może chodźmy do chłopaków. Głupio, że tak zastawiliśmy ich samych-zaproponowałam
-Pewnie, chodźmy-powiedział smutny i zakłopotany
-Hej, uśmiechnij się-odparłam łapiąc go za rękę i prowadząc do salonu

Weszliśmy i zaczęliśmy gadać z chłopakami. Podszedł Zayn i podał nam po piwie. Podczas rozmowy popijaliśmy piwo i jedliśmy przekąski. Rozmawialiśmy ok. 1 godziny. Po chwili powiedziałam do Harrego:
-wiesz co..muszę wracać. Trochę źle się czuję.
-rozumiem. Odprowadzę cię
-dziękuję

Schodząc po schodach trochę zakręciło mi się w głowie. Zrobiło mi się słabo i pobladłam. Zatrzymałam się  na chwilę. Harry zapytał, czy coś się stało, ale odpowiedziałam mu, że wszystko w porządku. Jednak po chwili...
-Halo? Ania! Nic ci nie jest?! Powiedz coś!-to był głos Harrego
Obudziło mnie dziwne uczucie, jakby spadła na mnie kropla deszczu.
-Co się stało?-zapytałam otwierając oczy
-Nie wiem, chyba zemdlałaś-powiedział Harry drżącym głosem.
Zobaczyłam jak łza spływa mu po policzku. To jego łza mnie obudziła-pomyślałam
-eeej...nie płacz. Harry proszę-powiedziałam patrząc mu w oczy
-przepraszam, ale nie wiem, czemu tak zareagowałem
-nie masz mnie za co przepraszać. Nie chcę, żebyś płakał, bo ja tez się rozpłacze

Zbliżyliśmy się do siebie, popatrzyliśmy w swoje zapłakane oczy i pocałowaliśmy się. Trwało to ok. 6 sekund, ale było to najlepsze 6 sekund w moim życiu

Nagle on wziął mnie na ręce i zaniósł do mieszkania. Położył mnie na łóżku, a sam usiadł obok mnie i głaskał mnie po głowie.
-Idź do domu, wracaj na imprezę -powiedziałam
-Nigdzie się stąd nie ruszę. Nie zostawię cię teraz samej-odparł bardzo przejęty
-Dziękuję
-Nie ma za co, a teraz zaśnij, to ci dobrze zrobi

Po tych słowach zamknęłam oczy i chciałam zasnąć. Poczułam jego ciepłe, drżące usta na moim czole i jego delikatną rękę odgarniającą włosy z mojego czoła. Po czym zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz