Zayn podszedł do niej. Usiadł obok i mocno przytulił. Rozmawiali
szeptem. Nie wiem nawet o czym, bo byłam wpatrzona w Harrego. Trzymałam go za
rękę, gdy poczułam drgnięcie jego palców. Wstałam z krzesła i pochyliłam się
nad nim. Poruszył delikatnie głową po czym otworzył oczy. Moja łza skapnęła na
jego policzek. Zaraz ją delikatnie wytarłam. Zobaczył to Zayn i podszedł do
nas. Patrycja nie wstała. Cały czas siedziała przy Louisie. Z resztą nie dziwie
się jej. Pewnie postąpiłabym tak samo na jej miejscu..
-c…co..s…co się..sta..stało?-zapytał z ledwością Harry
-nie mów teraz za dużo-powiedziałam
-mieliście wypadek-dokończyłam po chwili
-aa…co…z…z Louisem?-zapytał resztką sił
-tak samo jak ty jest po operacji i czekamy, aż się obudzi. Ale
spokojnie już nic wam nie grozi. A teraz odpocznij. Może spróbuj zasnąć
-nie…nie chce…spa…spać
-to na razie chociaż
nic nie mów. Jak będziesz coś chciał to napisz-powiedziałam podając mu notes i długopis
Napisał na kartce: JAK DŁUGO TU SIEDZISZ?
-nie długo-odpowiedziałam
On znowu napisał: NA PEWNO! ZNAJĄC CIĘ TO PEWNIE SIEDZISZ TU
OD KĄD NAS TU PRZYWIEŹLI. ZAWOŁAJ ZAYNA.
-co chcesz?- zapytał Zayn
ILE ANIA TU SIEDZI? I JAK DAWNO TEMU TU TRAFILIŚMY?
-przywieźli was tu po wypadku ok. 14 godzin temu. Ania siedzi
przy tobie cały tan czas i nie chce pójść do domu się przespać ani nic.
ANIU! PROSZĘ ZJEDZ
COŚ! 14 GODZIN BEZ JEDZENIA? PROSZĘ, DLA MNIE. A POZA TYM TO DZIĘKUJĘ. I MOŻE
TO NIE JEST ODPOWIEDNI MOMENT, ALE MUDZĘ CI TO POWIEDZIEĆ: KOCHAM CIĘ!-napisał
Gdy przeczytałam kartkę popłakałam się. Spojrzałam na
Harrego, który miał łzy w oczach. Był wystraszony. Jego oczy mówiły same za
siebie.
Zapłakana nachyliłam się nad nim, pocałowałam go i
powiedziałam:
-ja też cię kocham
Harry uśmiechnął się i napisał:
WBREW POZOROM JESTM TERAZ NAJSZCZĘŚLIWSZYM FACETEM NA
ŚWIECIE.
Cały czas płakałam. Harry otarł mi łzy i pocałował w rękę. Ten
gest był cudowny. Patrzyliśmy sobie w oczy jak najszczęśliwsi ludzie ludzie na
Ziemi. Wtedy weszli Niall i Liam.
-Harry! Obudziłeś się-powiedział Liam, który wszedł pierwszy
-Tak, ale nie powinien się jeszcze przemęczać, dlatego pisze
to co ma do powiedzenia-wyjaśniłam chłopakom
-Świetnie, a co z Louisem?-zapytał
-czekamy jeszcze, aż się obudzi
Było już po 8.00, gdy przyszli lekarze na obchód.
-Obudził się pan. To bardzo dobrze. Po południu pielęgniarka
zabierze pana na badania i jeśli wszystko będzie dobrze za kilka dni będzie pan
mógł wyjść-powiedział jeden z lekarzy
-ok. godziny 18.00 przyjdzie tutaj policja, żeby przesłuchać
pana w sprawie wypadku-dokończyła pani doktor
Lekarze wyszli. Zastanawiała mnie ta wizyta policji.
Przecież to był wypadek. Ale ja się na tym nie znam
-idź do domu-powiedział Harry
-miałeś się nie przemęczać-odpowiedziałam
-już się dobrze czuję. Ale ty od kilkunastu godzin nie
spałaś, ani nie jadłaś
-nie chce mi się spać, ani nie jestem głodna, a poza tym to
nie pójdę stąd. Nie zostawię cię
-jesteś cudowna co ja bym bez ciebie zrobił?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz