niedziela, 3 czerwca 2012

I co z nimi?!

Zbiegłyśmy szybko na dół i wezwałyśmy taxi. Po 30 minutach byłyśmy już na miejscu. Wbiegłyśmy do szpitala. Zadzwoniłam do Nialla, żeby mi wyjaśnił gdzie mamy iść. Dowiedziałam się, że są na trzecim piętrze w pokoju nr 213. Wleciałyśmy do korytarza całe zapłakane i roztrzęsione. Zobaczyłam Nialla siedzącego przed pokojem.
-Niall! Co się stało?! CO z nimi?!-Patrycja krzyczała do niego
-Sam nie wiem. Jak przyjechałem okazało się, że są operowani. Nie chcieli mi nic więcej powiedzieć

Musiałam usiąść, bo zrobiło mi się słabo. Wszystkie najgorsze myśli przeszły mi przez głowę w ułamku sekundy. Niall zobaczył, że coś się ze mną dzieje więc zawołał pielęgniarkę. Ona dała mi jakieś leki uspokajające i zapewniła, że wszystko będzie dobrze
- a wie pani dokładnie co się stało?-zapytałam
-wiem tylko, że wypadek nie był z ich winy, ale oni ucierpieli najbardziej-odpowiedział pielęgniarka
-a co z nimi będzie?
-nie wiem trzeba czekać
Wyszłam do Nialla i Pati
-coś ci powiedzieli?
-nie wiele, wiem tylko tyle, że wypadek nie był z ich winy i że z nimi nie jest dobrze
Po tych słowach razem z Patrycja rozpłakałyśmy się. Nie wiedziałyśmy co robić. Niall wstał i nas przytulił. Płakałyśmy tak w jego ramię z 10 minut, gdy podszedł do nas lekarz.
-państwo jesteście od Harrego Styles'a i Louisa Tomilson'a?
-tak-odpowiedział Niall, bo my nie byłyśmy w stanie nic powiedzieć
-są już po operacji. Operacja się udała. Oboje są w ciężkim, ale stabilnym stanie. Harry Styles miał krwotok wewnętrzny, uraz głowy i ma złamaną rękę, a Louis Tomilson miał pękniętą śledzionę, którą musieliśmy usunąć, a w nogę wdała się infekcja, ale już panujemy nad sytuacją. Jeśli się nie pogorszy to za mniej więcej tydzień będą już się dobrze czuli, ale do tego momentu muszą zostać w szpitalu. W ciągu najbliższych 24 godzin powinni się obudzić.
-a możemy do nich wejść?-zapytałam
-proszę bardzo
-dziękujemy
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Harrego. Był taki bezbronny, smutny i zupełnie bez energii. jak nie on. Nawet jego loczki były jakieś inne. Łzy leciały mi z oczu strumieniami. nie mogłam się opanować. To było straszne. Podeszłam do łóżka na którym leżał i złapałam go za rękę. Usiadłam przy nim głaskałam jego posiniaczoną i podrapaną twarz. W tym czasie Patrycja stała nieruchomo patrząc na Louisa. Płakala jak dziecko. Nagle zaczęła krzyczeć:
-Louis! Dlaczego akurat ty?! Nie zdążyłam nawet ci powiedzieć co do ciebie czuję! Proszę cię! Obudź się, bo jeśli ty umrzesz to ja się zabiję! Rozumiesz?! Wiem, że nie znamy się długo, ale ja cię KOCHAM!!! Słyszysz?! Kocham cię!
Zaraz po tym zabrała ją pielęgniarka. Za nimi poszedł Niall
-Wszystko będzie dobrze. Nie bój się. Jestem i będę cały czas przy tobie. Nie opuszczę cię. Pamiętaj....Kocham cię...
Po tych słowach pocałowałam go w zakrwawione i sine usta.
Przyszedł Niall z Patrycją. Posadził ja na kanapie i powiedział, że dostała silne leki uspokajające i że powinna się teraz przespać.
Cały czas mówiłam do Harrego. Niall stał przy mnie i mnie wspierał. Patrycja momentalnie zasnęła. Obudziła się po 5 godzinach. Dochodziła północ. Niall pomógł jej wstać i posadził ja przy Louisie.
-jak się czujesz?-zapytałam Patrycji
-już lepiej. Przepraszam nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło.
-nie masz za co przepraszać, naprawdę-odparłam
-a co z nimi?-zapytała wyczerpana
-czas czekamy, że się obudzą, wtedy będziemy mogli się czegoś więcej dowiedzieć-powiedział Niall
-może powinnyście pojechać do domu, odpocząć, przespać się, a już na pewno coś zjeść
-nigdzie się stąd nie ruszę-powiedziałam
-ja też. Nie ma mowy, żebym stąd wyszła-powiedziała Patrycja

Siedzieliśmy tak wszyscy prawie nic nie mówiąc. Nikt nie miał na to ochoty.
Była 01.30 w nocy, gdy do sali weszli Zayn i Liam.
-i co z nimi?-zapytał Zayn
-Niall opowiedział im wszystko
-a jak wy tu w ogóle weszliście? Przecież jest noc. Kto was tu wpuscił?-zapytałam
-moja ciocia jest tutaj pielęgniarką-powiedział Liam
-długo tu siedzicie?-zapytał Zayn
-jak tylko się dowiedzieliśmy, że są w szpitalsię u to tu przyjechaliśmy-powiedziała Pati
-a ile dokładnie?
-tak z 12 godzin
-12 godzin bez snu i jedzenia? Dziewczyny idźcie do domu połóżcie się spać i coś zjedźcie-powiedział Liam
-nie, nie chcemy ich zostawić
-zrobicie jak chcecie..

Dochodziła 06.00. Całą noc wszyscy spędziliśmy w sali szpitalnej.
-pielęgniarka mówiła, że w każdej chwili mogą się obudzić, to może ja pojadę do domu i spakuję im trochę najpotrzebniejszych rzeczy-powiedział Niall
-dobry pomysł, może pojadę z tobą ?-zapytał Liam
-ok. To chodź.
Wyszli. Został z nami tylko Zayn.
-wszystko będzie dobrze, zobaczycie, niedługo się obudzą. Nie martwcie się-stwierdził Zayn
Widziałam, że mu również jest ciężko z tą sytuacją. Wstałam i go przytuliłam. Nie wytrzymał już. Rozpłakał się jak dziecko. Przytuliłam go mocniej i łzy też mi poleciały.
-idź porozmawiaj trochę z Patrycją, ona tego naprawdę potrzebuje-powiedziałam Zayn'owi na ucho.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz