sobota, 2 czerwca 2012

To ten chłopak z lotniska !

 Była dopiero 21.00, ale byłyśmy tak zmęczone, że postanowiłyśmy się położyć. Jednak nie mogłyśmy zasnąć., bo nad nami była chyba jakaś impreza. Muzyka na full, krzyki i tańczenie. Myślałam, że sufit się za chwilę załamie.

-Aaaaa..!!! No nie wytrzymam! Coś czuję, że nie polubimy się z sąsiadami z góry..-powiedziałam, a raczej wykrzyczałam
-Nie wiem. Nie myślę! Ja chcę tylko spać!-powiedziała Pyśka
-Idę do nich i grzecznie poproszę o ściszenie muzyki
-Ok. Tylko nie zrób awantury
-No jasne-powiedziałam cicho i wyszłam

Wściekła biegłam po schodach. Ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. W końcu byłam w piżamie :)
Gdy dotarłam pod drzwi mieszkania, z którego docierała muzyka, zapukałam..

-tak? - i zdziwienie...Zobaczyłam tego kolesia z lotniska.
-chciałam tylko poprosić, żebyście trochę ściszyli muzykę, bo jetem z koleżanką po długiej podróży i chcemy się przespać
-jasne, nie ma sprawy!-odpowiedział i zrobił ten swój zabójczy uśmiech
-dobra dzięki-uśmiechnęłam się i zaczęłam odchodzić po czym on złapał mnie za ramię
-hej..to nie ciebie widziałem na lotnisku? - zapytał trochę nie śmiało
-no chyba mnie-powiedziałam i się uśmiechnęłam
-to fajnie, że się poznaliśmy- i znowu ten uśmiech! (Aaaaaaaaa! <3)
-może idź po swoją koleżankę i wpadajcie do nas-zapytał
-jesteśmy trochę zmęczone
-proszę.... :) za 30 minut chcę was widzieć u nas, bo jak nie to sam po was przyjdę ok ?
-ok ;)

Weszłam do naszego mieszkania i podeszłam do Pati.
-zaraz mnie zabijesz- powiedziałam
-co zrobiłaś?- zapytała pół przytomna
- za 30 minut mamy przyjść na imprezę do tych z góry
-że co? Nigdzie nie idę- krzyknęła
-proszeee...- + mina kota ze Shreka
-no dobra, ale tylko na chwilę
-Hahaha!  Kocham cię!

20 minut później byłyśmy już gotowe. Ubrałam się w białą bokserkę, czerwoną marynarkę i czarne rurki. Do tego założyłam czarne koturny ze srebrnymi ćwiekami. Patrycja założyła 'małą czarną', cieliste szpilki i cielisty sweter. Delikatnie się umalowałyśmy i uczesałyśmy włosy.

-No to co idziemy!- powiedziałam wesoła
-a czemu ty sie tak cieszysz?- zapytała Patka
-nie wiem, tak po prostu.
-jasne.. wiem, że o coś ci chodzi. Nie znamy się od wczoraj
-dobra skończ. Chodź, bo zaraz się na ciebie zdenerwuje i popsuje sobie humor.
-ok.

Doszłyśmy do drzwi mieszkania 151 b, czyli mieszkania nad nami
*puk, puk*
-Jesteście- powiedział ten sam chłopak co na lotnisku
-Jesteśmy- razem z Patrycja odpowiedziałysmy chórem
-cieszę się, zapraszam..

Weszłyśmy.

-chodźcie muszę wam kogoś przedstawić- powiedział do nas
-Ok. idziemy za tobą
-Chłopaki- zawołał 4 ślicznych chłopaków
-poznajcie się, to jest Zayn, Louis, Liam i Niall
-cześć, jestem Anka, a to Pati
-a ja Harry! Dla przyjaciół Hazza, albo Harold

Gadaliśmy ze sobą dość długo, po czym Harry powiedział do mnie :
-Chodź do sypialni pogadać. Tam będzie ciszej
-Nie powinnam zostawiać Pati
-Jak widzisz , chłopaki się już nią zajęli, nawet nie zauważą jak wyjdziemy
-Ok. To chodźmy :)

Przyszliśmy do sypialni i zaczęliśmy gadać. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Czułam się z nim jak z najlepszym przyjacielem. Jak byśmy się znali z 10 lat.

-Skąd jesteście? I wogule co tutaj robicie-zapytał Hazza
-Jesteśmy z Polski i przyjechałyśmy tu tak jakby na wakacje- odpowiedziałam
-a wy? W sumie nic o sobie nie wiemy- stwierdziłam
-Ja razem z chłopakami mieszkamy tu mnie więcej od roku. Louis ma dziewczynę Eleanor, Liam ma Daniell, a Zayn Perrie.
-aha to fajnie-odpowiedziałam z ledwością, bo nie mogłam powstrzymać, żeby nie zacząć krzyczeć: Aaaaaaaaa...!!!!!! On nie ma dziewczyny! Jest wolny!!!

1 komentarz: