Z każdym dniem coraz bardziej nie mogłyśmy się doczekać wycieczki, bo marzyłyśmy o tym od zawsze. Jednak nasz entuzjazm przerwał nadchodzący czas, rozmowy z naszymi rodzicami. Miałyśmy o 16.00 przyprowadzić rodziców, nic im nie mówiąc do umówionej restauracji.
15.20..
Powiedziałam rodzicom, że muszą ze mną pojechać w pewne miejsce. Na początku było ciężko, ale w końcu ich przekonałam i pojechaliśmy. Była 15.55 gdy dotarliśmy na miejsce. Zauważyłam, że Pyśka z rodzicami już czekali. Podeszliśmy do ich stolika i się przywitaliśmy. Rodzice nie mieli pojęcia o co chodzi.
Minęły 2 godziny..
Rodzice byli już wtajemniczeni. Niestety nie chcieli się zgodzić.
-Mamo, tato prosimyyy...-powtarzałyśmy w kółko z Patrycją, robiąc przy tym słodkie oczy
-nie wiem..-westchnęła mama Pati.
-dziewczynki zostawcie nas na chwilę
Wyszłyśmy na zewnątrz. Czekałyśmy ok. 10 minut, aż z powrotem zawołali nas do stolika.
-macie naprawdę cudownych rodziców-powedzieli
-czyli tak?!-wykrzyknęłyśmy
-tak!
-Aaaaaaaaaaaaaaa..!!!
-No ok. Już się uspokójcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz